Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trybunał zajmie się VAT. Po co?

29 czerwca 2018

SLD chce skarżyć do Trybunału Konstytucyjnego ustawę podnoszącą od 2011 roku stawki VAT. Uważa, że ustawa została wprowadzona zbyt szybko i nie dała podatnikom dość czasu, by się z nią oswoić. Niestety, orzeczenie, nawet jeśli zapadnie, będzie miało symboliczne znaczenie i niczego w naszym życiu i naszych finansach nie zmieni. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, zakładając, że wnioskiem trybunał zajmie się w normalnym trybie, na rozstrzygnięcie przyjdzie nam poczekać mniej więcej półtora roku. Za dwa lata - jeśli wierzyć temu, co wynika obecnie z przepisów - podwyższone w tym roku stawki VAT powinny wrócić do pierwotnej wysokości. Innymi słowy, jeśli finanse publiczne się nie załamią i nie przekroczymy tzw. progów ostrożnościowych - a resort finansów zapewnia, że tak się nie stanie - to 1 stycznia 2013 r. powinny zacząć obowiązywać stawki VAT w wysokości 22, 7 i 5 proc. Poza stawką 5-proc. oznacza to oczywiście powrót do tego, co obowiązywało przed podwyżką VAT. Pod warunkiem oczywiście, że rząd z jakichś sobie tylko znanych powodów nie zdecyduje się na przedłużenie czasu stosowania nowych stawek. To jednak oznaczałoby, że rząd ten (jeśli będzie to nadal ten rząd, tej partii) w sposób absolutnie skandaliczny oblewa egzamin z wiarygodności.

Po drugie, nie należy liczyć, że trybunał, jeśli nawet uzna argumenty SLD i orzeknie, że tryb wprowadzenia podwyżki stawek VAT był niezgodny z konstytucją, cofnie w ten sposób te podwyżki. Tak się nie stanie. I zapłaconego wyższego VAT i tak już nie odzyskamy. Tak się bowiem utarło, że tam, gdzie chodzi o finansowe interesy państwa, trybunał orzeka w sposób, który nie naraża budżetu na straty. Nie ma żadnych powodów, by w tej sprawie miało być inaczej.

Czy wniosek SLD jest zatem w ogóle potrzebny? Jest. O ile Trybunał Konstytucyjny w ogóle by się nim zajął. Z prostego powodu. Jest potrzebny po to, by sformułowana została w sposób wyraźny zasada, że także w przypadku VAT vacatio legis, a zatem okres przerwy między ogłoszeniem nowych przepisów i momentem, w którym zaczynają one funkcjonować, musi być równy co najmniej jednemu okresowi rozliczeniowemu. W przypadku VAT musiałby być on zatem nie krótszy niż miesiąc. A jeszcze lepiej kwartał. Bo tyle wynosi okres rozliczeniowy części podatników.

@RY1@i02/2011/029/i02.2011.029.183.005d.001.jpg@RY2@

Marek Kutarba

Marek Kutarba

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.