Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Coś dla dużych, coś dla małych i średnich

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Dużo mówi się ostatnio o kondycji branży budowlanej, jej perspektywach jako sektora gospodarki oraz relacjach między podmiotami na tym rynku. Jak ugryźć ten temat od strony obowiązującego prawa - i to w sposób interesujący dla przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych i średnich?

Postanowiłem zwrócić się do eksperta o przygotowanie artykułu o istotnych postanowieniach w umowach między głównym wykonawcą a podwykonawcami. Nie chodzi o ogólniki czy nudną analizę punkt po punkcie, lecz o próbę spojrzenia na taki kontrakt oczami jego stron. Jak głosi żartobliwe porzekadło, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie dziwi więc, że z tekstu wynika, iż generalny wykonawca powinien zadbać o umieszczenie w podpisywanym porozumieniu zupełnie innych elementów niż jego kooperanci. Polecam państwu lekturę tego przydatnego w praktyce artykułu z mnóstwem przykładów.

Nie jest to zresztą jedyny ciekawy tekst. W ramach jednego z cykli Firmy i Prawa ukazuje się dziś kolejny odcinek Akademii prawa wekslowego. Tym razem o niuansach wystawiania weksla zupełnego. Czy miejsce wystawienia owego dokumentu warto zapisać skrótem? Czy może on opiewać na walutę obcą? Szczegóły w środku.

Z kolei prawu zamówień publicznych poświęcony został wywiad, w którym rozmówca utyskuje na niedostosowanie obowiązujących regulacji do realiów rynkowych. Chodzi o to, że jeśli specyfikacja istotnych warunków zamówienia nie dopuszcza istotnych zmian postanowień umowy dotyczącej zamówienia publicznego, a w trakcie realizacji zmiany przepisów zmuszą wykonawców do ponoszenia dodatkowych kosztów, ci zaczynają wykonywać kontrakt ze stratą. Nic więc dziwnego, że zrzeszające ich środowiska postulują stosowną nowelizację. Bez niej można się spodziewać kolejnych upadłości firm i pogarszania sytuacji pracowników realizujących zamówienia publiczne - wróży rozmówca.

Ciekawy i aktualny wątek poruszony został w tekście o świadczeniu wyrównawczym. Chodzi o przepis kodeksu cywilnego pozwalający agentowi po rozwiązaniu umowy agencyjnej żądać pieniędzy od dającego zlecenie. Warunek: agent ów w czasie jej trwania pozyskał nowych klientów lub doprowadził do istotnego wzrostu obrotów z dotychczasowymi, a dający zlecenie czerpie nadal znaczne korzyści z umów z tymi klientami. Problem polega na tym, że nie do końca wiadomo, jak ustalić wysokość owego świadczenia. Autor jest zdania, że w pierwszej kolejności należy zbadać wysokość nieuzyskanych korzyści agenta według stanu klienteli na dzień rozwiązania umowy, w żadnym przypadku nie uznając za nie stałych kosztów funkcjonowania, to jest wydatków, które poniósłby bez względu na to, czy zdobył nową klientelę lub zwiększył obroty z istniejącymi klientami.

@RY1@i02/2013/087/i02.2013.087.215000100.802.jpg@RY2@

Paweł Wrześniewski redaktor merytoryczny

Paweł Wrześniewski

redaktor merytoryczny

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.