Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekarz śpiący na dyżurze. Praktyka powszechna, kontrowersyjna i kwestionowana

21 kwietnia 2016
Ten tekst przeczytasz w 19 minut

Czy prawo zezwala medykowi na sen w trakcie dyżuru medycznego? Nie wynika to wprost z przepisów, ale zdaniem Sądu Najwyższego to dopuszczalne

W jednym z seriali satyrycznych widziałem scenę, w której lekarz na dyżurze mówi do pielęgniarki: "Pani Basiu, idę spać. Proszę mnie obudzić, gdyby coś ważnego się działo, np. przyszedł pan ordynator". Scenka ta byłaby zapewne śmieszniejsza, gdyby nie fakt, że takie sytuacje nie wydają się rzadkością w codziennym życiu. Pokazują to m.in. kierowane do ministra zdrowia interpelacje poselskie. W jednej z nich (nr 29279) poseł Dariusz Dziadzio wskazuje m.in., że zgłaszają się do jego biura liczne osoby oburzone "z powodu wykorzystywania przez lekarzy czasu na sen, w trakcie którego oczekują na ewentualne przyjęcie pacjenta". Jakby tego było mało, kilka dni temu otrzymałem telefon od lekarki pracującej w jednym z warszawskich szpitali, który stał się bezpośrednim asumptem do napisania niniejszego artykułu. Dzwoniła po poradę, zadając mi wprost pytanie o możliwość spania na dyżurze medycznym. Pytanie zaskakujące, biorąc pod uwagę powszechność takiej praktyki, a jednocześnie zastanawiające, zważywszy na fakt, że czas dyżuru medycznego, w przeciwieństwie do dawnych regulacji, wlicza się obecnie do czasu pracy personelu medycznego. Z relacji tej lekarki wynikało bowiem, że jej przełożeni "nasyłają na nią w nocy kadrową, aby sprawdziła, czy przypadkiem nie śpi". [ramka]

Możliwe interpretacje

Aby odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie, wypada rozpocząć od stwierdzenia, iż żaden przepis prawny nie rozstrzyga wprost frapującej ją kwestii. Niewątpliwie podstawowy dla tej problematyki jest art. 95 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 618 ze zm.). W myśl tej regulacji pracownicy wykonujący zawód medyczny i posiadający wyższe wykształcenie, zatrudnieni w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne mogą być zobowiązani do pełnienia w przedsiębiorstwie tego podmiotu dyżuru medycznego (ust. 1), polegającego na wykonywaniu w nim, poza normalnymi godzinami pracy, czynności zawodowych (ust. 2), zaś czas pełnienia takiego dyżuru wlicza się do czasu pracy (ust. 3), za który przysługuje wynagrodzenie ustalone co do zasady w oparciu o kodeksowe przepisy o nadgodzinach (ust. 5). Analizując powyższą regulację pod kątem postawionego na wstępie problemu, można jednak dojść do dwóch przeciwstawnych wniosków.

Za niedopuszczalnością wypoczywania podczas dyżuru medycznego przemawia ten fragment przepisu, który stwierdza, że polega on na "wykonywaniu czynności zawodowych", a sen z pewnością do takich czynności nie należy. Ponadto czas ten jest dodatkowo płatny i wliczany do czasu pracy, co przy założeniu, że można w jego trakcie spać, prowadziłoby przeciętnego obserwatora do niepozbawionego podstaw wniosku, iż możliwe jest przekroczenie norm czasu pracy lub dobowych i tygodniowych norm odpoczynku pracownika właśnie przez spanie na dyżurze.

Z kolei za dopuszczalnością wypoczywania na dyżurze medycznym przemawia sama istota dyżuru, do której nie należy przecież wyłącznie czas efektywnego wykonywania pracy (co zresztą można odnieść także do normalnego czasu pracy - zob. wyrok Sądu Najwyższego z 11 stycznia 2006 r., sygn. akt II PK 113/05), lecz także czas pozostawania w gotowości do jej wykonywania, przy jednoczesnym braku pewności, czy konieczność taka podczas dyżuru w ogóle wystąpi. W przypadku dyżurów pełnionych poza miejscem zamieszkania, a do takich należy dyżur medyczny, pracownik nie ma możliwości swobodnego dysponowania swoim czasem i dlatego należy przyjąć, że pozostaje on w dyspozycji pracodawcy. Z tego względu zaliczenie okresu dyżuru do czasu pracy i konieczność wypłaty za ten czas wynagrodzenia za pracę są w pełni uzasadnione i realizują postanowienia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2003/88/WE dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy (Dz.Urz. UE L nr 299, s. 9, z 18 listopada 2003 r.).

Na dopuszczalność spania personelu medycznego podczas dyżurów wskazuje także fakt, że od ich kondycji psychofizycznej zależy ludzkie zdrowie i życie. Z wielu zaś prowadzonych na świecie badań wynika, że organizm pozbawiony snu przez dobę lub skazany przez tydzień na niedosypianie funkcjonuje tak, jakby miał promil alkoholu we krwi (np. badania dra Charlesa Czeislera z Harvard Medical School). Nieracjonalne byłoby zatem zabranianie lekarzom wypoczywania na dyżurze, o ile oczywiście nie istnieje potrzeba efektywnego wykonania przez nich w danym momencie pracy (np. przeprowadzenia operacji) lub aktywnego oczekiwania na jej wykonanie, gdy wiadome jest, że konieczność taka w niedługim czasie wystąpi (np. gdy uprzedzony o tym fakcie personel medyczny czeka na dowiezienie ofiary wypadku). Pogląd ten znajduje silne umocowanie w orzecznictwie sądowym i trybunalskim.

Argumenty orzecznictwa

W wyroku z 7 sierpnia 2001 r. (sygn. akt I PKN 730/00) Sąd Najwyższy stwierdził, że na ocenę dyżuru ma wpływ stan faktyczny istniejący w konkretnej sprawie - każdorazowo należy więc ustalić, ile czasu podczas dyżuru stanowiły praca i stan rzeczywistej gotowości do jej wykonywania, a ile stan biernego oczekiwania, w czasie którego lekarz "mógł odpoczywać, zająć się lekturą, a nawet spać". Pogląd ten został następnie powtórzony w wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 26 maja 2004 r. (sygn. akt V Pa 157/04) oraz w wyroku SN z 16 marca 2009 r. (sygn. akt III PK 63/08). wcześniej zaś podobne stanowisko zajął Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 24 października 2000 r. (sygn. akt K 12/00), w którym stwierdził, że na dyżury medyczne składa się "szczególne połączenie »normalnego« wykonywania pracy, gotowości do wykonywania pracy oraz wypoczynku (w tym snu)". Nie bez znaczenia wydaje się także wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 9 września 2003 r. w sprawie Landeshauptstadt Kiel vs Norbert Jaeger (C-151/02), gdzie wskazano, że zapewnienie lekarzowi na dyżurze możliwości snu w oddzielnym pomieszczeniu, gdy nie wykonuje on swoich obowiązków, nie gwarantuje mu odpowiedniego wypoczynku, o którym mowa w ochronnych normach prawa pracy, ponieważ lekarz nie może wówczas swobodnie dysponować swoim czasem i pozostaje nadal w dyspozycji pracodawcy.

KOMENTARZE EKSPERTÓW

Szpital nie zyska niczego, jeśli lekarze nie będą wypoczęci

@RY1@i02/2016/077/i02.2016.077.21700030a.804.jpg@RY2@

dr n. med. Maciej Hamankiewicz prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Czas dyżuru lekarskiego to czas czuwania, jednak jego stopień zależny jest od wielu czynników: rodzaju schorzeń u pacjentów, wykorzystania sprzętu medycznego w danym miejscu, systemu organizacyjnego w placówce medycznej i rodzaju dyżuru. Jeśli lekarz jest na miejscu i w stanie gotowości, to wiadomo, że musi być przygotowany na jasność umysłu w każdym momencie, kiedy jego podopieczny tego potrzebuje. Przygotowany to nie oznacza pracujący non stop, bo wiadome jest, że żaden organizm ludzki, nawet lekarski, nie poradzi sobie z funkcjonowaniem 24-48 godzin na najwyższych obrotach. Lekarz to zawód wybitnie "skokowy", gdzie trzeba wykonać intensywne zadania raz na jakiś czas, dlatego obciążenia psychiczne i fizyczne związane z pracą lekarza są bardzo duże i żadna kadrowa, która przypadkiem trafiła do placówki medycznej, nie jest sobie w stanie tego wyobrazić. Szpital nie zyska niczego, jeśli jego lekarze nie będą wypoczęci, za to może stracić, gdy skrajnie wyczerpany pracownik popełni błąd. Co prawda dyrektorzy szpitala mogą zakazać lekarzom wielu rzeczy, ale to tylko pokazuje ich brak wyobraźni i niekompetencję.

Dyżur to nie czas na spanie

@RY1@i02/2016/077/i02.2016.077.21700030a.805.jpg@RY2@

Anna Czech dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie, posłanka PiS

W mojej opinii dyżur to nie czas na spanie, bo płaci się pracownikom za gotowość. Co prawda dyrektorzy nie inwigilują lekarzy, nie sprawdzają, czy oczekują oni w dyżurce na telefon, czy też drzemią, ale wymagają możliwości podjęcia natychmiastowego działania w każdej sekundzie. Znam takie przypadki z innych szpitali, gdzie pielęgniarki boją się obudzić śpiącego w nocy lekarza, i to jest niewłaściwe. Nikt nie mówi, żeby siedzieli oni przy łóżku pacjenta, ale powinni czekać na czynności w dyżurce. W naszym szpitalu jest dużo nagłych przypadków o różnych porach i lekarze muszą wtedy operować nawet w nocy. Dlatego wprowadziliśmy krótsze dyżury, żeby pracownicy nie byli wyczerpani. Po dyżurze lekarz musi mieć czas odpoczynku i respektujemy tę zasadę również wobec pracowników kontraktowych. Uregulowaliśmy też starannie długość przerw. 36-godzinne dyżury muszą zatem odejść do lamusa i nie powinno się ich zarządzać w placówkach, które chcą działać zgodnie z kodeksem pracy i minimalizować ryzyko błędów.

@RY1@i02/2016/077/i02.2016.077.21700030a.806.jpg@RY2@

dr Mikołaj Rylski

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.