Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Prawnik unikający mediów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeśli mistrza poznaje się po uczniach, to wypinam pierś do orderu - tak o Pawle Grzegorczyku, nowym członku Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, mówi prof. Feliks Zedler

Nowy. W KKPC. Bo wprawdzie już z komisją współpracował, ale nie był jej członkiem. I nie dał się jeszcze w pełni poznać prawniczej warszawce. To jednak jest bez znaczenia, kiedy się stroni od mediów i jest się człowiekiem spokojnym, pracowitym oraz akuratnym.

- To jeden z najzdolniejszych studentów, jakich kiedykolwiek miałem, i aż się niepokoję, bo nie widzę u niego wad - mówi uczciwie i serdecznie prof. Feliks Zedler, promotor i wieloletni opiekun naukowy prof. Grzegorczyka na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. - A jeśli mistrza poznaje się po uczniach, to wypinam pierś do orderu - dodaje z właściwym sobie poczuciem humoru.

- Specjalizację w dziedzinie postępowania cywilnego i związek z poznańskim ośrodkiem zawdzięczam prof. Zedlerowi właśnie. To świetny nauczyciel akademicki i legislator. Poza tym człowiek obdarzony ogromną życzliwością - przyznaje prof. Grzegorczyk.

Prawem zainteresował się jednak w domu, ponieważ jest synem radcy prawnego. Wychował się wśród kodeksów i akt. Niemniej w liceum przeżywał fascynację naukami medycznymi. Chodził do klasy o profilu biologiczno-chemicznym. Ostatecznie atmosfera, w której dorastał, okazała się silniejsza. Poszedł na prawo. Ojciec odetchnął.

- Martwię się o niego tylko dlatego, że za dużo pracuje. Skutkiem tego ma jednak dorobek, jakiego nie powstydziłby się niejeden stary profesor - ciągnie prof. Zedler. - A Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego na pewno skorzysta z jego wiedzy i umiejętności komparatysty - opowiada mistrz o swym naukowym wychowanku.

Na dodatek czwarty rok prof. Grzegorczyk wykłada na polsko-niemieckich studiach prawniczych prowadzonych wraz z europejskim uniwersytetem Viadrina.

- Staram się, żeby praca nie pochłaniała mnie w całości - broni się jednak. - Dlatego podróżujemy często z żoną i córeczką po Polsce, a jeśli czas na to pozwala, to również dalej - mówi, choć widać, jak cierpi przy tym jego introwertyczna natura.

- Wróżę mu wielką karierę - podkreśla prof. Józef Frąckowiak z Uniwersytetu Wrocławskiego, sędzia Sądu Najwyższego.

Tak więc o młodym, ambitnym i skromnym prof. Grzegorczyku wielcy prawniczego świata albo jeszcze nie wiedzą nic, albo mówią w samych superlatywach.

A zaczynał ów nowy członek KKPC pracę naukową od polskiej procedury cywilnej (procesu i postępowania egzekucyjnego). Następnie zainteresował się europejskim i międzynarodowym prawem procesowym cywilnym.

- Często podejmuję zagadnienia związane z prawodawstwem unijnym, które coraz szerzej ingeruje w systemy krajowe. Widać to zwłaszcza w takich sferach jak jurysdykcja krajowa, skutki orzeczeń zagranicznych czy nawet postępowanie dowodowe. Staram się uświadamiać to moim studentom. Lubię też problematykę pogranicza prawa konstytucyjnego i postępowania cywilnego - mówi prof. Grzegorczyk.

Na pytanie o pracę w KKPC nowy jej członek po przedstawieniu obowiązkowego podziwu i uprzejmości odpowiada, że procedowanie nad ustawami rangi kodeksów wymaga rozwagi i namysłu. Nowele o wąskim zakresie i doraźnym charakterze inspirowane czasem sprawami, które uzyskały rozgłos w mediach, kolidują - jego zdaniem - nie tylko z postulatem stabilności kodyfikacji, lecz także z racjonalną polityką legislacyjną. Poza tym utrudniają stosowanie prawa.

Dlatego za najważniejsze zadanie uważa profesor prace nad projektem nowego kodeksu postępowania cywilnego. Bo stary już się przeżył.

- Dostrzegam również potrzebę zmiany ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Od jej wejścia w życie mija pięć lat. Praktyka sądowa zdążyła ujawnić konkretne trudności związane z jej stosowaniem, przez które procedura nie realizuje w pełni stawianych przed nią celów - podkreśla prof. Grzegorczyk.

A przykład wymagający pilnego rozwiązania? Jest nim zdaniem profesora konieczność implementacji dyrektywy o dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych z tytułu naruszenia prawa konkurencji. Chodzi zarówno o instrumenty procesowe, takie jak nieznany polskiemu kodeksowi obowiązek wzajemnego ujawnienia dowodów przez strony postępowania, na wzór anglosaskiej instytucji disclosure, jak i nowe przepisy prawa materialnego. ©?

@RY1@i02/2015/122/i02.2015.122.07000030f.802.jpg@RY2@

wojtek górski

Paweł Grzegorczyk

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.