Rusza bałtycki pakiet przewozowy. Potem GPS w tirach i kamery na drogach
Polskie służby z końcem miesiąca zaczną wymieniać się informacjami z innymi krajami regionu. A to dzięki nowemu Systemowi Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych Pojazdów
Od grudnia system rozpozna tablice pojazdów na granicach
Polska 11 października 2017 r. przystąpiła do Systemu Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych Pojazdów (ANPRS), obowiązującego do tej pory w krajach bałtyckich. Litwa, Łotwa i Estonia stworzyły go, aby móc w prosty sposób wymieniać między sobą informacje konieczne np. do oszacowania i poboru cła oraz akcyzy. System ten opiera się na siatce kamer, które rejestrują numery tablic samochodów. Urządzenia rozmieszczone są na terytorium Litwy, Łotwy i Estonii, głównie na granicach zewnętrznych oraz w innych miejscach, np. przy głównych szlakach komunikacyjnych. Z danych rejestrowanych przez kamery korzystają służby, takie jak policja czy straż graniczna. Informacje o przejeżdżających pojazdach trafiają do tzw. krajowych punktów kontaktowych, które potem w zależności od zgłoszonego zapotrzebowania wymieniają je między sobą. To zaś pomaga służbom kierować działania kontrolne na szczególnie podejrzane pojazdy.
System ANPRS działa na podstawie trójstronnego porozumienia zawartego przez kraje bałtyckie, zgodnie z rozporządzeniem Rady UE nr 515/97 z 13 marca 1997 r. w sprawie wzajemnej pomocy między organami administracyjnymi Państw Członkowskich i współpracy między Państwami Członkowskimi a Komisją w celu zapewnienia prawidłowego stosowania przepisów prawa celnego i rolnego (Dz.Urz. WE z 1997 r. L 82, s. 1). Kraje bałtyckie są bardzo dumne z efektów. Dane z ANPRS służą im w praktyce do walki z przemytem narkotyków czy też innych podejrzanych towarów oraz pomagają fiskusowi przeciwdziałać oszustwom w VAT i w podatkach dochodowych.
Polska pierwszy raz wymieni się informacjami z Litwą, Łotwą i Estonią już pod koniec grudnia br. - zapewniło biuro prasowe KAS w odpowiedzi na pytanie DGP. Wtedy to KAS uruchomić ma system "ANPRS.PL". Jak wynika z informacji Ministerstwa Finansów, polski Krajowy Punkt Kontaktowy powstanie w Budzisku przy granicy z Litwą.
TRZY PYTANIA DO EKSPERTA
ANPRS może z czasem zastąpić obecny sposób monitorowania towarów wrażliwych
@RY1@i02/2017/238/i02.2017.238.18300110a.801.jpg@RY2@
Jacek Arciszewski doradca podatkowy
Po co Polska przystępuje do systemu ANPRS?
System rozpoznawania numerów rejestracyjnych pojazdów to uzupełnienie mechanizmów zapisanych w ustawie o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów. Pozwoli uszczelnić obszar transakcji transgranicznych. System ANPRS będzie miał oczywiście o wiele szersze zastosowanie niż typowo fiskalny rejestr SENT, ale i tak sprawy celno-podatkowe będą na pierwszym miejscu w jego praktycznym zastosowaniu.
Czyli system ANPRS rozszerzy kompetencje polskiego fiskusa?
W pewnym stopniu tak właśnie się stanie. Z uwagi na to, że system SENT ma wymiar jedynie krajowy, przystąpienie Polski do ANPRS pozwoli monitorować towary wrażliwe również poza terytorium kraju. System pozwoli też śledzić na bieżąco wszystkie przewozy w państwach, które podpisały porozumienie.
Czy ten system mógłby zastąpić pakiet przewozowy?
Uważam, że docelowo byłby to dobry krok. System SENT jest wprawdzie w swoim założeniu nieskomplikowany, ale wymaga sporo nakładów pracy od przedsiębiorców i jest tym samym dość czasochłonny. Jeśli chodzi o ANPRS - to jego zaletą jest prostota i możliwość reagowania przez służby na nadużycia w czasie rzeczywistym, a także neutralność dla większości transportów transgranicznych. Docelowo jego zastosowanie powinno przyczynić się do ograniczenia zakresu bardzo rozbudowanych obecnie treściowo formularzy SENT.
ⒸⓅ
Rozmawiał Mariusz Szulc
Fiskus skorzysta
Sylwester Witalis, doradca podatkowy, partner w kancelarii KDCP, zwraca uwagę, że decyzja o przystąpieniu do systemu ANPRS ma istotne znaczenie dla wielu polskich firm (np. dla przewoźników, podmiotów zobowiązanych w procedurach tranzytowych, importerów, eksporterów itp.). - Informacje z systemu ANPRS pozwolą KAS przeprowadzić uzupełniające postępowanie dowodowe, będące niejednokrotnie jedyną szansą na wskazanie faktycznego przebiegu np. tranzytów celnych lub przemieszczeń towarów akcyzowych - wyjaśnia ekspert KDCP. Podkreśla przy tym, że nowy system doskonale uzupełnieni obecnie działające systemy, np. rejestr SENT (będącego podstawą pakietu przewozowego). Pozwoli to wszystko lepiej wyłapywać nielegalne działania zorganizowanych grup przestępczych.
- Dane z ANPRS uzupełnią też informacje zawarte w ewidencjach prowadzonych przez organy celne, które często niestety nie są zbyt przydatne. Dzięki ANPRS polski fiskusa dostanie w swoje ręce kolejne narzędzie, które pozwoli mu monitorować przesyłki drogowe - dodaje Sylwester Witalis.
Dalsze plany
Kiedy od 1 lipca 2016 r. do 30 czerwca 2017 r. nasz kraj sprawował przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej (Polska, Słowacja, Czechy, Węgry), w programie resortu spraw zagranicznych znalazło się właśnie utworzenie System Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych Pojazdów we wszystkich tych krajach. W konsekwencji pojazdy podlegałyby monitoringowi już od terytorium Estonii aż po zewnętrzną, węgierską granicę. Na razie nie wiadomo jednak, czy i jak prędko do tego dojdzie. Możliwe, że na wdrożenie ANRPS uda się pozyskać pieniądze z UE. Krajom bałtyckim udało się to w 2014 r., wówczas Bruksela wypłaciła im ponad 2,2 mln euro grantu na funkcjonowanie systemu.
Za granicą
Systemy podobne do ANPRS działają także np. w Szwecji i Francji. U naszego bałtyckiego sąsiada kamery umieszone są m.in. na słynnym moście Öresund, który łączy Malmoe z duńską Kopenhagą. System pozwala wykryć, czy samochód nie jest kradziony, nieubezpieczony lub czy został od niego opłacony podatek. Biorąc pod uwagę, że codziennie most przemierza około 20 tys. pojazdów, pomoc ANRPS jest dla szwedzkich celników wręcz nieoceniona.
System działa również we Francji, gdzie wykorzystują go głównie policja oraz urzędnicy pobierający opłaty drogowe. Oprogramowanie rozpoznaje numery rejestracyjne pojazdów i przesyła je dalej do "czarnej" bądź "białej" listy. Dopiero tam informacje podlegają dalszej analizie.
Śledzenie towarów wrażliwych wkrótce z GPS
Na razie rząd przygotował kolejne nowelizacje pakietu przewozowego. System monitorowania towarów wrażliwych ma być udoskonalony i rozszerzony, m.in. o przewozy kolejowe. Fiskus zyska możliwość śledzenia tras przewozu za pomocą GPS, zwiększy się przy tym zakres towarów objętych monitoringiem
Już od prawie 8 miesięcy, bo od 18 kwietnia br., obowiązuje w Polsce ustawa z 9 marca 2017 r. o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów (Dz.U. poz. 708; tzw. pakiet przewozowy). Pozwala służbom celnym śledzić przewóz towarów wrażliwych, czyli alkoholu etylowego, suszu tytoniowego, paliw, olejów, smarów, a od 22 września - dodatkowo także tłuszczów roślinnych. Nakłada ona liczne, uciążliwe obowiązki na firmy przewozowe, ale też na nadawców i odbiorców towarów (przy czym: ma zastosowanie wyłącznie do przewozów partii wyrobów o masie przynajmniej 500 kg lub objętości 500 l).
WAŻNE
System Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych Pojazdów ANPRS ma być docelowo rozszerzony na wszystkie kraje Grupy Wyszehradzkiej.
Rząd uznał, że pakiet przewozowy się sprawdza (dowodem tego są m.in. zwiększenie wpływów z podatku VAT i akcyzy) i planuje kolejne zmiany, które go udoskonalą i rozszerzą jego zakres. Obecnie trwają prace nad dwiema nowelizacjami: pierwsza sprawi, że fiskus będzie mógł śledzić transporty za pomocą systemów satelitarnych, druga rozszerzy zakres towarów objętych monitoringiem oraz wprowadzi system monitoringu na tory.
Komisja wciąż analizuje, a Słowacja nas naśladuje
Na pomysł śledzenia towarów wrażliwych pierwsze wpadły Węgry. Od 1 stycznia 2015 r. funkcjonuje tam baza System Kontroli Przewozu Transportem Drogowym Towarów, zwana EKAER. Okazała się na tyle dużym sukcesem tamtejszego fiskusa, że na ten przykład chętnie powołuje się polskie Ministerstwo Finansów. Na Węgrzech podatnicy muszą zgłosić do elektronicznego systemu EKAER: dane wysyłającego i jego numer VAT, adres, pod którym przewoźnik przejmuje towary, dane i numer VAT odbiorcy, adres dostawy towaru, opis kodu, wagi i wartości towaru netto, numer rejestracyjny środka transportu. Za niespełnienie obowiązków nakładane są kary. Komisja Europejska podejrzewa, że takie regulacje są zbyt biurokratyczne i narzucają niepotrzebne formalności przy handlu transgranicznym. Tym samym mogą być one groźne dla wspólnego rynku i naruszać unijną dyrektywę VAT. Dlatego na początku października Bruksela wysłała w tej sprawie do Węgier wezwanie do usunięcia uchybienia (ang. letter of formal notice). Zwróciła się w nim do Budapesztu o przekazanie dalszych informacji. Dialog w tej sprawie trwa.
Na łamach DGP nr 195 z 9 października 2017 r. Edward Komorowski, dyrektor w departamencie zwalczania przestępczości ekonomicznej w naszym Ministerstwie Finansów, zapewnił, że resort nie obawia się podobnych kłopotów. Tłumaczył, że przepisy polskie znacząco się różnią od węgierskich. System węgierski jest praktycznie powszechny, to znaczy dotyczy bardzo różnorodnych towarów, a tym samym podmiotów. Nasze regulacje są od tego dalekie, a monitorowane są tylko towary, w przypadku których ryzyko wyłudzeń jest naprawdę duże. Odwołał się też do pakietu kolejowego, w którym przewidziano wprowadzenie dodatkowych uproszczeń, np. rezygnację z karania za błędy w zgłoszeniu, gdy uiszczone zostały należności podatkowe. Opinia MF jest o tyle ważna, że polski pakiet przewozowy został już zaskarżony do Brukseli przez holenderskie stowarzyszenie przewoźników. Skarga wpłynęła w dniu, w którym wszedł on w życie (18 kwietnia 2017 r.). Komisja na razie ją analizuje.
Niezależnie od tego podobne przepisy wprowadza inny kraj naszego regionu, tj. Słowacja. Południowi sąsiedzi nie kryją, że zainspirował ich niewątpliwy sukces naszych przepisów.
POMOGĄ SATELITY
Prace nad nowelizacją pakietu przewozowego, która pozwoli urzędnikom śledzić "w czasie rzeczywistym" kierowców przewożących towary wrażliwe, znajdują się już na etapie prac sejmowych (rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów; druk nr 1794). Jak rząd chce to zrobić? Za pomocą systemów satelitarnych - GPS, Galileo. Ma to pozwolić urzędnikom Krajowej Administracji Skarbowej na bardziej efektywną niż do tej pory kontrolę tego, czy do budżetu trafiły należne podatki (VAT, akcyza od paliwa itp.). Zmiana przepisów jest konieczna, bo - jak uzasadnia rząd - do walki z przestępcami nie wystarczy sama rejestracja przewozu towarów wrażliwych po naszym kraju. Konieczne jest też narzędzie, które umożliwi porównanie rzeczywistej trasy pojazdu z danymi deklarowanymi, które dziś spływają do SENT (system monitorowania drogowego przewozu towarów).
Rząd przekonuje przy tym, że rozwiązanie nie jest dla firm rewolucją. W codziennej praktyce biznesowej wiele przedsiębiorstw transportowych już obecnie wykorzystuje elektroniczne systemy pozycjonowania pojazdów, które pozwalają widzieć na bieżąco, gdzie aktualnie znajdują się ciężarówki z towarem. I te właśnie systemy lokalizacyjne będą mogły być wykorzystane dla celów pakietu przewozowego, o ile zatwierdzi je szef KAS bądź upoważniony przez niego organ. Pozostałe firmy będą musiały wyposażyć pojazdy w lokalizatory (czyli smartfony, tablety, laptopy) "wykorzystujące technologie pozycjonowania satelitarnego oparte na standardzie GSM/GPRS", na których zainstalowane zostanie oprogramowanie udostępnione przez szefa KAS. Każdy lokalizator będzie miał indywidualny numer i powinien być włączony przez cały czas przejazdu z towarem. Jeśli urządzenie bądź system lokalizacyjny będą niesprawne dłużej niż przez godzinę - kierowca powinien przerwać jazdę i kontynuować ją dopiero po usunięciu usterki.
- Aby dane w SENT mogły być uzupełniane przez wskazania geolokalizacyjne, obowiązkiem przewoźnika będzie wyposażenie środka transportu w lokalizator, jeżeli jego pojazdy go nie mają. Obowiązkiem kierowcy będzie uruchomienie lokalizatora w momencie rozpoczęcia przewozu i wyłączenie w chwili jego zakończenia. System lokalizacji będzie mógł być obsługiwany także poprzez telefony komórkowe (smartfony) po uprzednim zainstalowaniu darmowej aplikacji, która ma zostać udostępniona przez Ministerstwo Finansów. Zmiany mogą dotyczyć również rozszerzenia katalogu produktów, które miałyby podlegać monitoringowi - wymienia Kamil Wolański, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.
Przewoźnikom, którzy naruszą nowe obowiązki, grożą kary. Czekają one też kierowców, których lokalizatory nie będą działały prawidłowo lub nie zostaną włączone. infografika Projekt jest obecnie notyfikowany w Komisji Europejskiej.
@RY1@i02/2017/238/i02.2017.238.18300110a.802.jpg@RY2@
Wielki Brat ma coraz więcej narzędzi
PAKIET KOLEJOWY
Ale to nie koniec rozbudowywania systemu monitorowania towarów wrażliwych. Na etapie finalnym jest już projekt kolejnej nowelizacji pakietu przewozowego, roboczo określany jako pakiet kolejowy - choć ta nazwa nie oddaje w pełni charakteru i zakresu planowanych zmian. W najbliższym czasie projekt nowelizacji trafi pod obrady Rady Ministrów.
!Monitoring towarów przeniesie się niedługo nawet na kolej. To tam bowiem przerzucić mieli się przestępcy wcześniej bezkarnie przewożący towary, od których nie rozliczono podatku.
Najważniejsza planowana nowość to objęcie monitoringiem towarów wrażliwych przewożonych koleją. Resort finansów uzasadnia to tym, że po wejściu w życie nowych przepisów ilość transportowanych w ten sposób np. wyrobów energetycznych wzrosła nawet o 100 proc. Po zmianach transport towaru (np. paliwa) wagonem kolejowym będzie musiał zgłosić do rejestru SENT podmiot wysyłający bądź odbierający (w zależności od tego, czy jest to transport krajowy, import, eksport itp.). Nowe obowiązki czekają też maszynistów, którzy zostali uznani za "kierujących" w rozumieniu pakietu przewozowego. Będą musieli podać kontrolującym numer referencyjny przewozu (z rejestru SENT) oraz przedstawić niezbędne dokumenty. Jeśli maszynista nie poda numeru, to narazi się nawet na karę pieniężną.
Szerszy zakres
Pakiet kolejowy przewiduje też wprowadzenie zmian w obowiązujących przepisach o monitoringu drogowym. Zwiększą się m.in. uprawnienia kontrolne urzędników KAS: w przypadku przewozów o podwyższonym ryzyku (niezależnie od tego, czy dokonywane są koleją, czy drogami) fiskus będzie mógł wezwać przewoźnika do podstawienia w wyznaczonym miejscu środka transportu wraz z towarem. Tam urzędnicy przeprowadzą kontrolę.
Projekt noweli przewiduje ponadto, że monitoringiem objęte zostaną też "produkty lecznicze, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyroby medyczne, będące przedmiotem wywozu poza terytorium kraju lub zbycia podmiotowi prowadzącemu działalność poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej". Chodzi jednak tylko o te towary, które zagrożone są brakiem dostępności na terytorium kraju. Potwierdziło to biuro prasowe KAS w odpowiedzi na pytanie DGP. Wyjaśniło tym samym, że monitoring leków i produktów leczniczych nie będzie dotyczył zwykłych transakcji krajowych (takie obawy zgłaszali niektórzy eksperci).
Wyższe kary i coś na osłodę
Przy okazji zdecydowano się na korektę kar. Z 5 tys. zł do 10 tys. zł wzrośnie wysokość kar nakładanych na przewoźników za nieuzupełnienie zgłoszenia rejestracyjnego w SENT o niektóre dane (np. numer środka transportu).
Jest też kilka łyżek miodu w beczce dziegciu. Zaproponowano bowiem od dawna oczekiwane przez przedsiębiorców zmiany, które powinny zmniejszyć biurokrację. Po pierwsze: zdecydowano, że firmy będą musiały ustalać rodzaj transportowanego towaru tylko na podstawie Nomenklatury Scalonej (CN), a nie jak wcześniej również Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług. To powinno ukrócić wiele obecnych wątpliwości interpretacyjnych. Po drugie - ułatwienia czekają na firmy, które dokonują przewozów łączonych. Jeśli będą przewozić razem np. paliwo i skażony alkohol, to nie będą już musiały odrębnie zgłaszać każdego z tych towarów. I co chyba najważniejsze - nowelizacja uchroni przed karami, gdy fiskus ustali, że firma wprawdzie uchybiła przepisom pakietu przewozowego, ale budżet nie poniósł na tym strat (ani w VAT, ani w akcyzie).
E-myto pod nadzorem ITD i monitoringu
Pod koniec listopada Rada Ministrów przyjęła też projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych i niektórych innych ustaw, który m.in. zwiększy uprawnienia Inspekcji Transportu Drogowego i ułatwi kontrolowanie przewozów za pomocą kamer
Projekt, który rząd niezwłocznie po przyjęciu skierował do Sejmu, zwiększa m.in. uprawnienia Inspekcji Transportu Drogowego. Przede wszystkim umożliwia pracę inspektorów w godzinach nocnych pomiędzy godz. 22 a 6 rano.
Walka z nocnymi konwojami
Jak już pisaliśmy w DGP, ma to pozwolić np. wyeliminować z rynku firmy zza wschodniej granicy, które nie stosują się do przepisów o czasie pracy kierowców czy dopuszczalnej wielkości ładunku. Nieuczciwi przewoźnicy od dawna się przyzwyczaili, że o takich porach ryzyko kontroli Inspekcji Transportu Drogowego jest znikome. Dlatego właśnie w godzinach nocnych oraz w soboty i niedziele na drogach rośnie ruch ciężarówek, szczególnie z państw wschodnich. Obecnie bowiem inspektorom bliżej do urzędników niż do służb mundurowych. Z powodu dysfunkcjonalnego (w stosunku do zakresu zadań) sposobu pracy inspekcja nie jest w stanie skutecznie zweryfikować np., czy przewoźnicy stosują się do zakazu ruchu ciężarówek, czy nie jeżdżą przeładowanymi samochodami - po prostu inspektorzy w takie dni często nie pracują.
Kolejny nadzorca
Umożliwienie inspektorom pracy nocą jest też niezbędne z uwagi na nowe zadanie inspekcji: pobór e-myta. Do tej pory odpowiadała za to Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, na zlecenie której robił to prywatny operator. Główny Inspektorat Transportu Drogowego odpowiadał natomiast za nakładanie kar na przewoźników, którzy nie wnieśli opłaty. Zgodnie z projektem ustawy przyjętym przez rząd od listopada przyszłego roku GITD będzie także obsługiwać system viaTOLL służący do poboru e-myta.
OPINIE EKSPERTÓW
Krajowy System Poboru Opłat pomoże w tropieniu nieprawidłowości
@RY1@i02/2017/238/i02.2017.238.18300110a.803.jpg@RY2@
Krzysztof Wiński menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC
Równolegle do zawartego porozumienia ANPRS rząd prowadzi działania legislacyjne na podwórku krajowym, które pozwolą mu m.in. lepiej monitorować sytuację na drogach. Mam tu na myśli przede wszystkim projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych oraz niektórych innych ustaw. Jego głównym celem jest zmiana organu administracji rządowej odpowiedzialnego za pobór opłaty drogowej, ale jest on równie istotny dla aparatu skarbowego. Projekt trafił 22 listopada 2018 r. do Sejmu (druk sejmowy nr 2048). Oba przedsięwzięcia, tj. zawarte porozumienie z krajami bałtyckimi, jak również ww. projekt ustawy, dają fiskusowi dodatkowe oręże infrastrukturalne w walce z przestępczością podatkową, przede wszystkim w obszarze VAT oraz podatku akcyzowego.
Choć zwraca się uwagę przede wszystkim na to, że podstawowym celem projektu ustawy jest zapewnienie ciągłości funkcjonowania Krajowego Systemu Poboru Opłat i stałego generowania przychodów z tytułu opłat drogowych, to warto zwrócić uwagę na uzasadnienie do przedmiotowej ustawy, w którym wskazano również inne potencjalne przeznaczenie
KSPO. Takim potencjalnym obszarem innego wykorzystania systemu jest wsparcie zadań związanych z monitorowaniem przewozu towarów i uszczelnieniem systemu poboru VAT.
Z jednej strony główny inspektor transportu drogowego będzie udostępniać na pisemny wniosek dane przez niego zbierane na rzecz szefa KAS, dyrektora izby administracji skarbowej oraz naczelnika urzędu celno-skarbowego w zakresie niezbędnym do realizacji ich ustawowych zadań. Z drugiej strony w projekcie ustawy przewiduje się, że, m.in. organy KAS w związku z realizacją swoich zadań będą uprawnione do instalowania w pasie drogowym zarówno stacjonarnych, jak i przenośnych urządzeń służących do obserwacji i rejestracji obrazu zdarzeń na drogach.
Tym samym już nie tylko na granicach, lecz także wewnątrz kraju fiskus będzie miał pełną możliwość rejestrowania wydarzeń mających miejsce na drogach publicznych. Dane będzie mógł potem wykorzystać do celów prowadzonych kontroli lub postępowań podatkowych.
Patrząc na obecny kierunek zmian, tj. porozumienie ANPRS, rozwiązania infrastrukturalne przewidziane w komentowanym projekcie ustawy czy też w końcu prace nad pełnym wdrożeniem pakietu przewozowego, wskazać należy, że aparat skarbowy (jak i inne służby) będą w coraz szerszym stopniu wykorzystywać narzędzia techniczne do kontroli drogowej. Pozwolą one reagować w czasie rzeczywistym na wszelkiego rodzaju nieprawidłowości, przyczynią się również do rozbudowania w sposób znaczny zasobów informacyjnych KAS.
Oprócz rozszerzenia i tak ogromnej wiedzy fiskusa nowe narzędzia techniczne dają także nadzieję przedsiębiorcom. Otwierają bowiem szansę dla przedsiębiorców zaangażowanych w obrót towarowy wyrobami wrażliwymi na rozpoczęcie debaty nad redukcją obowiązków administracyjnych związanych z realizacją dokonywania zgłoszeń do SENT. Bo czy utrzymanie tak rozbudowanych formularzy zgłoszeniowych jak obecnie będzie nadal zasadne, gdy planowane narzędzia techniczne, które dadzą fiskusowi olbrzymią bazę informacji o przewozach, w pełni zabezpieczają interesy fiskusa? Wydaje się, że nie.
Więcej kamer
W projekcie jest jeszcze jedno ciekawe uprawnienie dla służb kontrolnych. Nowe brzmienie art. 20g ustawy o drogach publicznych pozwoli mianowicie, by w pasie drogowym mogły być "instalowane stacjonarne i przenośne urządzenia służące do obserwacji i rejestracji obrazu zdarzeń na drogach". Urządzenia te będą mogły lokalizować: Straż Graniczna, organy KAS - w związku z realizacją zadań określonych w ustawie z 16 listopada 2016 r. o KAS (Dz.U. poz. 1947 ze zm.), a także Inspekcja Transportu Drogowego.
A to oznacza, że urzędnicy fiskusa będą mogli w przyszłości sprawdzić również za pomocą systemu kamer, czy pojazd rzeczywiście jechał trasą, albo wyłowić pojazdy, które nie są zarejestrowane. To uprawnienie wejdzie w życie wcześniej niż cała ustawa - dzień po publikacji w Dzienniku Ustaw.
Elektroniczna ewidencja do wyłapywania transportowych recydywistów
Unijny Wielki Brat postarał się, by we wszystkich krajach UE powstał ujednolicony system baz danych o firmach transportowych. I starannie zapisuje w nich nie tylko informacje o posiadanych zezwoleniach, liczbie pojazdów, lecz także skrupulatnie rejestruje wszelkie naruszenia przepisów
Coraz bardziej gorący oddech Wielkiego Brata czują też wszystkie firmy zajmujące się transportem. Od kilku lat w Europie, a od niedawna w Polsce. 30 listopada br. wystartował bowiem w naszym kraju Krajowy Rejestr Elektroniczny Przedsiębiorców Transportu Drogowego (KREPTD). Obowiązek jego uruchomienia wprowadziło rozporządzenie nr 1071/2009 z 21 października 2009 r. ustanawiające wspólne zasady dotyczące warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego (Dz.Urz. UE z 2009 r. L 300, s. 51). Zgodnie z nim każde państwo członkowskie miało uruchomić system do 31 grudnia 2012 r. Większość krajów UE dostosowało się do tego wymogu znacznie wcześniej niż Polska.
Rejestr zawiera trzy ewidencje:
1) przedsiębiorców, którzy posiadają zezwolenie na wykonywanie zawodu
przewoźnika drogowego;
2) poważnych naruszeń, o których mowa w art. 6 ust. 1 lit. b rozporządzenia (WE) nr 1071/2009;
3) osób, które zostały uznane za niezdolne do kierowania operacjami transportowymi do czasu przywrócenia dobrej reputacji, zgodnie z art. 6 ust. 3 rozporządzenia (WE) nr 1071/2009.
Do pierwszej ewidencji trafią automatycznie wszyscy przedsiębiorcy, którzy mają zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika - te dane będą uzupełniane na podstawie informacji, jakie posiada GITD oraz starostwa powiatowe. Właśnie z tej ewidencji skorzystają firmy współpracujące z przewoźnikami, ponieważ dane te w większości będą jawne.
Do drugiej ewidencji można trafić podczas kontroli w przypadku popełnienia poważnych naruszeń określonych w art. 6 ust. 1 lit. b rozporządzenia (WE) nr 1071/2009. Do tego katalogu zaliczają się np. znaczne przekroczenia czasu jazdy, skrócenia czasu odpoczynku, manipulacje tachografem czy też nieprawidłowe wynagradzanie kierowców. Dostęp do tych danych przewidziany jest dla służb kontrolnych.
Trzecia ewidencja będzie zawierała spis osób, które utraciły dobrą reputację i nie mogą zarządzać transportem.
Pozwoli sprawdzić...
Po co ten rejestr? Po pierwsze: ma pełnić funkcję informacyjną. - Klienci, którzy korzystają z usług firm transportowych, będą mogli dzięki niemu szybko sprawdzić, czy dana firma ma odpowiednie zezwolenie na wykonywanie przewozów. Ważną informacją będzie też liczba posiadanych pojazdów, co pozwoli kontrahentom zweryfikować możliwości przewozowe. W rejestrze będzie dostępny również numer referencyjny, który wymagany m.in. przy zgłoszeniu kierowcy, który ma wykonywać pracę we Francji - wymienia funkcjonalności Mateusz Włoch, ekspert INELO. I dodaje, że w polskim rejestrze zweryfikować można wyłącznie polskich kontrahentów. Zagranicznych przewoźników można sprawdzić w rejestrach poszczególnych krajów.
...i wyeliminować
Bardzo ważnym elementem KREPTD jest ewidencja naruszeń dokonywanych przez kierowców w całej Europie. Dzięki temu inspekcje i służby kontrolne w jeszcze większym stopniu będą mogły zadbać o bezpieczeństwo na drodze.
Polska wersja rejestru, podobnie jak bazy wszystkich innych krajów, jest powiązana z Europejskim Rejestrem Przedsiębiorców Transportu Drogowego (ERRU). Dzięki temu zebrane dane trafią do jednej bazy, a organy kontrolne mają lepszy wgląd w naruszenia kierowców dokonywane na terenie całej UE.
Ma to niemałe znaczenie. Rzecz w tym, że wprowadzona została procedura utraty dobrej reputacji. Jest ona elementem walki UE z przewoźnikami stosującymi nieuczciwe praktyki i nieuczciwą konkurencją.
Bez obowiązków
- Powstanie rejestru nie przysporzyło obowiązków firmom transportowym. Rejestr ułatwi jednak kontrolowanie firm, szczególnie tych, w których wystąpiły najpoważniejsze naruszenia. Problemów obawiać się może za to przewoźnik, który nie stosuje się do przepisów i nie wdrożył w swojej firmie odpowiednich procedur nadzoru ich przestrzegania przez zatrudnionych w niej kierowców - uważa Mateusz Włoch.
Wpis do drugiej lub trzeciej ewidencji może mieć bowiem poważne skutki. Przy czym samo trafienie do ewidencji naruszeń nie oznacza, że od razu będą wyciągane konsekwencje. Zależy to od wagi i częstotliwości naruszeń, jakich dopuścił się przedsiębiorca lub jego kierowcy. Naruszenia zostały podzielone odpowiednio na: najpoważniejsze, bardzo poważne oraz poważne. Określono także, że trzy poważne przekroczenia prawa są równoznaczne z jednym bardzo poważnym, a w przypadku tych najpoważniejszych procedura utraty dobrej reputacji będzie uruchamiana automatycznie. O jakie naruszenie chodzi? Na przykład o oszustwo poprzez użycie karty innego kierowcy.
W zależności od wyniku oceny konsekwencje mogą być różne: począwszy od ostrzeżenia, poprzez wycofanie części wypisów z licencji (w przypadku dużych firm nawet 20 proc. floty nie będzie mogła wykonywać przewozów przez 3 miesiące), aż po uruchomienie procedury w sprawie spełniania wymogu dobrej reputacji. Są dwa organy upoważnione do wszczęcia postępowania o reputacji tej sprawie: starosta właściwy dla siedziby przedsiębiorcy oraz główny inspektor transportu drogowego. Sprawy prowadzone są na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, a ewentualne rozstrzygnięcie wydawane jest w postaci decyzji administracyjnej.
W trakcie postępowania wyjaśniającego organ weryfikuje sposób i warunki wykonywania transportu drogowego. Bierze pod uwagę w szczególności liczbę stwierdzonych naruszeń i jej stosunek do liczby kierowców w firmie oraz skalę prowadzonych operacji transportowych, a także możliwość poprawy sytuacji w przedsiębiorstwie (np. wdrożenie prawidłowej dyscypliny pracy, wdrożenie procedur zapobiegającym powstawaniu naruszeń obowiązków lub warunków przewozu drogowego), interes społeczny kontynuacji działalności gospodarczej prowadzonej przez przedsiębiorcę, opinię polskiej organizacji związkowej o zasięgu ogólnokrajowym zrzeszającej przewoźników drogowych, której przedsiębiorca jest członkiem.
- Należy pamiętać, że jeżeli przewoźnik utraci dobrą reputację, to nie będzie mógł dalej prowadzić firmy transportowej, ponieważ dobra reputacja to jeden z podstawowych wymogów do wykonywania zawodu przewoźnika drogowego - przestrzega Mateusz Włoch.
Jednym z elementów weryfikowanych podczas postępowania administracyjnego w sprawie spełniania wymogu dobrej reputacji jest możliwość poprawy sytuacji w przedsiębiorstwie. Każdy przedsiębiorca, którego reputacja została poddana ocenie, może wdrożyć w swoim przedsiębiorstwie plan naprawczy. W szczególności będą to procedury postępowań, dzięki którym przewoźnik będzie zapobiegał powstawaniu naruszeń.
@RY1@i02/2017/238/i02.2017.238.18300110a.101(c).jpg@RY2@
Patrycja Otto
@RY1@i02/2017/238/i02.2017.238.18300110a.102(c).jpg@RY2@
Mariusz Szulc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu