Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Jednoręcy bandyci nadal pod lupą prezydenckich prawników

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Mimo wielu zapowiedzi Lech Kaczyński nie skierował ustawy o grach hazardowych do Trybunału Konstytucyjnego - wynika z ustaleń DGP.

Dlaczego? - Prezydent wciąż przygląda się, jak funkcjonują jej zapisy - poinformował nas prezydencki minister Andrzej Duda. Co innego mówił trzy miesiące temu podczas konferencji prasowej, na której wspólnie z szefem prezydenckiej kancelarii Władysławem Stasiakiem poinformował, że prezydent ustawę hazardową podpisał, ale zdecydował się wysłać ją do TK.

- Tryb prac nad ustawą był szokująco szybki, w wyniku tego nie przygotowano żadnych ekspertyz. Jedyną analizą jest notatka wstępna Biura Analiz Sejmowych. Eksperci w Kancelarii Prezydenta prowadzą gruntowną analizę ustawy przygotowanej przez rząd, w wyniku której krystalizują się pewne wątpliwości co do jej konstytucyjności i dlatego prezydent zdecydował się wnioskować do Trybunału - wyjaśniał wtedy Duda.

Jednak jak ustaliliśmy, sprawa jest wciąż otwarta. - Lech Kaczyński wciąż rozważa ewentualność wysłania ustawy hazardowej do Trybunału. Do prezydenckiej kancelarii dociera wiele sygnałów od osób zadowolonych z nowych przepisów, jak i tych, którym się one nie podobają. Są na bieżąco analizowane - tłumaczył wczoraj Duda.

Kilkanaście dni temu do prezydenta trafiło kilka opinii prawnych, które wręcz miażdżyły zapisy ustawy hazardowej. Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj wymienił ponad dwadzieścia artykułów, które w jego ocenie stoją w sprzeczności z 11 zapisami konstytucji. Chodzi m.in. o zasadę sprawiedliwości społecznej, wolności działalności gospodarczej, równości wobec prawa.

W bardzo podobnym tonie wypowiada się inny konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski, który skrytykował sam tryb pracy nad ustawą. Zarzuca on rządowi pośpiech, uleganie mediom i uleganie doraźnym politycznym zyskom.

Ostre słowa padają pod adresem szefa rządu Donalda Tuska, który w ocenie Piotrowskiego złamał podział władzy na wykonawczą i ustawodawczą. Chodzi o wypowiedzi Tuska, który naciskał na Sejm i Senat, by jak najszybciej uchwaliły ustawę o grach hazardowych. "W warunkach obowiązywania zasady podziału władzy premier nie może narzucać ustawodawcy swojego - jedynie słusznego - poglądu dotyczącego projektu ustawy i domagać się, by parlament zakończył swoje prace w określonym terminie" - napisał dr Piotrowski.

To nie koniec problemów z zapisami tej ustawy. Według opinii organizacji Euromat zrzeszającej organizacje operatorów i producentów automatów do gry w Unii Europejskiej wynika, że ustawa łamie prawo unijne.

Do krytyki tych zapisów kilka dni temu włączyła się kolejna unijna organizacja. Pod koniec ubiegłego tygodnia do ministrów Michała Boniego i Jacka Kapicy napisało European Gaming and Betting Association - organizacja zrzeszająca firmy oferujące zakłady przez internet. "Jesteśmy przekonani, że w celu stworzenia skutecznych ram prawnych (...) rząd powinien opierać swoje stanowisko na szerokim spektrum wiarygodnych informacji.(...) Jakiekolwiek decyzje polityczne dotyczące tej materii powinny być opierane raczej na możliwych do zweryfikowania faktach niż na bezpodstawnych stereotypach" - napisał Sigrid Ligne, sekretarz generalny EGBA.

Artur Grabek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.