Intencje były dobre, ale praktyka okazuje się inna
Marcin Madej: Przepisy i rozwiązania opracowywali ludzie, którzy nie mają pojęcia, jak wyglądają procesy płatności w przedsiębiorstwach, a już na pewno mają mylne wyobrażenie o poziomie wiedzy podatnika o jego kontrahentach
fot. Materiały prasowe
Marcin Madej doradca podatkowy w Nip-inspektor.pl
Wprawdzie przepisy o białej liście VAT obowiązują od września ubiegłego roku, ale dopiero od początku stycznia weszły w życie inne powiązane z nimi regulacje. Mam na myśli sankcje za płatności na konta niewidniejące w wykazie. Jak wyglądają pierwsze tygodnie stosowania tych regulacji?
Ostatnie tygodnie są zgodnie z przewidywaniami bardzo intensywne dla firm, bo wiele podmiotów dopiero w ostatniej chwili zainteresowało się nowymi przepisami. Niewiele zmienił fakt, że weszły one w życie jeszcze we wrześniu, gdyż wtedy podatnicy interesowali się zmianami, które wchodziły w życiu w listopadzie (obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności). Dopiero teraz więc odbierają przyśpieszoną lekcję stosowania regulacji o białej liście. Niestety liczba i tempo nakładanych na podatników nowych obowiązków nie pozwalają na skuteczne planowanie – w konsekwencji przedsiębiorcy reagują na bieżąco i wdrażają zmiany w obszarach, które aktualnie wchodzą w życie. Fiskus nigdy nie brał pod uwagę komfortu podatników, ale ostatnio tempo jest wręcz szaleńcze. Do tego jakość prawa podatkowego znacznie się obniżyła w ostatnim czasie. Dowodem na to jest choćby wydawanie od razu objaśnień do wchodzących w życie przepisów. To wszystko razem sprawia, że wielu podatników, nawet gdyby mogło coś zrobić wcześniej, to woli poczekać do ostatniej chwili. Tak właśnie jest z przepisami o białej liście, którymi znacząca większość podatników zajęła się w grudniu i na początku stycznia. W wielu przypadkach przedsiębiorcy wstrzymali płatności w pierwszych dniach stycznia po to, aby zobaczyć, jak biała lista funkcjonuje w praktyce. Dużo winy ewidentnie leży po stronie Ministerstwa Finansów – mam tu na myśli publikację formularza zawiadomienia 30 grudnia 2019 r. oraz możliwość elektronicznego składania zawiadomień, które w praktyce polega na ręcznym wypełnieniu formatki na stronie internetowej. Takie „ułatwienie” byłoby rewolucyjne i oczekiwane kilkanaście lat temu, ale żyjemy już w latach 20. XXI wieku. Gdzie API umożliwiające automatyzację raportowania po stronie firm? MF ma już przecież przetestowane rozwiązania w tym zakresie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.