W Niemczech wartością jest stabilność podatkowa
PIOTR AUGUSTYNIAK Przepisy o CFC mogą wprawdzie doprowadzić do zatrzymania w Polsce części zysków, głównie z dywidend i kapitałów pieniężnych, ale w ostatecznym rachunku budżet może więcej stracić na odpływie inwestorów
W Sejmie trwają prace nad przepisami o zagranicznych spółkach kontrolowanych (CFC). Nowe regulacje mają wejść w życie 1 stycznia 2015 r. W Niemczech przepisy o CFC funkcjonują od 1972 r. Czy się tam sprawdziły?
Wprowadzenie regulacji o CFC w Niemczech pozwoliło na zachowanie integralności i spójności systemu podatkowego. Można więc powiedzieć, że się sprawdziły. Z drugiej strony Niemcy obawiali się odpływu firm do innych krajów i trudno powiedzieć, czy ze względu na CFC faktycznie doszło do takiej migracji. Dziś można zaś zauważyć ogólnoeuropejski trend ograniczania międzynarodowym grupom możliwości przerzucania dochodów do krajów o niskim poziomie opodatkowania dochodu.
W Polsce propozycje regulacji o CFC są mocno krytykowane.
Uważam, że są one wprowadzane przedwcześnie, bo skala zjawiska przerzucania dochodów poprzez ich transfer za granicę jest nieporównywalnie niższa niż potencjalne możliwości przyciągnięcia dodatkowych inwestycji. Jestem przekonany, że tego rodzaju działania legislacyjne są błędne i spowodują, że system podatkowy w Polsce będzie jeszcze bardziej skomplikowany.
Dlaczego?
Przeprowadziliśmy porównanie wpływów podatkowych w Polsce i Niemczech. Wynika z niego, że w obu krajach wpływy do budżetu państwa z CIT są - w porównaniu z wpływami z VAT i PIT - dużo niższe. Znaczenie CIT dla budżetu państwa nie jest więc kluczowe, natomiast regulacje dotyczące tego podatku wpływają na atrakcyjność inwestycyjną kraju. Przepisy o CFC mogą wprawdzie doprowadzić do opodatkowania w Polsce części zysków, głównie z dywidend i kapitałów pieniężnych, ale w ostatecznym rachunku budżet może więcej stracić na odpływie inwestorów do krajów ościennych. Co więcej, nowymi przepisami zostaną dotknięte firmy, które i tak nie będą musiały opodatkowywać pewnych dochodów w Polsce ze względu na prowadzoną faktyczną działalność operacyjną w wielu krajach. Zwiększy się jednak dla nich liczba obowiązków formalnych. Zgodnie z nowymi regulacjami będą musiały udowodnić, że struktura holdingowa nie ma na celu wyłącznie transferu zysków do atrakcyjniejszych podatkowo jurysdykcji.
Wróćmy do porównania systemu niemieckiego i polskiego. Jakie są obciążenia firm w obu krajach?
Stawka CIT w Polsce (19 proc.) jest jedną z najniższych w Europie (chociaż na przykład w Bułgarii jest jeszcze niższa - wynosi tam 10 proc.). W Niemczech początkowo obowiązywała stawka 45 proc., obecnie jest to 15 proc., ale firmy są dodatkowo obciążone podatkiem solidarnościowym, z którego dochody są przeznaczane na landy wschodnie. Jest również podatek przemysłowy. W efekcie całkowite obciążenie dochodu spółek wynosi w Niemczech 29,58 proc.
Jak wygląda administracja skarbowa? Czy jest bardziej przyjazna niż w Polsce?
Niewątpliwie administracja funkcjonuje tam sprawniej. Urzędnicy uczestniczą w programie szkoleń, podatnik w Niemczech jest klientem, a nie petentem. Wydaje się, że i u nas to podejście się zmienia. Nadal jednak w Niemczech można szybciej i sprawniej załatwić sprawę podatkową niż w Polsce.
Polski system jest zdominowany przez interpretacje podatkowe. Jak to wygląda w Niemczech?
W Polsce na interpretację trzeba czekać trzy miesiące, z drugiej strony jednak opłata za jej wydanie jest bardzo niska (40 zł), a stanowisko jest wiążące dla organów podatkowych. W Niemczech sytuacja wygląda gorzej. Cena za wydanie interpretacji jest uzależniona od potencjalnych korzyści podatkowych czy wydatków, które podatnik zamierza ponieść. Zdarzają się sytuacje, że firma musi zapłacić za interpretację nawet 100 tys. euro. Trzeba na nią długo czekać (nie ma ograniczenia czasowego). Ponadto jest to jedynie wskazówka dla podatnika, a nie wiążące organ podatkowy stanowisko w sprawie. W efekcie z interpretacji korzysta niewielu podatników.
Czy Niemcy mają podobne jak Polacy problemy z wykładnią przepisów o VAT?
Problemy z VAT występują w każdym państwie członkowskim Unii Europejskiej. W Niemczech, podobnie jak w Polsce, dotyczą przykładowo właściwej klasyfikacji pojazdów specjalistycznych. Wóz kempingowy w Niemczech jest uznawany za pojazd specjalistyczny, a w Polsce nie. Podobnie jest z karetkami pogotowia. W Niemczech o specjalnym przeznaczeniu pojazdu decyduje wpis w dokumentach, które nie zawsze są honorowane przez polskie urzędy celne. Są więc różnice. Przyczyną jest znaczna formalizacja procedur w VAT.
W Niemczech można szybciej i sprawniej załatwić sprawę podatkową niż w Polsce
@RY1@i02/2014/115/i02.2014.115.18300050b.803.jpg@RY2@
FOT. DARIUSZ IWANSKI_MATERIALY PRASOWE
Piotr Augustyniak, doradca podatkowy, partner w K&L Gates
Rozmawiał Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu