Niektórzy zdegradowani prokuratorzy chodzą uśmiechnięci
WYWIAD Jacek Skała O niezależność należy się troszczyć tam, gdzie prowadzone są śledztwa. W przypadku prokuratorów, którzy się tym nie zajmowali, to raczej puste deklaracje
Czy to dobrze, że rzecznik praw obywatelskich wystąpił w obronie prokuratorów, którzy po przejęciu władzy przez nowe kierownictwo są przenoszeni o kilka stopni niżej w hierarchii?
Z zainteresowaniem zapoznaliśmy się z inicjatywą rzecznika. Być może, gdy sprawa wpłynie do trybunału, zgłosimy swój udział w postępowaniu w charakterze amicus curiae, czyli przyjaciela sądu. Niestety z przykrością zauważamy, że dotąd RPO nie reagował, podejmując konkretne działania, na nasze interwencje dotyczące kilku tysięcy prokuratorów, np. w sprawie nieprzestrzegania praw pracowniczych w przypadku dyżurów z naruszeniem norm dobowego i tygodniowego wypoczynku. Skąd zatem takie zainteresowanie rzecznika losami prokuratorów? Kolejne pytanie dotyczy sytuacji z 2009 r., kiedy to miała miejsce weryfikacja w Prokuraturze Krajowej. Nie przypominam sobie, aby wówczas ze strony rzecznika nastąpiła podobna interwencja, pomimo iż sprawa była szeroko komentowana w środkach masowego przekazu.
Czy związek podobnie jak rzecznik ocenia ostatnie przeniesienia prokuratorów z byłej Prokuratury Generalnej, prokuratur apelacyjnych czy wojskowych?
Nie podzielamy poglądu Rzecznika, że przeniesienie do pracy w prokuraturze rejonowej jest przekreśleniem całego dorobku zawodowego. Praca w prokuraturze rejonowej w naszej ocenie nie jest niczym hańbiącym czy uwłaczającym. Spotykam wiele komentarzy ze strony prokuratorów zatrudnionych na pierwszej linii, mocno krytycznych wobec takich oświadczeń, czy ze strony kilku zainteresowanych, czy jak w tym przypadku RPO. Wczoraj rozmawiałem z jednym z prokuratorów okręgowych, gdzie prokuratorzy z byłej prokuratury apelacyjnej trafili do jednostek niższego rzędu. W tym okręgu było ich pięciu. Trzech natychmiast rzuciło L4. Jeden rzeczywiście schorowany przystąpił do służby. Kolejny przyszedł do swojego szefa z zapytaniem, w jakim terminie zatwierdza się policyjne przeszukanie.
W innym z okręgów dwóch z prokuratorów podjęło pracę natychmiast. Są zadowoleni, że prowadzą śledztwa. Mówią, że teraz im się przynajmniej nie nudzi. Czyli nie jest tak, że wszyscy czują się odarci z dorobku.
Ale zmiana struktury prokuratury posłużyła za pretekst do przeprowadzenia czystek kadrowych. Przeniesienia mają taki sam skutek jak kara dyscyplinarna degradacji. Tyle że odbywają się bez sądu i stwierdzenia winy.
Nie podzielam całkowicie poglądu rzecznika, jakoby przekształcenie Prokuratury Generalnej w Krajową oraz przekształcenia prokuratur apelacyjnych w regionalne nie miały fundamentalnego znaczenia z punktu widzenia zadań realizowanych przez te jednostki, a jedynie były motywowane sprawami kadrowymi. Proszę zwrócić uwagę, że choćby w PK mają być obecnie prowadzone postępowania przygotowawcze. Również w prokuraturach regionalnych powstały nowe wydziały "liniowe". Zniesiono natomiast wydziały nadzoru i ocen okresowych. Tak więc widoczna jest zmiana akcentów. Stawia się na prowadzenie postępowań przygotowawczych i udział w wokandach sądowych, a nie jak dotąd na statystykę i nieefektywny nadzór.
Ale rzecznik podkreśla, że decyzje o przeniesieniach są arbitralne. Nieoparte na jakichkolwiek kryteriach. Ustawodawca pozostawił politykowi, czyli ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu, całkowitą i niczym nieskrępowaną swobodę w przeprowadzaniu tego procesu. To uderza w niezależność prokuratorów.
Jeśli chodzi o kwestię niezależności, to argumenty rzecznika wydają się chybione. O niezależność należy się troszczyć tam, gdzie prowadzone są śledztwa. W przypadku prokuratorów, którzy się tym nie zajmowali, to raczej puste deklaracje.
Nie jest tak również z całą pewnością, jak pisze rzecznik, że dochodzi do przekreślenia całej dotychczasowej kariery czy nawet naruszenia dobrego imienia. Dla mnie i wielu moich kolegów praca w prokuraturze rejonowej czy okręgowej nie narusza dobrego imienia i jest powodem do dumy. To tam bowiem ogniskuje się pierwsza linia walki z przestępczością. Prokuratorzy oddelegowani do prokuratur niższego szczebla zachowają swoje wynagrodzenia. Z pewnością gdy przystąpią do służby, zasłużą na wielki szacunek ze strony całego środowiska prokuratorskiego.
Ale przecież ci wszyscy degradowani pracowali już w rejonie. Potem awansowali. Czy na tym polega ich wina?
Nie sądzi pani, że kilku osobom towarzyszy obawa przed powrotem do prowadzenia spraw? Niektórzy mieli wieloletnią przerwę. Proszę mi wierzyć, znam kilku przeniesionych. Chodzą uśmiechnięci, cieszą się, że mogą prowadzić śledztwa. Wiedzą, że ścieżka powrotu na wcześniejsze stanowiska jest otwarta. Ci, którzy nie będą robili uników, a to jest większość, zyskają wiele w naszych oczach. Muszę pani przy tej okazji powiedzieć, że ta ścieżka może być krótsza, niż się wydaje. Słyszałem o prokuratorze, który z apelacji trafił do rejonu, aby po chwili pełnić już wysoką funkcję w okręgówce.
Część moich rozmówców sugeruje, że bierność związku w sprawie degradowanych prokuratorów wynika z tego, że jako szef związku awansował pan właśnie z rejonu na sam szczyt, do Prokuratury Krajowej - w ramach delegacji. Jak pan odpowie na ten zarzut?
Jestem daleki od tego, by delegacje, jak pani słusznie zauważyła, traktować jako awans.
@RY1@i02/2016/091/i02.2016.091.18300060a.803.jpg@RY2@
Fot. Borys Skrzyński
Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratur RP
Rozmawiała Ewa Ivanova
Cały wywiad na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu