Opodatkowanie zagranicznych spółek kontrolowanych. Idea słuszna, ale i niebezpieczna
Hanna Szarpak Organy podatkowe powinny stosować przepisy o zagranicznych spółkach kontrolowanych ostrożnie i z dużym uznaniem dla przedsiębiorców, którzy mają odwagę prowadzić w innych krajach rzeczywistą działalność gospodarczą
Najnowszy projekt Ministerstwa Finansów z 30 kwietnia 2013 r., który został już przekazany do konsultacji społecznych, zakłada wprowadzenie do polskiego systemu zupełnie nowej konstrukcji podatkowej o nazwie "zagraniczna spółka kontrolowana" (controlled foreign company - CFC). Resort wyjaśnia, że regulacje dotyczące takich firm funkcjonują obecnie w wielu państwach i chronią krajowe budżety przed ucieczką nieopodatkowanego kapitału za granicę. W naszym wypadku chodziłoby o ochronę budżetu przed ucieczką kapitału do spółek, w których polscy podatnicy posiadają znaczne udziały. Co konkretnie zakładają proponowane przepisy?
Mają zapobiec transferowi dochodów za granicę, który odbywa się za pomocą tworzonych tam sztucznych spółek, które nie prowadzą żadnej innej działalności gospodarczej. Przepisy te powstały jako reakcja państw na nieuczciwe praktyki podatkowe stosowane przez niektóre kraje, w Europie zwłaszcza przez Cypr, Szwajcarię oraz Luksemburg, a w mniejszym stopniu Holandię, Irlandię oraz Wielką Brytanię. Chociaż w niektórych tych krajach podatki są bardzo wysokie, to dochód przetransferowany tam z innych państw (np. z Polski) jest opodatkowany łagodnie. Wszak żyjemy w świecie, w którym państwa toczą między sobą wojnę podatkową.
W jaki sposób nowe regulacje mogą dotknąć polskich podatników?
Ostatnio spotkałam się z taką sytuacją: Jan Kowalski z Lublina zajmuje się wypiekiem chleba. Prowadzi ten biznes w ramach spółki z o.o. zarejestrowanej w Lublinie. Spółka ta wypracowała spory zysk i zgromadziła dużo gotówki, ale pan Jan nie może jej sobie wypłacić, bo musiałby zapłacić podatek od dywidendy w wysokości 19 proc., a przecież już wcześniej spółka zapłaciła 19 proc. podatku dochodowego (CIT). W rezultacie zapłaciłby dwa razy po 19 proc. Jest to dla niego duże obciążenie podatkowe.
Czy receptą na to jest utworzenie kolejnej spółki - za granicą?
Tak. Pan Jan rejestruje w urzędzie patentowym swój osobisty patent na wypiek chleba oraz swój znak towarowy, np. "Chleb babuni". Następnie zakłada w Luksemburgu spółkę i przenosi do niej prawo własności do patentu oraz prawo własności do znaku "Chleb babuni". Potem spółka w Lublinie, żeby produkować i sprzedawać chleb, musi płacić spółce w Luksemburgu należności licencyjne za prawo do korzystania z receptury oraz znaku towarowego. Dochód taki w Luksemburgu opodatkowany jest w wysokości 5 proc. - w rezultacie pan Jan zamiast płacić w Polsce podatek 19 proc. od zysku lubelskiej spółki i 19 proc. od dywidendy, płaci tylko 5 proc. w Luksemburgu.
Po wprowadzeniu przepisów o CFC nie będzie to już tak proste i opłacalne?
Tak. Pan Jan Kowalski będzie musiał prowadzić ewidencję zagranicznych spółek, które kontroluje, oraz zgłosić do opodatkowania w Polsce dochód uzyskany przez spółkę w Luksemburgu, który będzie opodatkowany w naszym kraju według stawki 19 proc. Tak w uproszczeniu będą działały przepisy o CFC.
Czy jest szansa, że pan Jan mógłby uniknąć zapłaty tego podatku?
Jeżeli udowodni, że jego spółka w Luksemburgu (czy w innym kraju UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego) prowadzi w tym państwie "rzeczywistą działalność gospodarczą", dla przykładu rzeczywiście wypieka chleb w Luksemburgu lub chleb wypieczony w Lublinie sprzedaje mieszkańcom Luksemburga - wtedy jej dochód będzie wyłączony z opodatkowania w Polsce. Będzie poza polskimi przepisami o CFC.
Czy łatwo będzie udowodnić, że zagraniczna spółka prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą?
Wyrażenie to pochodzi z języka angielskiego: "genuine commercial activity" i wywodzi się z brytyjskiego systemu prawnego, dlatego jest bardzo miękkie i mało precyzyjne, a jego stosowanie w Wielkiej Brytanii zależy od uznania urzędnika. Generalnie na świecie uważa się, że chodzi o działalność, w przypadku której rzeczywiste kierownictwo pracuje w kraju rejestracji spółki kontrolowanej lub zagraniczna spółka kontrolowana posiada zasoby w danym kraju do prowadzenia rzeczywistej działalności. Do tego musi generować dochód w sposób aktywny, a nie pasywny (patrz ramka - red.).
Czy wprowadzenie przepisów o CFC w Polsce jest krokiem w dobrym kierunku?
Chociaż idea przepisów dotyczących CFC jest słuszna i bardzo prosta, to ich praktyczna realizacja jest trudna, bo jak odróżnić sztuczną działalność od rzeczywistej? Przy tym łatwo można zaszkodzić przedsiębiorcom prowadzącym rzeczywistą działalność gospodarczą. Organy podatkowe powinny stosować przepisy o CFC ostrożnie i z dużym uznaniem dla przedsiębiorców, którzy mają odwagę prowadzić realną działalność za granicą. Przedsiębiorcom krajowym byłoby łatwiej, gdyby rząd polski naciskał na zmianę umów z krajami, które stosują szkodliwą konkurencję podatkową, niż wprowadzał przepisy o CFC utrudniające im życie.
Czy cel proponowanych regulacji można osiągnąć obecnie dostępnymi metodami?
Tak, niektórym formom ucieczki dochodu można już teraz zapobiec, stosując np. przepisy o cenach transferowych. W naszym przykładzie już samo przeniesienie do Luksemburga tytułu własności do patentu na wypiek chleba czy prawa własności do znaku "Chleb babuni" powinno zostać odpowiednio opodatkowane przy zastosowaniu zwykłych zasad szacowania dochodu z cen transferowych. Można się zastanawiać: jeżeli teraz nie ma woli do stosowania przepisów o cenach transferowych w odniesieniu do takich transferów kapitałowych, to czy będzie odpowiednia wola do stosowania przepisów o CFC?
@RY1@i02/2013/090/i02.2013.090.18300030d.803.jpg@RY2@
Fot. wojtek górski
Hanna Szarpak, doradca podatkowy, TCA Advisers
@RY1@i02/2013/090/i02.2013.090.18300030d.804.jpg@RY2@
DGP przypomina
Rozmawiał Przemysław Molik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu