Dziennik Gazeta Prawana logo

Ustawą nie da się odesłać temidy do cywila

1 lipca 2018

Sądy wojskowe i prokuraturę wojskową należy zlikwidować - twierdzi minister sprawiedliwości. Może to przynieść więcej szkody niż pożytku - ostrzegają sędziowie i prokuratorzy. Ponadto aby znieść sądownictwo wojskowe, należy najpierw wykreślić je z konstytucji

Likwidacja sądownictwa wojskowego oraz prokuratury wojskowej to pomysł Jarosława Gowina na reformę wymiaru sprawiedliwości. I tak jak pomysł premiera dotyczący odebrania sędziom i prokuratorom stanu spoczynku - wywołał falę krytyki ze strony samych zainteresowanych. Minister twierdzi, że należy zrezygnować z odrębnego pionu wojskowego w sądownictwie, gdyż sądy te zajmują się bardzo małą liczbą spraw, a nakłady na nie ponoszone są zbyt duże. Zdaniem Jarosława Gowina są one także anachroniczne.

Tymczasem jak wynika z wypowiedzi ekspertów, ministrowi będzie trudno odesłać wojskową Temidę rezerwy. Powód? Przeprowadzenie takiej zmiany wymaga bowiem o nowelizacji konstytucji. Zgodnie z jej art. 175 ust. 1 "wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe". Tymczasem zmianę konstytucji Sejm może uchwalić większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Następnie ta decyzja musi być zatwierdzona przez Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Aby zmienić ustawę zasadniczą, nie wystarczy więc mieć zgodę premiera i dysponować większością głosów partii rządzącej i jej koalicjanta. Zgodzić się na to musieliby także posłowie partii opozycyjnych, a szansa na to jest niewielka.

W konstytucji nie ma za to ani słowa o prokuraturze wojskowej. Tak więc w tym przypadku, aby wcielić w życie plany ministra, wystarczyłoby znowelizować ustawę z 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze (t.j. Dz.U. z 2011r. nr 270, poz. 1599). Co prawda sami zainteresowani - wojskowi prokuratorzy - przyznają, że prokuraturę wojskową należy zreformować i dostosować do współczesnych potrzeb. Zaznaczają jednak, że nie ma potrzeby podejmowania tak drastycznych kroków, jak jej likwidacja. Ich zdaniem taki krok nie przyniesie wymiernych oszczędności dla budżetu państwa. Może za to spowodować wymierne szkody społeczne i wpłynąć na obniżenie dyscypliny i porządku wojskowego w armii.

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

dr Ryszard Piotrowski

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.07000040c.808.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, wykładowca Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Wśród argumentów na rzecz zniesienia sądownictwa wojskowego znaleźć można w literaturze prawniczej między innymi pogląd, że wyodrębnienie tego sądownictwa narusza zasadę równości obywateli wobec prawa oraz może prowadzić do niespójności w orzecznictwie w obrębie tych samych materii. Argumentom tym można przeciwstawić opinię, że istnienie sądownictwa wojskowego jest konsekwencją istnienia wojska, które zasady równości nie narusza, a niespójności w orzecznictwie mają miejsce nie dlatego, istnieją różne sądy, tylko dlatego, że sędziowie są różni; dysponujemy zresztą mechanizmami ujednolicenia orzecznictwa. W ewentualnej dyskusji w tej sprawie jedno jest pewne - to ustrojodawca zdecydował o istnieniu sądów wojskowych. Chociaż podczas obrad Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego przytoczono spostrzeżenie kanclerza Bismarcka, że "sprawiedliwość wojskowa tak się ma do sprawiedliwości, jak muzyka wojskowa do muzyki", to jednak utrzymano sądy wojskowe (przy 28 głosach popierających, 4 przeciwnych i 4 wstrzymujących się), m.in. ze względu na następujące argumenty:

nasze uczestnictwo w międzynarodowych misjach wojskowych,

likwidacja sądownictwa wojskowego byłaby sztuczna i sprowadzałaby się do tego, iż w sądach powszechnych ustanowiono by nowy wydział, w którym pracowaliby ci sami ludzie,

sądownictwo wojskowe zapewnia szybkość postępowania, której nie mają sądy powszechne, a więc likwidacja sądownictwa wojskowego osłabiłaby dyscyplinę w armii,

stanowisko w sprawie zachowania odrębnego sądownictwa wojskowego zajęła Krajowa Rada Sądownictwa.

Skoro zatem uznajemy dokonania ustawodawcy za objęte domniemaniem racjonalności, to trzeba odnosić tego rodzaju założenie również do dzieła ustrojodawcy. Należałoby więc ustalić, który z przytoczonych argumentów utracił swoje znaczenie, stał się "nachroniczny? Moim zdaniem są one nadal racjonalne i aktualne, mogą też zostać uzupełnione o nowy: kolejna reforma sądownictwa znacznie osłabi jego funkcjonowanie, ze szkodą dla obywateli, wbrew zasadzie rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych, której zagwarantowanie jest - w myśl preambuły - jednym z celów konstytucji. Niedociążenie pracą sądów wojskowych samo w sobie jest zjawiskiem pozytywnym; może skłaniać nie do likwidacji tych sądów, ale do ewentualnego rozsądnego korzystania z rezerw w ramach istniejących możliwości prawnych lub do stworzenia nowych tego rodzaju możliwości, jeśli byłoby to konieczne. Zapowiedź likwidacji sądownictwa wojskowego, sformułowana ostatnio przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina ("Mam też akceptację premiera i ministra obrony dla likwidacji anachronicznych i ogromnie niedociążonych pracą sądów wojskowych. Rozmawiałem już z prokuratorem generalnym o takim skoordynowaniu działań, aby zlikwidować odrębną prokuraturę wojskową. Wygospodarowane w ten sposób zasoby będzie można skierować na istotne sprawy obywateli", "Polityka" nr 51/2011), wymaga jednak także - niezależnie od oceny słuszności tego nie nowego przecież pomysłu - komentarza z punktu widzenia ustrojowego, ze względu na kontekst jej przedstawienia. Przede wszystkim wypada podkreślić, że zagadnienie sądownictwa wojskowego należy do materii konstytucyjnej. Postanowienia konstytucji powinny być realizowane w największym możliwym stopniu, uwzględniając najwyższą moc prawną ustawy zasadniczej. Obowiązkiem organów władzy publicznej, w tym ministra sprawiedliwości, jest czynić wszystko na rzecz optymalnego funkcjonowania sądownictwa wojskowego. Nie sądzę, by służyła temu wspomniana zapowiedź, sygnalizująca zresztą kolejną reformę sądownictwa powszechnego. Stan permanentnej reformy, w którym znajduje się sądownictwo (od roku 2001 prawo o ustroju sądów powszechnych nowelizowano ponad 40 razy) stanowi zagrożenie dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Wymienione w konstytucji rodzaje sądów mają charakter stały, dzięki konstytucyjnej stabilizacji, niezbędnej do ich funkcjonowania w warunkach demokratycznego państwa (tak W. Skrzydło: Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Kraków 2000, s. 237). Likwidacja sądownictwa wojskowego to przecież zmiana konstytucyjnego ustroju sądów, a nie po prostu jeszcze jedna - powiedzmy 44. - nowelizacja prawa o ustroju sądów powszechnych. Każda zmiana prawnej regulacji wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od jej racjonalności, niezależnie od tego, czy przeprowadzona w konstytucji, czy w ustawie, pociąga za sobą ryzyko destabilizacji sądownictwa, a tym samym stanowi pewne zagrożenie dla ochrony praw obywateli. Bez zmiany art. 175 ust. 1 Konstytucji RP nie jest możliwe zniesienie sądownictwa wojskowego. Minister sprawiedliwości nie ma inicjatywy ustrojodawczej, projekt zmiany konstytucji nie może być wniesiony przez Radę Ministrów. Inicjatywy ustrojodawczej nie ma także prokurator generalny. Zamierzenia rządu w tej sprawie powinny być zatem konsultowane z odpowiednimi komisjami parlamentarnymi albo z prezydentem, a przede wszystkim Krajową Radą Sądownictwa i Krajową Radą Prokuratury, zanim członek rządu o tych projektach oznajmi.To przecież władza sądownicza jest - w myśl art. 173 konstytucji - niezależna i odrębna od innych władz. Tymczasem zagadnienia ustroju sądów traktowane są jak swoiste interna rządowe. W państwie demokratycznym urzędujący minister sprawiedliwości, reprezentujący władzę wykonawczą, powinien raczej unikać używania publicznie, w stosunku do konstytucyjnego organu władzy sądowniczej tego państwa, jakim jest sądownictwo wojskowe, sprawujące wymiar sprawiedliwości, epitetu "anachroniczny" (według "Słownika języka polskiego" pod red. B. Dunaja: "należący do przeszłości, przestarzały, staroświecki"), ze względu na negatywne zabarwienie znaczeniowe tego określenia, którego zastosowanie podważa legitymację i sądu, i wojska jednocześnie. Sądy wojskowe wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.

Ministerialna deklaracja intencji zniesienia sądownictwa wojskowego pomijająca problem zmiany ustawy zasadniczej budzi zatem wątpliwości, skoro tego rodzaju inicjatywa nie może być wniesiona przez rząd ze względów konstytucyjnych, zwłaszcza dotyczących poszanowania niezależności i odrębności władzy sądowniczej. Minister sprawiedliwości powinien być - wobec parlamentu i prezydenta - orędownikiem jedynie tych zmian w ustroju sądownictwa, które cieszą się poparciem władzy sądowniczej. Mechanizm reformowania sądownictwa - polegający na tym, że ministerialne projekty dzięki poparciu premiera jako szefa partii dysponującej większością parlamentarną, stają się ustawami - trudno pogodzić z zasadą podziału i równowagi władz oraz zasadą odrębności i niezależności sądów od innych władz.

Być może likwidacja sądownictwa wojskowego jest potrzebna i racjonalne argumenty na rzecz tego przedsięwzięcia przekonają ustrojodawcę, który ma przecież konstytucyjne prawo do przeprowadzania reform. Kluczowe znaczenie w sprawie tej właśnie reformy powinno mieć jednak nie tyle stanowisko rządu, aczkolwiek ważne i inspirujące, co opinia sędziów. W demokratycznym państwie prawnym zasada nihil de nobis sine nobis - jako proklamacja praw sędziów w procesie reformowania sądownictwa odpowiadająca odrębności władzy sądowniczej - powinna dawać sędziom poczucie pewności, którego nie mają w innych ustrojach. Bez tego poczucia trudno bowiem o niezawisłość sędziów i niezależność sądów.

generał brygady Krzysztof Parulski

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.07000040c.809.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

generał brygady Krzysztof Parulski, zastępca prokuratora generalnego, naczelny prokurator wojskowy, członek Krajowej Rady Prokuratury w latach 2002 - 2008, prezes Stowarzyszenia Prokuratorów RP, redaktor naczelny kwartalnika "Prokurator", przewodniczący kolegium redakcyjnego Wojskowego Przeglądu Prawniczego, laureat nagrody "Gazety Prawnej" Złoty Paragraf z 2008 r.

Z wielkim zainteresowaniem śledzę publiczne wystąpienia nowego ministra sprawiedliwości Jarosław Gowina, w którym przedstawia kierunki planowanych reform w resorcie sprawiedliwości. Ostatnio w wywiadzie udzielonym "Polityce" pan minister odniósł się m.in. "do odrębności prokuratury wojskowej i do jej ewentualnej likwidacji". W przeciwieństwie do sądownictwa wojskowego prokuratura wojskowa ma wspólną ustawę pragmatyczną - obejmującą wszystkie trzy piony prokuratury, tj. prokuratury powszechne, wojskowe oraz pion śledczy i lustracyjny IPN, którymi kieruje prokurator generalny. Trudno zatem jest mówić o odrębności prokuratury wojskowej.

Zresztą o konieczności dostosowania prokuratury wojskowej do bieżących potrzeb mówimy już od lat. Od lat działamy też w tym kierunku. Jest to konsekwencja ograniczenia właściwości sądów wojskowych. Nie ma jednak potrzeby likwidować wojskowego pionu prokuratury. Już w 2009 roku na wniosek naczelnego prokuratora wojskowego ówczesny minister obrony narodowej zniósł dwie wojskowe prokuratury garnizonowe, a także w sposób istotny zmodyfikował strukturę wojskowych prokuratur okręgowych. Przede wszystkim jednak na mój wniosek zmniejszono o 37 proc. stan osobowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Zresztą nadal wprowadzam rozwiązania optymalizujące organizację pracy, co umożliwi dalsze zmniejszenie stanu osobowego NPW. Dodam, że 15 proc. stanu osobowego prokuratorów NPW delegowałem do podległych prokuratur.

Chcę też nadmienić, że w tym czasie zostały przyjęte długo oczekiwane akty prawne porządkujące strukturę i funkcjonowanie prokuratur wojskowych - tj. regulamin wewnętrznego urzędowania wojskowych jednostek organizacyjnych prokuratury oraz przepisy o biurowości. W ramach prokuratury wojskowej opracowaliśmy również propozycje nowelizacji ustawy o prokuraturze w części dotyczącej prokuratury wojskowej. Reformę prokuratury wojskowej przygotowujemy od dłuższego czasu. Początkowo zajmował się tym zespół składający się wyłącznie prokuratorów wojskowych. Po przedstawieniu wyników naszych prac prokuratorowi generalnemu zdecydował się powołać mieszany zespół składający się z prokuratorów Prokuratury Generalnej i prokuratorów Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Prokurator generalny wyznaczył mnie na przewodniczącego tego zespołu. Warto także podkreślić, iż otrzymaliśmy wsparcie najwybitniejszych prokuratorów i legislatorów.

Zespół, którego prace właśnie dobiegają końca, przyjął stanowisko o konieczności obciążenia prokuratury wojskowej dodatkowymi zadaniami procesowymi i rozszerzenia właściwości rzeczowej prokuratury w powiązaniu z kontynuowaniem zmian w strukturach funkcjonalnych.

Najważniejszym postulatem wyłaniającym się z prac zespołu jest rozszerzenie właściwości prokuratorów wojskowych na wszystkie czyny popełnione przez żołnierzy. Oznacza to, że prokurator wojskowy będzie prowadził śledztwa i dochodzenia w sprawie żołnierzy i kierował będzie akty oskarżenia zarówno do sądów wojskowych, jak i powszechnych. W ten sposób zniwelujemy negatywne następstwa zmian wprowadzonych do procedury karnej od 1 stycznia 2009 r. Proponowane zmiany wymagają jedynie prostej korekty art. 3 ust. 2 ustawy o prokuraturze. Zmiany te spowodują znaczne zwiększenie obciążenia pracą prokuratorów wojskowych, a jednocześnie zapewnią bieżące informowanie kierownictwa MON i poszczególnych dowódców o aktualnym stanie przestępczości w wojsku. Pozwoli to racjonalnie planować działalność wychowawczą oraz kadrową w Siłach Zbrojnych RP.

Należy również podkreślić, że dominującym zagadnieniem w działalności prokuratury wojskowej jest ochrona interesów majątkowych Sił Zbrojnych RP.

Zmiany związane z uzawodowieniem armii spowodowały, że wiele decyzji o charakterze finansowym podejmują pracownicy cywilni wojska. Tymczasem ta grupa zawodowa podlega jurysdykcji wojskowej jedynie w wąskim zakresie. Aby nasza działalność była skuteczna, proponujemy poszerzenie właściwości o zachowania przestępcze pracowników cywilnych dokonywane w związku z ich zatrudnieniem w wojsku. Zmiana ta umożliwi skuteczne zwalczanie zorganizowanych grup przestępczych funkcjonujących na obrzeżach armii. W strukturze prokuratury wojskowej mamy wyspecjalizowane wydziały zwalczające przestępczość zorganizowaną. I to właśnie w wyniku sygnałów prokuratorów z tych wydziałów wystąpiliśmy z koncepcją poszerzenia zakresu właściwości.

W tym miejscu warto jeszcze wskazać na bardzo aktywny udział prokuratorów wojskowych w misjach zagranicznych. Od lat polscy prokuratorzy wyjeżdżają do Afganistanu, wcześniej do Iraku, Libanu czy Kosowa. Prowadzili tam i prowadzą postępowania karne, pomagają dowódcom w utrzymaniu dyscypliny. Prokuratorzy wojskowi stali się specjalistami także w zakresie prawa międzynarodowych konfliktów zbrojnych i prawa humanitarnego. Nie można zmarnować tego doświadczenia. Jeżeli chodzi o potrzebę zmian strukturalnych w prokuraturze wojskowej, to należy przypomnieć, że w październiku wystąpiliśmy z wnioskiem o skreślenie ponad 40 proc. etatów funkcyjnych w samej tylko Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. Zmiany te nie ominą także prokuratur terenowych. Dalsze potrzeby w tym zakresie zaktualizują się w chwili, gdy zapadną konkretne rozstrzygnięcia co do obszaru naszej właściwości.

Podejmowane działania i proponowane zmiany ukierunkowane są na osiągnięcie celu, o którym mówił pan minister sprawiedliwości. Przyczynią się one bowiem do racjonalizacji wydatkowania środków finansowych. Natomiast likwidacja prokuratur wojskowych nie przyniesie żadnych oszczędności, zwiększy za to obciążenia finansowe Ministerstwa Obrony Narodowej, przyniesie wymierne szkody społeczne i wpłynie na obniżenie dyscypliny i porządku wojskowego w armii.

płk Piotr Raczkowski

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.07000040c.810.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

płk Piotr Raczkowski, sędzia, prezes Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie, członek Krajowej Rady Sądownictwa, delegowany do orzekania w X wydziale karnym Sądu Okręgowego w Warszawie

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin w swoich pierwszych wystąpieniach publicznych zapowiada likwidację m.in. "anachronicznego i niedociążonego" sądownictwa wojskowego, przy czym - jak wynika z ostatniego spotkania z Krajową Radą Sądownictwa - chce to uczynić bez zmiany konstytucji. Już sam pomysł ograniczenia funkcjonowania konstytucji za pomocą zwykłego ustawodawstwa budzi sprzeciw.

To nie jest pierwszy raz, kiedy władza wykonawcza próbuje zlikwidować sądownictwo wojskowe. Były dotąd różne zarzuty - jedne zrozumiałe, ponieważ związane z działalnością tych sądów w okresie powojennym, inne niezrozumiałe, bo zarzucające ograniczoną niezależność i niezawisłość sędziowską lub nawet podające w wątpliwość bezstronność tych sądów. Obecne zarzuty ministra sprawiedliwości, to "anachroniczność i niedociążenie sądów wojskowych". Nawiązując do zarzutu anachroniczności, to sądownictwo wojskowe funkcjonuje w większości krajów demokratycznej Europy m.in. we Francji i Wielkiej Brytanii, a także na świecie, m.in. w Kanadzie i USA. Byt tych sądów uzasadnia nie tylko tradycja, ale przede wszystkim konieczność posiadania przez państwo sądownictwa gotowego do działania w czasie wojny, a jednocześnie sędziów specjalizujących się w życiu wojska również w czasie pokoju oraz w sprawach objętych tajemnicą wojskową. Nie należy też zapominać, że Polska jako członek NATO coraz częściej angażuje się w międzynarodowe misje wojskowe.

Właściwość sądów wojskowych w tych sprawach, to nie tylko ich specyfika, lecz także wymogi związane z zachowaniem tajemnicy służbowej obowiązującej w wojsku, o których mowa w dokumentach standaryzacyjnych NATO. Należy również pamiętać, że do sędziów sądów wojskowych stosuje się m.in. art. 3 pkt 1 d, art. 4 i 5 III Konwencji Genewskiej i wszystkie wynikające z nich prawa i obowiązki. Na konieczność istnienia sądów wojskowych w czasie pokoju wskazują również sprawy związane z gotowością bojową i mobilizacyjną. W obecnie obowiązującym systemie prawa (ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP) sędziego można powołać w czasie mobilizacji do służby wojskowej, jeśli posiada określoną specjalność wojskową. Niestety sygnalizowanie od kilku lat ministerstwom sprawiedliwości i obrony narodowej, że w czasie wojny cały system sprawowania wymiaru sprawiedliwości w wojsku można oprzeć tylko i wyłącznie na czynnych sędziach sądów wojskowych, nie przynosiło żadnych skutków. W efekcie ograniczono liczbę sądów i sędziów. Dzisiaj jest 58 sędziów. Wydaje się, że jest to już minimum, tym bardziej że w czasie działań wojennych nie będzie można powołać do obowiązkowego pełnienia służby sędziowskiej w sądach wojskowych sędziów z sądów powszechnych i administracyjnych czy też byłych sędziów sądów wojskowych. Powód? Naruszałoby to zarówno polskie, jak i międzynarodowe normy prawa. Na marginesie chcę przypomnieć, że tylko w latach 50. ubiegłego stulecia oraz po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku sędziowie sądów powszechnych byli powoływani do obowiązkowego pełnienia służby sędziowskiej w sądach wojskowych. Dla uniknięcia takich nadużyć, pod wpływem implementacji standardów wynikających z umów międzynarodowych, a w szczególności europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz orzecznictwa m.in. Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, sądy wojskowe zostały usytuowane w Konstytucji razem z innymi sądami jako władza niezależna od innych władz, a sędziowie wojskowi uzyskali gwarancje niezawisłości. Odnosząc się do zarzutu niedociążenia, należy wskazać na ograniczoną właściwość tych sądów. Ograniczenia te z jednej strony wynikały z wyżej wskazanych standardów międzynarodowych, a z drugiej niesłusznego podważania niezależności i niezawisłości tych sądów. Niewątpliwie ograniczenie rozpoznawania spraw przez sądy wojskowe tylko do przestępstw i wykroczeń żołnierzy związanych ze służbą wojskową czy popełnionych na terenie jednostki wojskowej nie miało racjonalnego uzasadnienia. Zarówno orzecznictwo ETPCz, jak i orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie zawężały tej właściwości wyłącznie do wzmiankowanych kategorii przestępstw i wykroczeń. Niedociążenie jest efektem działania ustawodawcy, który świadomie odebrał w 2009 roku połowę kompetencji sądownictwu wojskowemu poprzez ograniczenie właściwości rzeczowej i tym samym przeciążając niezasadnie sądownictwo powszechne. Z drugiej strony niewątpliwie mniejsza liczba ukaranych żołnierzy świadczy o wysokiej dyscyplinie i świadomości prawnej w armii. Natomiast bezsporny fakt niedociążenia spowodował, że sędziowie sądów wojskowych rozpoczęli orzekanie również w ramach delegacji w sądach powszechnych. W tym roku w parlamencie udało się opracować zmiany ustawy o ustroju sądów wojskowych w kierunku umożliwiającym m.in. sędziom sądów wojskowych delegacje do orzekania w sądownictwie powszechnym.

Likwidacja sądów wojskowych nie przyniesie oszczędności. Roczny koszt utrzymania tego sądownictwa wynosi około 19 mln zł, z tego na wydatki osobowe dla sędziów przeznaczana jest 1/3 tej sumy. Czy w związku z tym nie lepiej byłoby, aby 58 sędziów sądów wojskowych (z czego 31 jest w wieku 31 - 40 lat, a 12 w wieku 41 - 50, 13 w wieku 51 - 55 i 2 powyżej 55. roku życia) nadal pełniło służbę sędziowską w swych sądach i wspomagało - w ramach delegacji - sądy powszechne? Czy nie warto odciążyć sądownictwa powszechnego i powrócić do właściwości sądów wojskowych w stosunku do żołnierzy w pełnym zakresie? Czy też jednak władza wykonawcza woli, aby sędziowie przeszli w stan spoczynku i brali pełne uposażenie? Chyba nie, gdyż sama widzi potrzebę istnienia tych sądów w czasie wojny. Jeśli tak, to nasuwa się pytanie: na czym zaoszczędzimy? Bo na pewno nie strategicznie ani finansowo.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.