Potrzebne jest nowe prawo podatkowe
Starożytni powiadali, że niemożliwością jest, aby to samo drzewo oliwne wiecznie rosło na Akropolu. Myśl tę odnajdujemy u Cycerona w jego dialogu "O prawach". Prawo podatkowe jest jak oliwka. Z biegiem czasu dezaktualizuje się na skutek zużycia. Ale różnica między filozofem a ustawodawcą jest zasadnicza - ten ostatni na ogół nie zdaje sobie sprawy z przemijania.
Świadczy o tym paleta ustaw podatkowych, które zamiast uporczywie nowelizować, dawno już należało wyciąć, by w ich miejsce wprowadzić nowe. Dotyczy to od początku całkowicie zdziczałej ustawy o podatku od towarów i usług, której kluczowych instytucji kompletnie nikt nie rozumie. Pokaźną część jej przepisów stosuje się w pewien ustalony sposób tylko dlatego, że tak jest przyjęte, a nie dlatego, że tak wprost stanowią, zaś w przedmiocie opodatkowania dostawy nieruchomości minister finansów wyda wkrótce pewnie tysięczną interpretację.
Potrzebna jest nowa Ordynacja podatkowa. Obecna ustawa ułatwia fiskusowi konfrontacyjny styl stosowania prawa. Działając na jej podstawie, fiskus doprowadził do tego, że zagrożone są podstawowe gwarancje procedury podatkowej. Instytucja przedawnienia zobowiązania podatkowego już stanowi fikcję. Gwarancja przedawnienia polega bowiem na tym, że zobowiązanie podatkowe nigdy się nie przedawnia, jeżeli w sprawie zostanie wszczęte postępowanie karne skarbowe, o którym podatnik nie musi wiedzieć i które nie wiadomo kiedy oraz nieważne jak się zakończy. Zagrożone są gwarancje konstytucyjne, z prawem własności włącznie. Organ podatkowy na podstawie kryteriów, których ocena należy wyłącznie do niego, może pozbawić podatnika kontroli nad majątkiem na długo przed wydaniem decyzji. Rodzi to ogromne ryzyko podatkowe, a niektóre sektory, jak handel hurtowy, są na nie szczególnie narażone. Między innymi dlatego - ze względów bezpieczeństwa - przedsiębiorcy lokują działalność gospodarczą i kapitał za granicą. W Polsce występują w najlepszym razie przez oddziały lub spółki celowe, najchętniej jednak, jeśli specyfika branży daje tę możliwość, działają wirtualnie, przez internet. Ujmując rzecz inaczej, fiskus w pogoni za doraźnym celem nie służy polskiej gospodarce.
Ustawa o CIT istotnie ogranicza konkurencję na wolnym rynku. Faworyzuje jeden rodzaj przedsiębiorców, a mianowicie fundusze inwestycyjne. Ponieważ fundusze inwestycyjne są zwolnione z opodatkowania, powstają jak grzyby po deszczu. To dobrze. Tylko równocześnie obserwujemy rokroczne dokręcanie śruby podatkowej innym przedsiębiorcom wszędzie tam, gdzie prawo unijne nie wymusza wprowadzenia zwolnień podatkowych.
Osobny przypadek stanowi aksjologicznie oderwana od rzeczywistości ustawa o PIT. Utrzymując mętne kryteria rezydencji podatkowej, rozmija się ze zjawiskiem globalizacji.
Ale przede wszystkim ustawa opiera się na pojęciu sprawiedliwości społecznej, które zaszczepiono w polskim prawie w czasach przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. W efekcie obowiązuje progresja podatkowa, której demontaż urwał się w pół drogi. Według skali podatkowej opodatkowane są dochody menedżerów i części pracowników pozostających w stosunku pracy. Jak wiadomo, dochody pracowników samozatrudnionych są opodatkowane liniowo. Również podatkiem liniowym lub ryczałtem są opodatkowane dochody z kapitału. Jest to dziwna sytuacja. Bo ustawodawca sprawiedliwy powinien się zdecydować raz, a konkretnie: wszystko i wszyscy albo progresją, albo liniowo, względnie ryczałtem.
@RY1@i02/2011/122/i02.2011.122.086.002b.001.jpg@RY2@
Marek Bytof, partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways
em
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu