Sędzia wielojęzyczna
Głośne i skomplikowane sprawy to specjalność sędzi Marzeny Konsek-Bitkowskiej, wyróżnionej niedawno tytułem Sędzia Europejski 2014
Urodziła się i wychowała na Śląsku w rodzinie robotniczej. Pierwszą wielką pasją sędzi Konsek-Bitkowskiej były języki obce i przez pewien czas rozważała nawet karierę lingwistyczną. Dużą przyjemność sprawiała jej nauka rosyjskiego, a także angielskiego, którego uczyła się prywatnie dzięki uporowi swojej mamy. Ale nie widziała siebie w roli nauczycielki. Wybrała więc prawo na Uniwersytecie Warszawskim. I już na pierwszym roku na zajęciach z prawa rzymskiego przekonała się, że była to słuszna decyzja.
Po studiach zdecydowała się na aplikację sądową, bo jak sama podkreśla, zawsze podobała jej się niezależność związana z wykonywaniem zawodu sędziego.
Od początku kariery orzeczniczej związana jest z Warszawą. Pierwsze dziesięć lat spędziła w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Pragi - dwa lata jako asesor i osiem lat jako sędzia. - Sądziłam wówczas dużo spraw o zasiedzenie, o dział spadku, podział majątku czy zniesienie współwłasności. To była ciężka szkoła prawa rzeczowego - wspomina sędzia Konsek-Bitkowska. I dodaje: - W tamtym czasie wypracowałam też metodę radzenia sobie z dużą ilością materiału dowodowego. Niektóre ze spraw trafiły do sądu, kiedy ja byłam jeszcze w szkole podstawowej, a gdy je obejmowałam - napuchły już do kilkunastu tomów.
Następnym przystankiem na drodze zawodowej sędzi Konsek-Bitkowskiej był Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie, w którym spędziła kolejnych sześć lat. Wraz z tą zmianą przyszły też nowe rodzaje spraw - z zakresu zobowiązań, sprawy o ochronę dóbr osobistych, praw autorskich i o uchylenie uchwał spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. To ona orzekała choćby w głośnym procesie TVN przeciwko "Naszemu Dziennikowi". Przedmiotem sporu były artykuły gazety, związanej z koncernem medialnym o. Tadeusza Rydzyka, w których określano stację mianem "telewizji paszkwilanckiej" dopuszczającej się "grubiańskich ataków na rządzącą koalicję czy Radio Maryja". Powództwo w tej sprawie zostało uwzględnione. - Krytyka musi być rzetelna, a krytykujący powinien rozważnie posługiwać się słowem - uzasadniała wówczas wyrok sędzia Konsek-Bitkowska.
Sama jednak zaznacza, że nie była to najbardziej absorbująca sprawa, z jaką musiała się zmierzyć w sądzie okręgowym. W dużej mierze dlatego, że TVN zrezygnował ze znacznej części roszczeń, ograniczając podstawę faktyczną powództwa. Z perspektywy sędzi niezwykle wymagająca była sprawa o ochronę dóbr osobistych redaktor Ewy Czaczkowskiej. Dziennikarka napisała w "Rzeczpospolitej" kilka artykułów, z których wynikało, że arcybiskup Stanisław Wielgus był przez 20 lat tajnym i świadomym współpracownikiem SB. W odpowiedzi w "Naszym Dzienniku" ukazały się materiały, które zarzucały Czaczkowskiej kłamstwa, dopuszczanie się świadomych manipulacji oraz pogardę dla czytelników. - Uznałam, że gazeta naruszyła dobre imię Ewy Czaczkowskiej, publikując w marcu 2007 r. dwa teksty: "Publicystyka pogardy" i "Między kłamstwem a obmową" - tłumaczy sędzia.
W 2011 r. odebrała nominację na sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w którym do dziś orzeka w I Wydziale Cywilnym. Na swoje konto zdążyła już zapisać kilka głośnych spraw. Sądziła m.in. w procesie przeciwko Muzeum Narodowemu w Warszawie o odszkodowanie dla spadkobiercy Branickich za utracone rękopisy oraz była sprawozdawcą w składzie orzekającym, który uchylił postanowienie sądu I instancji dotyczące rejestracji znaku "zakaz pedałowania’’ jako znaku Narodowego Odrodzenia Polski.
Tytułem Sędzia Europejski 2014 wyróżniono ją natomiast za precedensowy wyrok dotyczący prawa autorskiego. - Chodziło o kwestię podziału opłat, które organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi pobierają od importerów i producentów sprzętu nagrywającego i kopiującego. Po pierwsze musiałam rozstrzygnąć, czy pojedynczemu artyście, niezrzeszonemu w organizacji zbiorowego zarządzania, przysługuje roszczenie o wypłatę należnego mu udziału z tytułu tych opłat. I opierając się na polskich i unijnych regulacjach, w szczególności dyrektywie 2001/29/WE, uznałam, że tak. Po drugie powstała wątpliwość, czy podmioty zagraniczne (w tym przypadku spółka prawa brytyjskiego) mogą upominać się o udział w opłatach pobranych w Polsce, skoro ich przepisy krajowe takiej instytucji nie znają. W tym przypadku stwierdziłam, że zgodnie z art. 18 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który ustanawia zakaz dyskryminacji ze względu na przynależność państwową, nie możemy traktować artystów brytyjskich gorzej niż polskich - tłumaczy sędzia.
W ocenie przewodniczącej I Wydziału Cywilnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzi Lidii Sularzyckiej taka nagroda to też nobilitacja dla sądu. - Sędzia Marzena Konsek-Bitkowska jest osobą bardzo dobrze przygotowaną merytorycznie do rozpoznawania spraw przydzielanych do jej referatu. Jej orzeczenia są zawsze dopracowane, dlatego wyróżnienie, które otrzymała, nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem - dodaje.
Sędzia Konsek-Bitkowska cały czas stara się dokształcać, aby udoskonalać swoje rozstrzygnięcia. Kilka lat temu ukończyła studium podyplomowe z prawa europejskiego, a obecnie chętnie korzysta ze szkoleń zagranicznych organizowanych dla sędziów w ramach Europejskiej Sieci Szkolenia Kadr Wymiaru Sprawiedliwości (EJTN). Może pochwalić się też doskonałą znajomością prawniczego języka angielskiego potwierdzoną certyfikatem ILEC.
Swój czas dzieli między pracę i dom, ale gdy tylko ma okazję, lubi wyskoczyć na basen. Od kilku lat uczy się też dla przyjemności języka francuskiego.
@RY1@i02/2015/152/i02.2015.152.07000030c.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Marzena Konsek-Bitkowska
Paulina Szewioła
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu