Węglowe absurdy czas skończyć
Objęcie akcyzą każdej nowej grupy towarów wiązało się z problemami po stronie przedsiębiorców. Od 2 stycznia 2012 r. efektywnym opodatkowaniem objęto węgiel. Początkowo wszystko wskazywało, że tym razem problemów nie będzie. Parlament jeszcze przed wyborami w 2011 r. zmienił przepisy ustawy akcyzowej. Minister finansów mógł więc wydać niezbędne przepisy wykonawcze. Co więcej, ustawodawca zdecydował się na szerokie zwolnienie od akcyzy węgla (m.in. dla branż energochłonnych). Wydawało się, że podmioty obracające i zużywające węgiel odetchną z ulgą. Nic bardziej mylnego. Mimo że akcyzy od węgla i tak prawie nikt nie musi płacić (szeroki zakres zwolnień), to cały system opodatkowania jest niezwykle skomplikowany i sformalizowany. W akcyzie zasadniczo podatek powinien być pobierany dopiero na ostatnim etapie obrotu, tj. przy sprzedaży konsumentowi. Do węgla nie może mieć jednak zastosowania procedura zawieszenia poboru akcyzy i opodatkowaniu podlega każda transakcja, od poziomu kopalni aż do zużywającego. Jednak do ostatniego etapu obrotu węglem transakcje te podlegają zwolnieniu, a dopiero na etapie dostawy do podmiotu zużywającego należy rozpatrywać, czy transakcja może korzystać ze zwolnienia ze względu na przeznaczenie węgla. Problemy pojawiły się, gdy każda transakcja (tzn. każdy transport węgla) musiała mieć dokument dostawy (fizycznie załączany do transportowanego węgla). Jakby tego było mało, dokument ten musi być wystawiany w czterech egzemplarzach. Jego obieg i błędy przy jego prawidłowym wypełnianiu są dla branży problematyczne, a ułatwienia wprowadzone w tym roku nie są zadowalające. Inna sprawa to zużycie węgla przez podmioty zużywające. Podmioty te z kolei muszą prowadzić szczegółową ewidencję zużycia węgla. Często prawidłowe jej prowadzenie nie jest możliwe ze względu na restrykcyjną interpretację przepisów przez urzędy celne. Cały ten formalizm akcyzowy wiąże się z istotnymi kosztami po stronie przedsiębiorców. Polski podatnik do wielu rzeczy się przyzwyczaił i jest w stanie funkcjonować w gąszczu absurdalnych przepisów. Jednak w akcyzie na węgiel jest chyba najgorzej. Nawet małe błędy podatników uznawane są za podstawę do naruszenia warunków zwolnienia od akcyzy. W efekcie mimo że od węgla akcyzy być nie powinno, organy podatkowe robią wszystko, żeby tylko ją nałożyć. Niezbędna jest więc zmiana całego systemu opodatkowania akcyzą węgla. Węgiel w końcu nie jest olejem opałowym i nie można go stosować do napędu aut. Niestety, i tutaj pojawia się problem - poszczególne podmioty czy grupy podmiotów tworzą własne propozycje, często sprzeczne i oderwane od stanowiska MF. Obawiam się więc, że MF wykorzysta te wzajemne sprzeczności i wprowadzi tylko te zmiany, które będzie chciało. W rezultacie niewiele się zmieni i nadal branża węglowa i wszyscy, którzy zużywają węgiel, będą wypełniać nawet najbardziej absurdalne wymogi formalne, żeby nie płacić akcyzy.
Mimo że od węgla akcyzy być nie powinno, organy podatkowe robią wszystko, by ją nałożyć
@RY1@i02/2012/170/i02.2012.170.07100020a.802.jpg@RY2@
Szymon Parulski, doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi
Szymon Parulski
doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu