Zacięty trybunał
Posiedzenia bez udziału mediów, regularnie zmieniane wokanda oraz składy sędziowskie. To sytuacja bez precedensu w historii Trybunału Konstytucyjnego – mówią nam ludzie pracujący niegdyś w al. Szucha
– Trybunał miał zbadać, czy poszczególne przepisy Traktatu o funkcjonowaniu UE są zgodne z konstytucją. Z jednej strony oficjalnie rządzący głoszą, że nie chcą wyjścia Polski z Unii. Jednocześnie premier pyta o konstytucyjność traktatu międzynarodowego, który wiąże Polskę od kilkunastu lat. Odpowiedzi mają udzielić m.in. byli parlamentarzyści z tej samej większości rządowej – mówi prof. Marek Zubik, konstytucjonalista, sędzia TK w stanie spoczynku. Jego zdaniem to dowód na instrumentalne traktowanie trybunału. Bo jeśli premier uważa, że są zobowiązania wynikające z przynależności do UE, które stoją w sprzeczności z konstytucją, to popierająca go większość parlamentarna powinna przynajmniej zainicjować procedurę zmiany ustawy zasadniczej.
– Gdy pracowałam w TK, nie przypominam sobie spraw, które tak ewidentnie były odkładane do „zamrażarki”, jak teraz to obserwujemy – dodaje Monika Florczak-Wątor, specjalistka prawa konstytucyjnego, która przez lata pracowała w biurze TK. Przyznaje, że czas rozpatrzenia spraw wpływających do TK nie był jednakowy, choćby choroba sędziego moga wydłużyć postępowanie. Tak było m.in. w latach 2004-2006, kiedy jeden z członków TK miał poważne problemy zdrowotne. Nie pamięta jednak, by wyznaczona rozprawa bez żadnego powodu była wielokrotnie odwoływana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.