Zielona księga, czyli jak zbawić VAT
Jaki jest VAT, każdy wie. Codzienne zmagania z licznymi obowiązkami i ograniczeniami przyprawiają o ból głowy każdego, kto jest zobowiązany do rozliczania tego podatku. A gdy przedsiębiorca zaczyna otwierać się na świat, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.
Pewnie dlatego Komisja Europejska uznała, że czas z tym skończyć, i rozpoczęła akcję uzdrawiania systemu VAT. W grudniu zeszłego roku opublikowała tzw. Zieloną Księgę, w której pogrupowała zidentyfikowane do tej pory zagadnienia i problemy oraz zaprosiła wszystkich zainteresowanych do zgłaszania własnych postulatów i propozycji zmian, które pozwolą wyeliminować lub przynajmniej zminimalizować istniejące niedogodności. Jednym z podstawowych zagadnień jest oczywiście wymiana towarowa pomiędzy państwami członkowskimi i odpowiedź na pytanie, jaki system powinniśmy przyjąć: opodatkować każdą dostawę w kraju wysyłki czy kontynuować obecne, wysoce niedoskonałe rozwiązanie, i opodatkowywać dostawę w kraju przeznaczenia. Zwolenników obecnego rozwiązania jest coraz mniej i to nie tylko wśród przedsiębiorców, którzy muszą zdecydować, czy w związku z dokonaną dostawą mają prawo do 0-proc. stawki VAT, czy nie, i jakie dokumenty powinni zgromadzić (chociaż w tym ostatnim zakresie pomocną dłoń wyciągnął NSA, który pod koniec zeszłego roku wydał korzystne dla podatników rozstrzygnięcie). Władzom skarbowym ten system też spędza sen z powiek - skala nadużyć dramatycznie rośnie, również nad Wisłą.
Z odliczeniem VAT zawartego w cenie nabywanych towarów bądź usług też nie jest najlepiej. Wiele podmiotów nie ma w ogóle lub ma bardzo ograniczone prawo do odliczenia. Nękani są koniecznością weryfikacji odliczonego w przeszłości VAT przez wiele lat. W licznych przypadkach nabycie określonej usługi czy towarów również nie uprawnia do odliczenia, a lista takich towarów i usług zmienia się co kraju. Na domiar złego w rosnącej liczbie przypadków o odliczeniu decyduje to, czy działamy w dobrej wierze, czyli coś, co w żaden sposób nie zostało w przepisach regulujących świat VAT zdefiniowane.
Każdy kraj, no prawie każdy, postępując mądrze, negocjował w momencie przystępowania do Unii Europejskiej odstępstwa od obowiązującego systemu: a to obniżona stawka VAT na jakieś towary lub usługi, a to zwolnienie z opodatkowania lub ograniczenie prawa do odliczenia. Trudno podmiotom działającym na coraz większą skalę znaleźć logikę w tym wszystkim i objąć tę różnorodność istniejącą przecież (jak wynika z tytułu dyrektywy określających zasady funkcjonowania VAT) w ramach wspólnego systemu podatku od wartości dodanej.
Obszarów troski komisji jest znacznie więcej. Każdy z nich jest ważny i w odniesieniu do każdego z nich możemy dorzucić coś z naszego podwórka. Pewien angielski lord, rozstrzygając kolejną, pewnie absurdalną, sprawę, uznał system VAT za świat, w którym rzeczywistość i zasady prawa są odwrócone lub zawieszone. I nie był daleki od prawdy. Smutne w tym stwierdzeniu jest jeszcze to, że pozostaje ono ciągle prawdziwe, mimo upływu kilkudziesięciu lat od jego wypowiedzenia. Ale mamy szanse to zmienić, aktywnie włączając się w podejmowane inicjatywy. Przynajmniej miejmy taką nadzieję. Komisja, rozpętując akcję zakrojoną na szeroką skalę, nie może teraz schować głowy w piasek i powinna uwzględnić przynajmniej część zgłaszanych postulatów.
@RY1@i02/2011/055/i02.2011.055.086.002b.001.jpg@RY2@
Roman Namysłowski, dyrektor w Ernst & Young
EM
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu