Piskorski nie oszukał fiskusa
Kontrola skarbowa nie udowodniła, by Paweł Piskorski uzyskał przychody z nieujawnionych źródeł - orzekł wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.
Fiskus starał się udowodnić, że wydatki Pawła Piskorskiego i jego żony były w 2001 r. znacznie większe od ich przychodów. Dlatego domagał się od byłego prezydenta Warszawy 150 tys. zł podatku od nieujawnionych przychodów, a od jego żony - 100 tys. Urzędnicy zakwestionowali przede wszystkim umowę kupna-sprzedaży, jaką zawarł Piskorski z jednym z antykwariuszy. Polityk twierdził, że sprzedał przedmioty kolekcjonerskie i w ten sposób zarobił pieniądze, skarbówka - że tego nie zrobił.
Piskorski i jego żona wnieśli skargę do sądu. Dowodzili, że umowa kupna-sprzedaży została zrealizowana. Przypominali też, że wcześniej urząd skarbowy badał ich zarobki w latach 1996 - 2000 i nie zakwestionował przychodów ze spornej umowy.
Sąd jednak uchylił decyzję skarbówki. Jego zdaniem dyrektor izby skarbowej nie udowodnił, że Piskorski nie sprzedał antyków. Fiskus nie miał więc podstaw do nałożenia podatku. Wyrok jest nieprawomocny.
Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu