MF zasadza się na jednoosobowe firmy
Zapowiedź stworzenia testu przedsiębiorcy jest efektem tego, że w MF ma wątpliwość, czy przedsiębiorcy wykonujący zlecenia dla jednego podmiotu (wystawiający jedną fakturę miesięcznie) faktycznie prowadzą działalność gospodarczą, ponosząc związane z tym ryzyko, czy też świadczą jedynie pracę najemną. O tym, że samozatrudnienie jest solą w oku resortu, świadczyć może też to, że jeszcze niedawno dał wyraźny sygnał, że może być ono schematem podatkowym
– Bardzo wielu przedsiębiorców korzysta obecnie z opcji samozatrudnienia, współpracując z jednym podmiotem (mając jednego klienta) – przyznaje dr Jowita Pustuł, doradca podatkowy i radca prawny w J. Pustuł i Współpracownicy. Eksperci zgodnie jednak twierdzą, że obecne przepisy nie zabraniają prowadzenia jednoosobowej działalności i opodatkowywania jej preferencyjną 19- proc. stawką liniową PIT, w sytuacji gdy wykonują usługi na rzecz jednego podmiotu.
Wskazują też, że MF musiałoby formułować bezpodstawne założenia. – Rozważanie testu przedsiębiorcy musiałoby być oparte na założeniu, że ok. 300 tys. przedsiębiorców po prostu od lat łamie prawo – ocenia Marek Kolibski, radca prawny i doradca podatkowy, partner w KNDP. Nagminnie łamane byłyby zatem te przepisy ustawy o PIT, które definiują pozarolniczą działalność gospodarczą. Naruszenie tych przepisów najczęściej wiązałoby się także z naruszeniem ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm.) w zakresie definicji wykonywanej samodzielnie działalności gospodarczej.
Zdaniem Łukasza Kempy, doradcy podatkowego z Grant Thornton, ewentualny test musiałby przyjąć formę weryfikacji, czy podatnik spełnia już istniejące przesłanki uznania go za przedsiębiorcę. Zmiana polegałaby prawdopodobnie na opracowaniu nowych, bardziej szczegółowych wymogów.
Eksperci wątpią też, czy wprowadzenie jednoznacznego testu przedsiębiorcy w ogóle byłoby możliwe. – Musiałoby to wiązać się z ogromem prac związanych z modyfikacją poszczególnych przepisów – uważa Grzegorz Grochowina, menedżer w KPMG w Polsce.
Obawy wzbudza również moment pojawienia się tych informacji. Zdaniem Małgorzaty Samborskiej, dyrektor z Grant Thornton, wprowadzenie testu przedsiębiorczości miałoby wyłącznie wymiar fiskalny i byłoby poszukiwaniem dodatkowych środków do budżetu. – Test pogłębiłby jedynie niepewność wśród przedsiębiorców i zwiększył ryzyko prowadzenia własnej firmy – uważa nasza rozmówczyni.
Grzegorz Grochowina dodaje, że proponowane przez przedstawicieli Ministerstwa Finansów rozwiązanie może też dziwić z tego powodu, że rząd niedawno wprowadził Konstytucję biznesu oraz szereg innych ułatwień dla polskich firm. – Test przedsiębiorcy wydaje się narzędziem zupełnie sprzecznym z przejętą przez rząd w ostatnim czasie strategią działania w stosunku do tej grupy podatników – uważa Grochowina.
Zwłaszcza że – jak dodaje Łukasz Kempa – jeżeli ograniczenia byłyby szczelne, to uderzą tylko w mniej zarabiających „samozatrudnionych”. Zamożniejsi założą bowiem spółki kapitałowe, których efektywna stopa opodatkowania, jeżeli skorzystają z niższej stawki CIT, wyniesie 28 proc. (9 proc. CIT i 19 proc. opodatkowania na poziomie wspólnika) – i to przy założeniu najprostszych możliwych, a więc najmniej korzystnych, rozliczeń.
Eksperci, a także organizacje przedsiębiorców, zwracają uwagę, że problem z samozatrudnionymi wynika głównie z tzw. klina podatkowego. – Skąd się bierze samozatrudnienie? Przede wszystkim ze zbyt wysokich składek i podatków nałożonych na dochody z umowy o pracę. To właśnie różnice w opodatkowaniu oraz oskładkowaniu skłaniają wiele osób do poszukiwania innych form osiągania dochodów, często kosztem rezygnacji z różnych przywilejów i uprawnień pracowniczych – mówi Małgorzata Samborska. Wtóruje jej Dominik Szczygieł, radca prawny, doradca podatkowy z MSDS LEGAL Szczotka Szczygieł. Wskazuje on, że obecny poziom obciążeń publicznoprawnych związanych ze stosunkiem pracy w Polsce jest niesprawiedliwie wysoki w stosunku do przedsiębiorców. – Oczywiście jestem przeciwny zwiększaniu obciążeń fiskalnych czy składkowych przedsiębiorcom. Wręcz przeciwnie – uważam, że należy obniżyć obciążenie podatkowo-składkowe pracy – mówi Dominik Szczygieł. Przyznaje też, że obecnie praca to najdroższy towar, a do tego pracownikowi – w stosunku do realnych kosztów jego pracy – bardzo mało pozostaje „na rękę”. – I tak przy pensji w wysokości 10 tys. zł brutto pracodawca wydaje ponad 12 tys. zł, a pracownik otrzymuje z tego ok. 7 tys. zł. Czyli realne obciążenie publicznoprawne to aż 5 tys. zł, a więc ponad 40 proc. kwoty wydatkowanej przez pracodawcę – tłumaczy Dominik Szczygieł. Tymczasem przedsiębiorca jednoosobowy – jak zauważa ekspert – wystawiając fakturę na 12 tys. zł netto + VAT, na rękę ma prawie 9 tys. zł (zakładając „normalny” ZUS). Różnica w budżecie domowym jest więc naprawdę spora – wynosi 2 tys. zł. – A do tego taka osoba może sobie rozliczać koszty wielu rzeczy, które jeszcze obniżą podstawę opodatkowania – dodaje Dominik Szczygieł.
Także Forum Obywatelskiego Rozwoju w komunikacie z 29 marca uważa, że polski system podatkowy i ubezpieczeń społecznych z jednej strony charakteryzuje niemal płaski, ok. 40-proc. klin podatkowy, a z drugiej strony wiele przywilejów i ulg dla wybranych grup. To nie PIT, a składki ZUS i NFZ, z których część jest ukryta po stronie pracodawcy, stanowią największą część klina podatkowego. Różnice w wysokości klina osób samozatrudnionych i na etacie zachęcają do podwyższenia realnego zarobku i przechodzenia na własną działalność. – Patrząc na powyższe liczby, wychodzi na to, że pracownicy (na etacie) w dużo większym stopniu niż przedsiębiorcy (prowadzący działalność) przyczyniają się do wpływów z tytułu PIT oraz ZUS – mówi Dominik Szczygieł.
Zdaniem ekspertów zamiast zniechęcać przedsiębiorców do podejmowania aktywności gospodarczej, warto byłoby pomyśleć o obniżeniu kosztów zatrudnienia. Forum Obywatelskiego Rozwoju przyznaje, że test przedsiębiorcy byłby biurokratyczną próbą walki z symptomami, a nie z przyczyną nadużywania samozatrudnienia w Polsce, którą jest nadmierne zróżnicowanie wysokości opodatkowania w zależności od formy prawnej umowy. ©℗
fot. Materiały prasowe
Jadwiga Emilewicz minister przedsiębiorczości i technologii, dla PAP
Tak zwany test przedsiębiorcy, nad którym pracuje MF, to ryzykowne rozwiązanie. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii jest wobec niego sceptyczne i będzie rozmawiać w tej sprawie z resortem finansów.
▶ Stanowisko Forum Obywatelskiego Rozwoju
Wprowadzenie testu przedsiębiorcy nie jest reformą, a próbą znalezienia dodatkowych wpływów podatkowych potrzebnych na sfinansowanie piątki Morawieckiego. Przyznanie urzędnikom prawa decydowania, kto może korzystać z 19 proc. PIT, a kto ma płacić pełne 40 proc. PIT i ZUS, będzie kolejnym źródłem konfliktów między administracją a podatnikami. Właściwym kierunkiem reformy powinno być zmniejszenie różnic w opodatkowaniu dochodów z pracy i działalności gospodarczej tak, aby zlikwidować korzyści z tworzenia fikcyjnych działalności gospodarczych.
▶ Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców z 25 marca br.
Związek zdecydowanie krytycznie ocenia pomysł testu przedsiębiorcy.
Po pierwsze, uważamy definicję przedsiębiorcy wynikającą z prawa przedsiębiorców za stosunkowo jasną i jednoznaczną. Po drugie, nie widzimy powodu, dla którego w obecnych warunkach osoby samozatrudnione miałyby być poddane innemu reżimowi podatkowemu niż przedsiębiorcy zatrudniający pracowników. Ponoszą oni dokładnie te same ryzyka, związane z koniecznością uiszczania składek na ubezpieczenia społeczne (niezależnie od tego, czy osiągnęli jakikolwiek przychód, czy nie), w określonych przypadkach uiszczania VAT (a w związku z tym – również sprawozdawczością w ramach Jednolitych Plików Kontrolnych), czy samodzielnego obliczania i wpłacania zaliczek na podatek dochodowy. Po trzecie, trudno nam zaakceptować sytuację, w której instytucje państwowe dysponowałyby nieokreślonymi do końca narzędziami („test przedsiębiorcy”) do określania, czy ktoś jest przedsiębiorcą i może korzystać z liniowej stawki 19 proc. PIT, czy też nie.
Po czwarte, zdecydowanie sprzeciwiamy się kolejnej próbie uderzenia w polską rachityczną, od niedawna formującą się klasę średnią.
Zgodnie z ostatnimi doniesieniami Ministerstwo Finansów twierdzi, że projekt „testu przedsiębiorcy” omawiany był jedynie w ramach koncepcyjnych dyskusji i nie stanowi jeszcze oficjalnej propozycji resortu. Mamy nadzieję, że zdecydowana reakcja środowiska przedsiębiorców sprawi, że tak pozostanie i resort nie zabierze milionowi samozatrudnionych możliwości korzystania z liniowej, 19-procentowej stawki PIT – byłaby to katastrofa dla wątłej i dopiero rozwijającej się klasy średniej w Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu