Dla internauty zabawa, a dla fiskusa działalność gospodarcza
Aktualności
W rzucają na YouTube zabawne filmiki, tworzą blogi, tematyczne strony internetowe, na których publikują różnego rodzaju treści. Często traktują to wyłącznie jak rozrywkę, hobby. Niektóre z tych filmów stają się nieoczekiwanie wyjątkowo popularne. Kiedy oglądają je miliony osób, idzie za tym już nie tylko sława, lecz także spore dochody z reklam. Youtuberzy przyznają, że przychody z niektórych filmików to setki tysięcy złotych. Inni osiągają niewielkie dochody, ale systematycznie.
W takich przypadkach do ich drzwi często puka fiskus. Twórcy filmików i blogerzy ze zdziwieniem dowiadują się niejednokrotnie, że prowadzą już działalność gospodarczą. Zgodnie bowiem z ustawą o PIT z 26 lipca 1991 r. (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.) za działalność gospodarczą uznaje się działalność zarobkową, prowadzoną we własnym imieniu, w sposób zorganizowany i ciągły, bez względu na jej rezultat. Zwłaszcza dla kogoś, kto na filmikach pokazuje, jak gra w swoją ulubioną grę komputerową, albo instruuje inne matki, jak zrobić ekologiczną kaszkę dla dziecka - wydaje się to zaskakujące.
Czy rzeczywiście wrzucenie kilku filmików musi od razu oznaczać konieczność rozliczania się według zasad przewidzianych dla przedsiębiorców, z wszelkimi związanymi z tym konsekwencjami? Gdzie jest granica między hobby a działalnością gospodarczą? Okazuje się, że jest ona niezwykle płynna. Wiele zależy od uznania fiskusa.
@RY1@i02/2015/022/i02.2015.022.21500010d.803.jpg@RY2@
Wysokie zarobki kuszą nie tylko internautów, lecz także skarbówkę
@RY1@i02/2015/022/i02.2015.022.21500010d.804.jpg@RY2@
Joanna Pieńczykowska redaktor prowadząca
Joanna Pieńczykowska
redaktor prowadząca
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu