Państwo Ziobry dogoniło Ziobrę
Wyjazd Zbigniewa Ziobry do USA bywa prezentowany jako techniczny unik przed prokuraturą albo jeszcze jeden spór proceduralny, zagrywka na czas, akt „skorzystania z prawa do obrony”. Tymczasem to coś znacznie głębszego. To moment, w którym lider polityczny i strażnik porządku prawnego ostatecznie zrywa kontrakt z państwem, któremu ślubował służyć. To sytuacja kompromitująca.
Ziobro jako minister sprawiedliwości kładł rękę na konstytucji i ślubował „stać na straży prawa i strzec praworządności (...) w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”. Wyjazd z Polski kogoś, kto i prawnie, i honorowo obiecywał być najwyższym strażnikiem prawa, nie powinien być relacjonowany w kategoriach techniczno-procesowej strategii, ale jako wyjątkowo smutna moralna kapitulacja. Były prokurator generalny własnym przykładem pokazuje, że postępowanie karne nie ma wiele wspólnego z dociekaniem sprawiedliwości. Skutki takiej postawy będą potencjalnie bardziej dotkliwe, niż nam się wydaje.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.