Przepadek nielegalnego mienia nie powinien uchylać obowiązku zapłaty akcyzy
@RY1@i02/2017/199/i02.2017.199.18300060b.801.jpg@RY2@
Szymon Parulski doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi
Dlaczego walka ze sprzedażą nielegalnego alkoholu jest tak trudna dla fiskusa?
Walka z handlem nielegalnym i nieopodatkowanym alkoholem jest bardzo trudna z wielu względów, również natury prawno-podatkowej. Przede wszystkim sprzedawcy takich wyrobów pilnują, aby ich ilość była tak mała, by w efekcie dany czyn stanowił tylko wykroczenie, a nigdy przestępstwo karne skarbowe. W związku z tym kary za takie wykroczenia zwykle ograniczają się do niewielkich kwot, czasami nawet drobnych, jeżeli złapana na gorącym uczynku osoba nie ma stałych dochodów. Często takie osoby nie posiadają też majątku, z którego można by wyegzekwować mandaty. Warto podkreślić, że nawet wielokrotne złapanie tej samej osoby, która prowadzi nielegalną sprzedaż nieopodatkowanych wyrobów, nie przynosi rezultatu, ponieważ kary, nawet jeżeli są niskie, nie są egzekwowalne. Do tego dochodzi trudność i niejednolitość w ustalaniu wysokości mandatów. Czasami ukarani spierają się, dlaczego oni mają płacić taki mandat, jeżeli np. kolega obok otrzymał dwa razy niższy. Brak szczegółowych zasad w tym zakresie utrudnia też pracę funkcjonariuszom skarbowym oraz - co jeszcze gorsze - czyni ją bezowocną.
Czy legalnie działająca branża miała pomysł na pozbycie się nieuczciwej konkurencji?
Branże akcyzowe postulowały wprowadzenie sztywnego taryfikatora za wykroczenia na wzór mandatów drogowych. Takie rozwiązanie ułatwiłoby pracę funkcjonariuszom skarbowym, a odpowiednio wysokie kary z taryfikatora realnie odstraszałyby osoby czyniące sobie z tego procederu stałe źródło utrzymania. Analogia z mandatami drogowymi byłaby tutaj podwójnie na miejscu, gdyby uprawnienia do ich wystawiania mogły zostać nadane straży miejskiej i gminnej. To zaś może niedługo stać się rzeczywistością, zgodnie z założeniem projektu nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania przestępczości skarbowej, nad którym trwają prace w resorcie finansów. Oczywiście takie zaangażowanie powinno skutkować podziałem wpływów z tych mandatów między budżet państwa a daną gminę. Wtedy straże z pewnością z dużą skutecznością włączyłyby się w walkę z szarą strefą na targowiskach. Nawet jednak taryfikator z wysokimi karami nie będzie skuteczny dla tych, którzy formalnie nie mają żadnego majątku ani stałego dochodu. Dlatego należy iść dalej i rozważyć kumulację takich wykroczeń i uznanie ich za przestępstwo, w szczególności jeżeli ktoś uczynił sobie z takiego procederu stałe źródło dochodu.
To bardzo poważna propozycja, bo wchodzimy w zakres przepisów prawa karnego...
Mam taką świadomość i co więcej - instytucja kumulacji wykroczeń nie jest znana polskiemu prawu. Tym niemniej uznanie takich wielokrotnych wykroczeń za przestępstwo umożliwiłoby faktyczne ukaranie osób uporczywie łamiących prawo. Z jednej strony wyrok skazujący, nawet z karą w zawieszeniu, będzie istotną informacją dla społecznej oceny działań danej osoby i tacy drobni oszuści zastanowią się dwukrotnie, zanim będą kontynuowali ten proceder. Wpisanie do rejestru skazanych często będzie stanowić większą "karę" niż nieegzekwowalne mandaty za wykroczenia, o których nikt nie wie. Uczciwa legalna praca po takim skazaniu w wielu przypadkach nie będzie już bowiem możliwa. Kolejnym aspektem tej sprawy jest kwestia braku zapłaty akcyzy przez oszustów. Wprawdzie przepisy akcyzowe pozwalają na wydawanie takich decyzji, jednak przepisy kodeksu karnego skarbowego wyłączają tę możliwość, jeżeli dochodzi do przepadku nielegalnych towarów. W praktyce dzieje się tak zawsze, a w efekcie obowiązek zapłaty akcyzy nie następuje nigdy. Dlatego też, nie negując konieczności przepadku nielegalnych towarów, moim zdaniem konieczne jest uchylenie przepisu kodeksu karnego skarbowego, który wyłącza obowiązek zapłaty akcyzy. Wtedy oprócz kar z kodeksu karnego skarbowego (nawet mandatów) urzędy mogłyby wydawać decyzje podatkowe. Aby miały one sens, konieczne byłoby wprowadzenie minimalnej kwoty akcyzy do zapłaty w wyniku nielegalnego obrotu takimi wyrobami.
Czy jakiś kraj już się zdecydował na taki krok?
Takie rozwiązanie wprowadziła część krajów naszego regionu, choćby Bułgaria, gdzie minimalna akcyza wynosi w przeliczeniu na złote ponad 200 zł. Gdyby takie decyzje można wydawać w trybie uproszczonym, to "podatki" mogłyby wspomóc walkę z szarą strefą. Wszyscy przecież wiedzą, że Al Capone poszedł do więzienia za zaległości podatkowe, a nie przemyt alkoholu czy morderstwa. Innym aspektem tej samej kwestii jest popyt na towary nielegalne.
Co ma pan na myśli?
Istotna część ceny wódki i papierosów to akcyza, a jeżeli do tego doda się VAT, to zrozumiałe, że pokusa na "tańsze" produkty jest tak duża. I to nawet w miastach, w których zarobki są wyższe, a pracy pod dostatkiem. Dlatego walkę z szarą strefą należy rozszerzyć również na stronę popytową, czyli kupujących. Przepisy akcyzowe już teraz dają prawo do karania takich nielegalnych konsumentów, niestety ze względu na ekonomikę postępowania nikt tego nie robi. Nie chodzi tylko o alkohole. Nie słyszałem, aby się tak działo nawet w przypadku oszustw akcyzowych dotyczących kupna pseudociężarowych aut tylko w celu zaoszczędzenia na podatku. Gdyby tacy "konsumenci" rutynowo dostawali decyzje na przysłowiowe minimum akcyzowe, tj. 200 zł, wtedy pokusa zakupów w szarej strefie mogłaby być mniejsza. Takie działanie oczywiście byłoby bardzo trudne i czasochłonne, ale walka z popytem na produkty nielegalne spowodowałaby mniejszą podaż i koło by się zamykało, a na pewno stawałoby się mniejsze.
Proponuje pan bardzo surowe i niepopularne podejście. Dlatego może być mało realne...
Dlatego wszystkie wymienione działania warto by było wspomóc szeroką kampanią medialną. Jestem przekonany, że każdy legalny producent czy związek producentów wsparłby akcję dotyczącą walki z nieuczciwą konkurencją. Powinna ona mieć jednak wielowymiarowy charakter i wskazywać, że korzyści mogą być pozorne, bo nielegalne wyroby nie oferują tej samej jakości, a czasami mogą być szkodliwe lub wręcz niebezpieczne. W pamięci mam przykład kampanii w Niemczech, gdzie na każdej stacji benzynowej były plakaty informujące o zagrożeniach związanych z paleniem nielegalnych papierosów. Jeżeli daną informację widziałem wielokrotnie w ciągu jednego dnia, to wtedy utkwiła mi w pamięci. Aby miało to jednak sens, w kampanię powinna włączyć się Krajowa Administracja Skarbowa, a nawet lokalne samorządy i lokalne media. Jeżeli do tego przedstawimy szkodliwość finansową działań oszustów dla nas wszystkich, to jestem przekonany, że bogacące się polskie społeczeństwo nie będzie chciało wydawać pieniędzy na tych, którzy zagarniają większą część "marży akcyzowej". ⒸⓅ
Nawet taryfikator z wysokimi karami nie będzie skuteczny dla tych, którzy formalnie nie posiadają żadnego majątku ani stałego dochodu. Dlatego należy iść dalej i rozważyć kumulację takich wykroczeń i uznanie ich za przestępstwo, zwłaszcza jeżeli ktoś uczynił sobie z takiego procederu stałe źródło dochodu
Rozmawiał Mariusz Szulc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu