Miliony z e-handlu w szarej strefie
Urzędy skarbowe i celne w minimalnym stopniu kontrolują rynek usług w internecie - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli (NIK). Jej zdaniem winą za ten stan rzeczy nie można obarczać tylko pracowników i funkcjonariuszy organów podatkowych. Bo jeżeli zajmą się oni ściganiem przestępstw podatkowych w sieci, to nie będą mieli należytego oparcia w przepisach - chociażby brak przepisów w Ordynacji podatkowej, które umożliwiłyby szybką i skuteczną identyfikację podmiotów wykorzystujących do swojej działalności internet.
Nie ma też sprzętu komputerowego i nieograniczonego dostępu do sieci, nadal nie działa informatyczny system wspomagania kontroli skarbowej, na który Ministerstwo Finansów wydało w ciągu ostatnich ośmiu lat aż 43 mln zł. I choć NIK w swoim raporcie zaznacza, że urzędy skarbowe i celne coraz częściej prześwietlają e-handel, to np. w 2009 roku kontrole w e-sklepach stanowiły zaledwie 3 proc. wszystkich tego typu procedur. Tylko po jednej akcji kontrolnej (podmioty zostały wytypowane przez NIK) służby skarbowe odzyskały ok. 3,5 mln zł. Okazuje się, że płacenia podatków najczęściej unikają osoby, których dochody z e-handlu nie przekraczają rocznie 400 tys. zł.
UW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu