Zjeść ciastko, poczytać gazetę
Komentarz tygodnia
Dwa w zasadzie takie same, zapewne równie słodkie, ciasteczka. Różnica - może nieco inny skład, na pewno inny termin przydatności do spożycia. Oraz odmienne stawki VAT. Ma to sens? To zależy, czy uznajemy, że mamy do czynienia z produktami podobnymi (w rezultacie konkurującymi ze sobą), czy nie. Inny przykład: dwie w zasadzie takie same książki albo gazety (identyczna treść). Różnica - jedna jest na papierze, druga w pliku. Oczywiście dotyczą ich inne stawki podatku. I znowu pojawia się pytanie, czy to produkty podobne albo tożsame z punktu widzenia nabywcy, czy nie. I co to oznacza w kontekście przepisu unijnej dyrektywy, mówiącego, że usługi świadczone drogą elektroniczną nie mogą być objęte preferencyjną stawką VAT.
Towary podobne bądź tożsame powinny być tak samo opodatkowane - inaczej konkurencja na rynku jest zaburzona. Tyle wynika z regulacji UE. I oczywiście z logiki. Kiedy możemy mówić o podobieństwie czy też tożsamości? Głowiły się nad tym już i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, i - już po orzeczeniu TSUE - Naczelny Sąd Administracyjny. Trybunał stwierdził, że powinny to w każdym przypadku oceniać sądy krajowe. NSA, czyli sąd krajowy, uznał zaś, że ocena taka należy w pierwszej kolejności do urzędników skarbowych i że muszą jej dokonywać w postępowaniach podatkowych i kontrolnych (badając stan faktyczny i uzasadniając, dlaczego nie dostrzegają podobieństwa bądź tożsamości). Tym samym NSA nie musiał już ciasteczek "konsumować", ponieważ akurat rozpatrywał skargę na indywidualną interpretację podatkową, a nie na decyzję związaną z postępowaniem podatkowym czy kontrolnym.
W związku z tym podatnik, który uważa, że sprzedaje wyrób podobny do objętego preferencyjną stawką VAT, ma dwie możliwości. Może odprowadzać niższy podatek i dowodzić przed urzędami, a następnie sądami, że postępuje prawidłowo, albo regulować VAT oczekiwany przez fiskusa i domagać się - przed urzędami i sądami - zwrotu nadpłaty. Tak czy inaczej sprawa skończy się w sądzie. Zapewne w NSA.
Spór o ciasteczka potrwa więc jeszcze lata. Spór o książki może być rozstrzygnięty wcześniej, jeśli Komisja Europejska dotrzyma obietnic, zmieni dyrektywę (wyeliminuje wspomniany przepis) i tym samym da państwom członkowskim wolną rękę, jeśli chodzi o podatkowe zrównanie tożsamych egzemplarzy papierowych i elektronicznych. Nasze Ministerstwo Finansów jest gotowe z tego skorzystać i przystać na niższy VAT od e-booków - ale nie od e-gazet. Tu więc do oceny podobieństwa trzeba będzie zaangażować - jak przy ciasteczkach - urzędników i sądy. NSA także. I jaki to ma sens?
@RY1@i02/2015/113/i02.2015.113.183000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak
szef Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu