Trybunał nie powinien zbyt często odraczać wykonania wyroków
Takie uprawnienie Trybunału Konstytucyjnego wynika z konstytucji, która stanowi w art. 190 ust. 3, że TK może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego aniżeli dzień ogłoszenia wyroku TK. Tak więc dopuszcza się odroczenie w czasie momentu, w którym orzeczenie TK będzie wywierało skutki prawne. Dotyczy to orzeczeń, których skutkiem jest utrata mocy obowiązującej przepisów.
Decyzja należy do trybunału. Konstytucja wskazuje związek stosowania odroczenia z tymi wyrokami, które wiążą się ze skutkami finansowymi dla państwa, nieprzewidzianymi w ustawie budżetowej. Ustawa zasadnicza mówi bowiem, że w przypadku orzeczeń, które wiążą się z nakładami nieprzewidzianymi w budżecie, trybunał określa termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego po zapoznaniu się z opinią Rady Ministrów. Nie ma jednak żadnych ograniczeń co do stosowania odroczenia, decyzję o tym podejmuje sam TK. Trybunał w swoim orzecznictwie wskazuje na to, że przesłanki mogą być określane w konkretnych przypadkach. Praktyka wskazuje, że chodzi o takie sytuacje, w których można spodziewać się, że wejście w życie orzeczenia bez odroczenia spowoduje negatywne skutki społeczne lub gospodarcze. TK zawsze bierze pod uwagę skutki swoich orzeczeń, w tym zwłaszcza skutki dla funkcjonowania państwa czy też dla naszego członkostwa w Unii Europejskiej.
Twórcy konstytucji mieli na względzie z jednej strony potrzebę tworzenia możliwości harmonijnego przejścia ze stanu niekonstytucyjności do stanu konstytucyjności, a z drugiej strony - potrzebę nieodwlekania oceny przepisów. Nie można się tutaj kierować zasadą "wszystko jedno, co będzie, niech tylko sprawiedliwości stanie się zadość", ale trzeba brać pod uwagę funkcjonowanie prawa jako pewnej całości, systemu powiązanych ze sobą elementów. Usunięcie z tego systemu jakiegoś elementu może powodować następstwa niekorzystne dla całości. Dlatego też trzeba przywracać stan zgodności z konstytucją czasem w sposób stopniowy, w pewnym dłuższym okresie.
Można by zapewne próbować tę sprawę rozwiązać w bardziej radykalny sposób. Przyjęcie zasady, że nie ma możliwości odraczania wyroków TK mogłoby jednak prowadzić do niedających się rozstrzygnąć kolizji. Taka elastyczność jest więc potrzebna, co nie oznacza, że odraczanie terminu utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego powinno być techniką często stosowaną.
Można by się zastanawiać nad takim rozwiązaniem, które pozwalałoby na stworzenie możliwości rozstrzygnięcia konkretnej sprawy przez trybunał. Ale to jest o tyle ryzykowne, że prowadziłoby TK do bezpośredniego odnoszenia się do konkretnych stosunków prawnych i powodowałoby, że będzie on sądem faktów. Wprowadzenie przywileju korzyści dla wnoszącego skargę mogłoby prowadzić do przekształcania trybunału w sąd, który jest superinstancją, i zmieniało jego charakter. Ale nie można z założenia takiej ewentualności wykluczać. Tylko wówczas trzeba by stosować przywilej korzyści wobec wszystkich skarg.
@RY1@i02/2010/246/i02.2010.246.183.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Ryszard Piotrowski, doktor na Uniwersytecie Warszawskim, konstytucjonalista
ROZMAWIAŁA MAŁGORZATA KRYSZKIEWICZ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu