Rząd podniesie podatki, RPP podwyższy stopy
Wzrost podstawowej stawki podatku VAT odczują konsumenci, bo wzrosną ceny w sklepach, i kredytobiorcy. Ekonomiści uważają, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe.
Politycy rządzącej koalicji zdają sobie sprawę z tych zagrożeń. Dlatego wielu parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej i PSL nie chce firmować proponowanych przez rząd zmian. Przeciwko podwyżce VAT najgłośniej protestowali koalicyjni ludowcy. Premier Donald Tusk postawił ich pod ścianą, przedstawiając Waldemarowi Pawlakowi listę alternatywnych propozycji, m.in. zmiany w rolniczych ubezpieczeniach. Pawlak uległ.
Ale to nie znaczy, że koalicjanci przestali krytykować pomysły Tuska. - Nie rozumiem, dlaczego w kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski składał obietnice wyborcze, których realizacja wyceniana jest na 35 mld zł, skoro dwa tygodnie później okazuje się, że bez podwyżki podatków rozleci się budżet państwa - komentuje poseł PSL Janusz Piechociński.
Posłowie PO są nie mniej krytyczni, ale liczą, że na podwyżce VAT się skończy i nie będą musieli firmować kolejnych niepopularnych pomysłów budżetowych.
O głosy nieprzekonanych parlamentarzystów dziś po południu zabiegać będą premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski. W trakcie spotkań z władzami wszystkich klubów parlamentarnych zaprezentują szacunki Ministerstwa Finansów, wedle których podwyżka VAT przyniesie budżetowi w przyszłym roku 5,5 mld zł, a rok później - 9 mld zł.
Rząd zakłada, że dzięki temu deficyt budżetowy, który w 2011 roku ma wynieść 45 mld zł, w dwa lata spadnie o 15 mld zł.
Wbrew zapowiedziom rządu podwyżka VAT będzie miała znaczący wpływ na gospodarkę. Czeka nas m.in. wzrost cen żywności. Sprawdziliśmy, jak się zmienią ceny podstawowych artykułów. Wskutek podniesienia podatku z 3 do 6 proc. na żywność nieprzetworzoną zdrożeją m.in.: mleko, kawa, drób, ryby, jabłka oraz ziemniaki. Po obniżce VAT z 7 do 6 proc. na żywność przetworzoną nieznacznie stanieją kiełbasa, ser żółty i jogurty.
Wzrost jest niewielki, ale i tak niepokoi Radę Polityki Pieniężnej. Ekonomiści są zdania, że zwiększy się prawdopodobieństwo podniesienia stóp procentowych. Już w październiku mogą pójść w górę o 25 pkt bazowych. I na jednej podwyżce zapewne się nie skończy. RPP może zafundować nam kolejną, już na przełomie tego i przyszłego roku.
Rada obawia się bowiem, że po podniesieniu VAT najpierw wzrośnie inflacja, a wzrost cen wywoła eskalację żądań płacowych. Większe pensje przełożą się na wyższy popyt, który doprowadzi do kolejnego skoku inflacji. A wyższe stopy procentowe mogą ostudzić cały konsumpcyjny zapał.
Członkowie RPP nie kryją, że pomysł ratowania budżetu podwyżkami podatku VAT im się nie podoba.
Krytykę zaczęła Anna Zielińska-Głębocka, która w rozmowie z "DGP" w ubiegłym tygodniu powiedziała, że podniesienie VAT byłoby bardzo złym posunięciem. Jeszcze mocniej wypowiedział się dla PAP Adam Glapiński, twierdząc, że manipulowanie przy podatku VAT oznacza wzrost cen, a w konsekwencji konieczność wzrostu stóp procentowych.
- Rząd powinien skupić się na szukaniu oszczędności w wydatkach, a nie dodatkowych dochodów - dowodziła Elżbieta Chojna-Duch w wywiadzie dla TVN CNBC.
Członkowie Rady Polityki Pieniężnej oczywiście unikają stwierdzenia wprost, że podwyżka VAT wywoła wzrost oprocentowania w NBP.
- Ona spowoduje wzrost inflacji. Nie można jednak powiedzieć, że przesądzi o tym, że rada podniesie stopy - mówi "DGP" Andrzej Kazimierczak, członek rady. Ale zaraz dodaje, że z pewnością jednak zwolennicy podwyżek stóp procentowych zyskali dodatkowy argument.
Ekonomiści nie mają wątpliwości - ton opinii niektórych członków rady jest jednoznaczny. - Po komentarzach niektórych członków RPP widać, że podwyżka VAT może zostać przez nich wykorzystana, żeby przyspieszyć decyzję o podwyżkach stóp - uważa Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium.
Zwłaszcza że już wcześniej pojawiły się inne powody, aby obawiać się o ceny. Ostatnio zaczęła drożeć żywność, co w lecie jest rzadkością.
To nie sprawi na razie, że inflacja przestanie spadać, ale będzie to się dziać wolniej, niż się wcześniej spodziewano: według najnowszej prognozy Ministerstwa Finansów w lipcu zmniejszy się z 2,3 proc. do 2,1 proc., gdy spodziewano się, że osiągnie 1,7 proc.
Jakub Borowski z Invest-Banku zwraca uwagę na nie najlepsze szacunki GUS dotyczące tegorocznych zbiorów: mają być one dużo mniejsze niż przed rokiem. Jego zdaniem to spowoduje wzrost inflacji do około 2,6 proc. na koniec roku - czyli ponad cel inflacyjny RPP.
Podwyżka VAT i wzrost cen spowodować więc mogą spadek konsumpcji, a co za tym idzie - mniejsze wpływy budżetowe. Ale tym rząd będzie się musiał zająć dopiero w przyszłym roku. Po wyborach.
@RY1@i02/2010/149/i02.2010.149.000.004a.101.jpg@RY2@
Marek Chądzyński
Jarosław Olechowski
Grzegorz Osiecki
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu