Dziennik Gazeta Prawana logo

Reanimacja kończy się czasem połamaniem żeber

2 lipca 2018

@RY1@i02/2013/235/i02.2013.235.18300130b.802.jpg@RY2@

Waldemar Żurek sędzia, członek Krajowej Rady Sądownictwa

Listy ministra Biernackiego do Krajowej Rady Sądownictwa wywołały w środowisku sędziowskim niemałe kontrowersje. Co tak bardzo oburzyło sędziów?

Te listy sugerują, że KRS nic nie zrobiła, aby pomóc w rozwiązaniu kryzysu, z jakim boryka się obecnie wymiar sprawiedliwości. Tymczasem rada najszybciej jak tylko było można wydała stanowisko, które uwzględniało obowiązujące przepisy prawa oraz ostatnią wykładnię Sądu Najwyższego, która dla każdego prawnika, nie tylko sędziego, jest niezwykle ważna. Ponadto już w październiku wskazaliśmy ministrowi, w jaki sposób można uratować tę sytuację. Wystarczyłoby przecież, aby ponownie podpisał decyzje o przenosinach sędziów. Rada dysponuje opiniami dwóch profesorów konstytucjonalistów, z których jasno wynika, że nie tylko nie byłoby to niezgodne z ustawą zasadniczą, ale że byłoby to w tej sytuacji kryzysu najlepsze wyjście. I dopuszczalne przez prawo. Poza tym należy pamiętać, że przewodniczący KRS zwrócił się do premiera i prezydenta z prośbą o podjęcie rozmów w tej sprawie. To bardzo trudna sytuacja dla nas wszystkich. Nie my jednak za nią odpowiadamy. Sędziowie mają świadomość wagi swoich decyzji dla obywatela i robią wszystko, by zminimalizować jej skutki dla osób przychodzących do sądu. Ta sytuacja jest dla nich niezwykle dyskomfortowa.

Trudno jednak czynić ministrowi zarzut z tego, że podejmuje jakieś kroki w tej sprawie. Sprawuje on przecież nadzór administracyjny nad sądami i - co tu ukrywać - jest z tego rozliczany politycznie.

Problemem nie jest to, że minister coś robi. Wątpliwości może natomiast budzić sposób, w jaki to czyni. Należy zadać sobie pytanie, czym grozi ponowne podpisanie nominacji przez ministra? Sytuacja jest nadzwyczajna. Jak robimy reanimację, to czasem przy tej czynności łamiemy żebra, ale ratujemy życie. To stan wyższej konieczności i należy wtedy podjąć działania, które pozwolą szybko zażegnać kryzys. Pozwolą wrócić sędziom do orzekania bez obawy, że wydają orzeczenia w warunkach nieważności.

A co niestosownego jest w wysyłaniu listów do przewodniczącego KRS?

Po pierwsze, listy te niemal natychmiast zostały udostępnione mediom. Po drugie, należy pamiętać, że przecież pan minister jest również członkiem KRS. I może uczestniczyć w jej posiedzeniach, zabierać na nich głos, brać udział w głosowaniach, przygotowywać projekty uchwał czy stanowisk i poddawać je pod głosowanie. Ma więc doskonałą możliwość wyrażenia swoich poglądów i zapoznania się z poglądami innych członków rady. I ta forma komunikowania się powinna być praktykowana w pierwszej kolejności. Tymczasem obecnie jest tak, że o stanowisku jednego z członków KRS pozostali jej członkowie dowiadują się z prasy czy listu członka rady do przewodniczącego rady. To nie najlepsza praktyka.

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.