Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzy miesiące to nie to samo, co 90 dni, zwłaszcza z lutym

2 stycznia 2013

Organ podatkowy ma dokładnie określony czas na zajęcie stanowiska w indywidualnej sprawie podatnika. Warto dokładnie policzyć termin, żeby nie stracić, kiedy odpowiedź nie dojdzie do petenta na czas

Organy podatkowe, także te samorządowe, mają obowiązek wydać interpretację indywidualną przepisów podatkowych bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu trzech miesięcy od dnia otrzymania wniosku. Tak stanowi art. 14d Ordynacji podatkowej. Przepis ten przewiduje możliwość wydłużenia tego okresu z winy strony albo z przyczyn niezależnych od organu, np. gdy dużo wniosków czeka na interpretację i organ może nie zmieścić się w wyznaczonym przez ustawodawcę terminie. Stąd odesłanie do art. 139 par. 4 Ordynacji. Wówczas musi zawiadomić o tym występującego o interpretację.

Uwaga na daty

Co ciekawe, wszystkie sprawdzone przez nas gminy, które na swoich stronach internetowych publikowały informacje na temat zasad wydawania interpretacji podatkowych, wskazywały 90-dniowy termin na wydanie interpretacji, licząc od złożenia wniosku. Uproszczenie zdaje się ukłonem w stronę podatników, do których zapewne bardziej przemawia termin podany w dniach niż w miesiącach. Pytanie tylko, czy słuszne to było uproszczenie.

Trzy miesiące to bowiem nie to samo, co 90 dni. Nie każdy miesiąc ma 30 dni, a biorąc pod uwagę luty, tych dni może być nawet mniej. Wyobraźmy sobie, że podatnik złożył wniosek w kancelarii urzędu miasta lub gminy 1 września, wówczas nie trudno wyliczyć, że interpretacja podatkowa w jego sprawie powinna zostać wydana najpóźniej 1 grudnia. To w sumie 91 dni. Ale równie dobrze może się zdarzyć, że wniosek wpłynie do urzędu 1 lutego. Biorąc pod uwagę trzymiesięczny termin na wydanie interpretacji, czas organu upłynie 1 maja. W sumie 90 dni, ale tylko dlatego, że w 2012 r. roku luty liczył dni 29. Gdyby miał tych dni 28, tak jak jest to w 2013 r., wówczas w praktyce organ miałby tylko 89 dni na zajęcie stanowiska.

Sprawa tylko z pozoru jest błaha. Zgodnie bowiem z art. 14o par. 1 Ordynacji w przypadku niewydania interpretacji w terminie określonym w art. 14d, czyli w ciągu trzech miesięcy od dnia otrzymania przez organ wniosku, uznaje się, że w dniu następującym po dniu, w którym upłynął termin wydania interpretacji, została wydana interpretacja stwierdzająca prawidłowość stanowiska wnioskodawcy w pełnym zakresie, czyli tzw. interpretacja milcząca. Ile takich interpretacji wydano, nie wiadomo. Dla organu to jednak dodatkowy kłopot, bo taka interpretacja będzie wymagała zmiany, czyli wydania interpretacji zmieniającej, a nie interpretacji stanowiącej odpowiedź na wniosek o interpretację.

Jest to też niebezpieczne dla gmin, bo w razie sporu podatnicy, którzy dopatrzą się rozbieżności w terminach zyskują dodatkowy argument przemawiający za prawidłowością ich postępowania.

Liczy się doręczenie

Decydującym z perspektywy podatnika i biegu terminów proceduralnych jest dzień doręczenia interpretacji podatnikowi, który o tę interpretację wystąpił. Choć zasady wydawania interpretacji określone zostały w Ordynacji podatkowej, to niewiele ona mówi o tym, czy decydujący jest moment doręczenia interpretacji, czy jej wydania. Tym zagadnieniem dwa razy zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny, za każdym razem wydając inne orzeczenie. Najpierw uznał bowiem, że liczy się data doręczenia, a potem - wydania.

Jeszcze inaczej wygląda ta kwestia w pouczeniach, które podają samorządy na końcu każdej wydawanej przez siebie interpretacji. Tam powołują się na ustawę z 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, (t.j. Dz.U. z 2012 r., poz. 1101 - w skrócie p.p.s.a.). Zgodnie więc z tym pouczeniem skarżący (tu - podatnik) ma 14 dni na wezwanie organu wydającego interpretację o usunięcie naruszenia prawa. Musi to zrobić na piśmie, a owe 14 dni, jak mówi art. 52 par. 3 p.p.s.a., biegnie od dnia, w którym skarżący (podatnik) dowiedział się lub mógł się dowiedzieć o jej wydaniu.

- W praktyce jest to martwy przepis, bo w przypadku interpretacji indywidualnych prawa podatkowego decyduje data doręczenia, a nie dzień, w którym podatnik dowiedział się albo mógł się dowiedzieć o wydaniu interpretacji. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, by komuś zakwestionowano prawo do zaskarżenia interpretacji podatkowej tylko dlatego, że przekroczył termin na złożenie skargi, bo o wydaniu interpretacji podatkowej dowiedział się szybciej, niż mu ją doręczono - podkreśla Ireneusz Krawczyk, radca prawny, partner w kancelarii Ożóg i Wspólnicy. Jak mówi, dla niego spór o interpretację jest sporem o wykładnię prawa a nie o jego stosowanie. - Ktoś powinien wreszcie zająć się ujednoliceniem stosowania prawa, na poziomie lokalnym, bo nie może być tak, że w kraju mamy 2500 ośrodków interpretacyjnych, czyli dokładnie tyle, ile jest gmin - uważa mecenas Ireneusz Krawczyk.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.