Dziennik Gazeta Prawana logo

Doradcy nie są odpowiedzialni za lukę w CIT i VAT

27 czerwca 2018

DEBATA

W trakcie dyskusji dotyczącej uszczelniania prawa podatkowego w Polsce pojawiają się zarzuty w stosunku do tzw. biznesu optymalizacyjnego. Wskazuje się, że jest on odpowiedzialny za spadek dochodów budżetu państwa. Cień padł m.in. na doradców podatkowych, ponieważ to państwo doradzają jak zoptymalizować podatki. W tym kontekście mowa jest również o braku etyki. Czy faktycznie etyka nie pozwala na doradztwo prowadzące do optymalizacji podatkowych?

Zacznijmy od wyjaśnienia, jak należy rozumieć pojęcie optymalizacji podatkowych. Kryje się pod nim bowiem co najmniej kilka sformułowań. Nie mieszczą się w nim działania mające na celu uchylanie się od opodatkowania, choć potocznie i błędnie bywają utożsamiane z optymalizacją. Pomoc doradcy podatkowego, prowadząca do uchylania się od opodatkowania przez klienta, jest sprzeczna z etyką doradcy podatkowego. Pod pojęciem optymalizacji może natomiast kryć się planowanie podatkowe czy unikanie opodatkowania. W dyskusji musimy więc posługiwać się tymi dwoma pojęciami jako działaniami, które są zgodne z prawem.

W dyskusji o optymalizacjach, czy wręcz projektach ustaw, pojawiało się również pojęcie agresywnego planowania podatkowego, jako negatywnego zjawiska, które prowadzi do utraty wpływów budżetowych i które należy zwalczać. Uważa pani, że to pozytywne działanie?

Nawet jeśli dochodzi do przejścia z fazy doradzania klientowi w zakresie planowania podatkowego w fazę unikania opodatkowania, a mieści się ono wciąż w granicach prawa i jest wykorzystywaniem pewnych luk prawnych, to jest zgodne z etyką. Potwierdzają to wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, w których TSUE wypowiadał się na temat zagadnień na styku optymalizacji i nadużycia prawa. W kilku przypadkach, w których wydawało się, że doszło do nadużycia prawa, trybunał miał odmienne zdanie i uznał, że tych działań nie można tak zakwalifikować. A skoro pewne rozwiązania są dozwolone, to doradca podatkowy, który je proponuje czy też pomaga klientowi przeprowadzić, nie narusza zasad etyki.

Jeśli chodzi o zasady etyki doradcy podatkowego, to mówią one o tym, że doradcy podatkowi powinni działać w interesie swoich klientów i w granicach prawa. W tym sensie planowanie podatkowe, które pozostaje w granicach prawa, nie jest sprzeczne z zasadami etyki. Jest zatem działaniem dopuszczalnym. Myślę jednak, że praktyczne rozumienie pojęcia optymalizacji może się zmienić po wprowadzeniu do ordynacji podatkowej planowanej przez Ministerstwo Finansów klauzuli generalnej przeciw unikaniu opodatkowania.

Myślę, że na doradcach podatkowych ciąży obowiązek edukowania klientów. Musimy więc tłumaczyć, że planowanie podatkowe, które podąża za procesami gospodarczymi w organizacjach, którymi dowodzą klienci, jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym. Nie można jednak pomijać aspektu społecznego działań optymalizacyjnych.

Jest też inny aspekt optymalizacji, który ma pozytywny charakter. Mam na myśli planowanie wśród tzw. NGO, czyli organizacji pozarządowych. Pojawia się pytanie, czy taka optymalizacja, która jest nastawiona na maksymalizację zysku, ale nie dla akcjonariuszy, a dla dobra społecznego, nie powinna być traktowana ulgowo przez fiskusa i ustawodawcę.

Pana zdaniem optymalizacja w NGO prowadząca do maksymalizacji zysku jest pozytywnym zjawiskiem?

Nie. To tylko kolejny aspekt w dyskusji. NGO posiadają nieraz firmy zależne, które nie są nawet kojarzone z tymi organizacjami, ale pozwalają im przetrwać i mieć stałe źródło dochodu. Dotychczas ustawodawca nie zauważał, że działalność takich organizacji można objąć innymi, niższymi obciążeniami podatkowymi niż przedsiębiorstwa nastawione na zysk, który jest dochodem akcjonariuszy. Są jednak kraje (np. USA), w których ustawodawca zwraca na to uwagę.

Optymalizacje nie są zjawiskiem negatywnym. Pod pojęciem tym znajdują się wyłącznie działania doradców na rzecz klientów, które są zgodne z prawem. Kropka. To jest dogmat. Aby podkreślić ten pozytywny charakter, warto porównać optymalizacje do karty rabatowej. Podejmując pewien wysiłek, ponosząc określony wydatek podatnik może pozyskać kartę rabatową, która pozwoli mu dokonywać zakupów o 10 proc. taniej. To jest jego decyzja, czy chce to zrobić. Każdy może taką kartę nabyć, pod warunkiem że dysponuje określoną ilością środków i ma czas oraz jest to dla niego atrakcyjna propozycja. Kupuję więc towary i korzystam z dobrodziejstw karty. To jest mój wybór, na który pozwala prawo.

W negatywnych opiniach na temat optymalizacji przebija się pogląd, że to nie przedsiębiorcy potrafią najlepiej zagospodarować zarobione przez siebie środki, ale państwo. W związku z tym mamy dwa rozbieżne stanowiska: dajmy jak najwięcej państwu, bo ono jest mądrzejsze od obywateli, lub zostawmy jak najwięcej obywatelom. Staję po stronie grona optujących za drugim stanowiskiem. Wolę więc mieć prawo do nabycia karty rabatowej, niż go nie mieć.

Jak rozumiem, korzystanie z karty rabatowej nie wymaga znajomości zasad etyki...

Nie do końca. Załóżmy, że mamy prawo do skorzystania ze zniżki w komunikacji miejskiej. Przychody zakładu komunikacji miejskiej są przychodami miasta, w którym mieszka podatnik. Kocha on swoje miasto, więc powinien chcieć, żeby miasto osiągało jak najwyższe dochody. Pojawia się dylemat - korzystać ze zniżki czy nie? Jeśli miasto dało mieszkańcowi prawo do zniżki, to nie można mówić, że korzystanie z niej jest nieetyczne. To nie jest żadne wyłudzenie, oszustwo ani wykorzystywanie miasta czy państwa. Po prostu ma pan prawo skorzystać ze zniżki.

Inny przykład - podatnik idzie z dziećmi do zoo które to zoo dzieci do lat 3 mają mogą odwiedzać za darmo. Znów, mogę skorzystać z tej preferencji bo takie jest prawo. Nie muszę. Ilu z przeciwników optymalizacji podatkowych kupuje normalny bilet dla dzieci mimo braku takiego obowiązku?

Optymalizacje są więc taką kartą rabatową udostępnioną przez prawodawcę. Jeśli dojdzie on do wniosku, że nie wolno mi skorzystać ze zniżki w komunikacji, to wtedy będę płacił za bilet normalny. Jeśli za każde dziecko, aby wejść do zoo, trzeba będzie uiścić pełną opłatę, to ją zapłacę. Ale dopóki prawo pozwala mi skorzystać ze zniżki, to mogę z niej skorzystać.

W działalności doradcy podatkowego podstawowym dobrem jest interes klienta. Nie jest to jednak dyrektywa absolutna, podlega bowiem pewnemu limitowaniu. Limitem jest wymóg działania doradcy zgodnie z normami powszechnie obowiązującego prawa. Bez wątpienia żadna struktura optymalizacyjna nie może więc prowadzić do naruszenia przepisów karnoskarbowych czy do naruszenia norm prawa powszechnie obowiązującego. Drugim wyznacznikiem dla doradcy podatkowego są zasady etyki. Natomiast etyka jest pewną refleksją na temat moralności, która nie daje jednoznacznych dyrektyw. Bez wątpienia, doradcy mogą więc posiłkować się głównie zgodnością z prawem. Tak długo, jak optymalizacje są z nim zgodne, tak długo możemy dbać o interes finansowy klientów i oferować korzystne dla nich rozwiązania i modele gospodarcze.

Zarzuty wobec optymalizacji koncentrują się na CIT, w którym według danych Komisji Europejskiej mamy dziurę w wysokości 50 mld zł. Podobną dziurę mamy w VAT, ale optymalizacje to domena podatków dochodowych. Budżet państwa w ich wyniku traci poważne wpływy. Czy zatem państwo, jako doradcy podatkowi zajmujący się optymalizacjami, czują się odpowiedzialni za spadek dochodów państwa?

Rzeczywistość gospodarcza jest dynamiczna, przepisy i rozliczenia również zmieniają się co roku, a nawet częściej. A zatem, jak długo będziemy mieli do czynienia z takim stanem, tak długo możemy czuć się zwolnieni z odpowiedzialności za dziurę budżetową. Zwrócić należy uwagę, że w przypadku VAT nadużycia nie są wynikiem planowania podatkowego a raczej wyłudzeń podatkowych w ramach szeroko rozumianych tzw. karuzeli VAT, w których to działaniach, jako sprzecznych z prawem, w mojej ocenie i rozeznaniu doradcy podatkowi nie uczestniczą i nie powinni uczestniczyć.

Również nie czuję się odpowiedzialna za dziurę budżetową. Za lukę w CIT czy VAT nie odpowiadają i nie mogą odpowiadać doradcy podatkowi.

Kto jest więc winien?

Myślę, że winę, przynajmniej częściowo, ponosi państwo. Musi ono prowadzić aktywną politykę podatkową, która wyeliminuje pewne zjawiska lub im zapobiegnie. Przykładowo, w systemie, w którym ja się wychowałem, czyli w systemie USA, państwo prowadzi niesamowicie aktywną politykę podatkową. VAT ma tam bardzo małe znaczenie - jest nim podatek detaliczny na poziomie stanów. Amerykański fiskus musi więc dbać o dużą część swoich przychodów z CIT bardziej niż organy podatkowe w krajach Unii Europejskiej.

Aktywna polityka podatkowa polega przykładowo na wsparciu małych i średnich firm w ten sposób, że zwiększa się możliwość zaliczania wydatków do kosztów uzyskania przychodów albo pozwala się na przyspieszoną amortyzację środków trwałych. To bardzo znana technika. Są też oczywiście pewne grupy nacisku, które nie pozwalają na zamknięcie luk podatkowych, ale one są tolerowane przez państwo.

Zwróćmy też uwagę, że nie każde działania firm są motywowane podatkami. Przykładowo, w 2015 r. firmy amerykańskie przejęły nieco mniejsze firmy europejskie. W praktyce kupiły nazwę firmy oraz przeniosły część biznesu do Europy. Motywacją były nie podatki, ale ogólny klimat regulacyjny wobec przenoszonego biznesu. Kongres amerykański w odpowiedzi na takie ruchy firm chciał zmienić prawo, ale po dwóch miesiącach prac doszedł do wniosku, że tu nic nie można zrobić, bo to nie jest nielegalne działanie, a ponadto motywacja podatkowa nie jest wiodącym elementem.

Aby wskazać, czyja jest ta dziura, należy popatrzeć na narzędzia, jakie decydują o wpływach do budżetu państwa. Tymi narzędziami są polityka podatkowa i gospodarcza państwa. Nie sądzę, abyśmy mieli, jako doradcy więcej niż 1 proc. wpływu na to, co mogłoby wpłynąć do budżetu, a de facto nie wpłynęło, a zostało w rękach przedsiębiorstw czy osób fizycznych. Mało tego, firmy i osoby wydają zaoszczędzone środki lub je reinwestują na terenie kraju, nie uznaję bowiem za działania optymalizacyjne działania, które doprowadzają do wyprowadzenia środków z Polski i ich zamrożenia na kontach offshore. A więc i tak wydatki te wpływają na poprawę sytuacji gospodarczej, a nie jej pogorszenie.

Nie czuję się odpowiedzialny za dziurę budżetową. Zwróćmy jednak uwagę, że poza stroną przychodową w budżecie państwa mamy też stronę wydatkową. Uważam, że skupienie się rządzących na wydatkach mogłoby znacząco poprawić stan finansów publicznych.

W zasadach etyki doradcy podatkowego jest mowa o podleganiu przepisom prawa i etyki. Jak to należy rozumieć?

Wprost - doradcy poruszają się w granicach prawa. Ponadto w oparciu o doświadczenie i wynikającą z niego ocenę sytuacji faktycznej czy biznesowej identyfikujemy potrzeby przedsiębiorcy, proponując działania oraz wskazując ich konsekwencje natury fiskalnej oraz karnej i karnoskarbowej. Konieczne jest więc zachowanie balansu między oczekiwaniami klienta a ryzykiem, które się z tym wiąże. Dobre doradztwo prowadzi bowiem do bezpieczeństwa podatkowego, nie należy zatem rekomendować rozwiązań prawnych i podatkowych, które mogłyby się wiązać z przekroczeniem cienkiej, czerwonej linii, za którą kryje się odpowiedzialność karno-skarbowa.

Wiadomo, że na różnych rynkach mamy do czynienia z konkurencją między firmami. Jak powinien zachować się doradca, jeśli przychodzi do niego klient i oświadcza, że jego konkurenci korzystają z optymalizacji podatkowej, więc i ja chcę zrobić tak samo?

Ludzie cenią w doradcach doświadczenie oraz skuteczne rozwiązania, które są realną pomocą w sytuacji, w jakiej się znaleźli. Czasami nasze rady będą szły w jedną stronę, a czasami w drugą. Nie ma więc prostej odpowiedzi na pana pytanie. Nawet jeśli konkurencja postępuje w określony sposób, przykładowo optymalizuje podatki, to nie można podejmować automatycznie takich samych decyzji i działań. Doradca musi zawsze dokładnie przeanalizować sytuację klienta i dostrzec różnice między nią a sytuacją konkurencji. Przykładowo, konkurencja może mieć inną strukturę cywilnoprawną, działać jednak na innym rynku, mieć zabezpieczenia, których nasz klient nie ma. Konieczna jest więc kompleksowa analiza, a nie sztampowe postępowanie. Dzięki takiemu podejściu zwykle pracujemy z klientami przez długie lata. Doceniają oni wartość dodaną, jaką przynosi im doradca.

Warto pamiętać, że konkurencja naszego klienta może działać niezgodnie z przepisami lub być nieświadoma pewnych obowiązków fiskalnych. Bywa że klient przychodzi z pretensjami, że płaci więcej, a konkurencja mniej. W takim przypadku doradca musi zachować zimną krew i studzić emocje. Zwykle tacy klienci wracają po pewnym czasie z podziękowaniami, że odradziliśmy im analogiczne rozwiązania, gdyż często konkurencja za swoje decyzje musi zapłacić podatek wraz z odsetkami. W każdym przypadku, również gdy konkurencja stosuje korzystniejsze zasady opodatkowania, należy przeanalizować sytuację klienta i wydać rekomendację, która będzie go chroniła.

Rolą doradcy jest przedstawienie istoty zagadnienia, plusów, minusów, kosztów, które wiążą się z przeprowadzeniem działania optymalizacyjnego, które stosuje część lub większość konkurentów. Zgodność z prawem jest warunkiem koniecznym. Ale czasem, nawet jeśli rozwiązanie jest zgodne z prawem, nie zarekomendujemy go klientowi jeśli np. koszty jego przeprowadzenia oraz zamieszanie, jakie ono spowoduje w funkcjonującym biznesie, jest niewspółmierne do korzyści. Uważam, że w tym miejscu wchodzi etyka - nie sprzedajemy usługi tylko dla zarobku. Nawet jeśli z punktu widzenia doradcy projekt jest ciekawy, ale nie da zbyt dużej korzyści lub jest zbyt ryzykowny dla klienta, to go odradzam. Z drugiej strony firma, która będzie doradzała zapłatę najwyższego możliwego podatku nie przetrwa na rynku. Nie chodzi też o to, że "z nami zapłacisz najmniej". Chodzi o to, że "z nami zapłacisz tyle ile musisz".

Trzeba tu pamiętać o sytuacji, w której konkurencja stosuje model aprobowany przez administrację, a więc jest on zgodny z zasadą praworządności. Wówczas również możemy doradzić klientowi, aby przeprowadził taką optymalizację. Problem etyczny powstaje, gdy wiemy, że konkurencja wdrożyła model niezgodny z przepisami, który daje przewagę na rynku. W takim przypadku doradca musi odmówić świadczenia usługi doradczej, która spełniałaby oczekiwania podatnika nawet jeśli odbędzie się to kosztem dobrej relacji z klientem. W rozmowie z klientem musimy zawsze przedstawić zagrożenia, które są z tym związane, i wskazać np. na odpowiedzialność karnoskarbową za działania, które podjęła konkurencja.

Z państwa wypowiedzi wynika, że doradca nie bierze jedynie pod uwagę tego, czy dane rozwiązanie jest zgodne z prawem, ale również jakie jest ryzyko dla klienta. Ale czy doradca ma działać jedynie w interesie podatnika, czy również fiskusa? Przy okazji deregulacji zawodu doradcy mówiło się o tym, że doradca jest również wiarygodnym partnerem dla fiskusa, ponieważ daje gwarancję prawidłowości rozliczeń.

Niewątpliwie musimy godzić interes klienta z podejściem fiskusa i sądów do określonych rozwiązań podatkowych. W tym sensie jesteśmy również partnerem dla organów podatkowych i gwarantujemy, że rozliczenia klienta i zastosowane przez niego rozwiązania są zgodne z przepisami. Działamy więc w taki sposób, aby zminimalizować obciążenia podatkowe dla podatnika w granicach prawa. Dokonując analizy danej sytuacji i rekomendując określone rozwiązania, musimy brać pod uwagę wszystkie punkty widzenia: własny, klienta, ale także organów podatkowych. Ten ostatni aspekt pozwoli bowiem wskazać, jak dane rozwiązanie może wpłynąć na działalność klienta. Niektóre z rozwiązań, mimo że zgodne z prawem, mogą nie być opłacalne z punktu widzenia prowadzenia danego biznesu.

Wszyscy, jako doradcy podatkowi spotykamy się z sytuacjami, kiedy rozliczeniami klientów zajmują się biura rachunkowe. Księgowi zwykle skupiają się na tym, aby klient miał zapewniony spokój w relacjach z organem podatkowym. Częściej są więc proponowane rozwiązania, które zmierzają do zapłaty nieco wyższego podatku. Cel jest prosty: klient nie będzie narażony na spór czy też zainteresowanie ze strony organów podatkowych. Rekomendacje nastawione na konfrontacje z fiskusem, których celem są korzystniejsze dla podatnika rozwiązanie, zdarzają się sporadycznie. W przypadku biur rachunkowych, a i też części doradców można spotkać się z podejściem asekuracyjnym, nastawionym głównie na to, by fiskus nie zakwestionował rozliczeń.

Każdy doradca musi dbać o prawidłowość rozliczeń fiskalnych klienta, czego nie można utożsamiać z maksymalizacją obciążeń podatkowych. Nie mam więc wątpliwości, że możemy i powinniśmy prowadzić działania zmierzające do zminimalizowania obciążeń, przy zachowaniu ich prawidłowości. Kluczową kwestią jest godzenie interesu klienta i fiskusa.

Doradca podatkowy musi być również partnerem dla fiskusa. W Polsce doradcy mało zajmują się składaniem zeznań podatkowych. Natomiast na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych jest to motorem biznesu podatkowego. Różnica polega na tym, że tam składa się dużo bardziej skomplikowane zeznania, np. dotyczące CIT, niż w Polsce. Ujawnia się w nich nie tylko pewne sytuacje między podmiotami powiązanymi, ale również konta bankowe, ujawnia źródła pochodzenia pieniędzy. Myślę, że prawidłowe wypełnianie tych obowiązków doceniają ministrowie finansów w wielu krajach. Wolą oni mieć po drugiej stronie doradców, którzy wyedukują klientów. Jako doradcy prowadzimy przecież dla swoich klientów szkolenia, rozmawiamy z nimi. Eliminujemy więc nieświadomość i złe rozliczenia podatku. Dlatego warto, aby organy podatkowe współpracowały z nami w tym sensie i traktowały również w pewnym sensie jak sprzymierzeńców.

Rolą doradcy podatkowego jest to, aby klienci rozliczali podatki zgodnie z przepisami i orzecznictwem. Z drugiej strony zakładamy maksymalizację korzyści dla przedsiębiorców, bo nie reprezentujemy państwa, nie jesteśmy urzędnikami. Państwo jest zawsze silniejszą stroną w sporze z obywatelem. Doradcy wspierają słabszą stronę. Naszą rolą jest to, żeby nie wystawiać na ryzyko klientów, a z drugiej strony, aby korzystać z wszelkich możliwości, jakie prawodawca pozostawił do swobodnego korzystania. A więc jeśli klient powie, że nie chce skorzystać z rabatu (czytaj optymalizacji podatkowej) czy ulgi, albo nie chce zaliczać wydatków do kosztów podatkowych i motywuje swoje decyzje poparciem np. dla polityki gospodarczej rządu, to doradca zawsze powie: nie ma sprawy - Twoje podatki, Twoje prawo, Twoje pieniądze - Ty płacisz.

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.810.jpg@RY2@

Małgorzata Militz doradca podatkowy GWW

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.811.jpg@RY2@

Piotr Andrzejak partner w Zespole Podatkowym SOŁTYSIŃSKI KAWECKI & SZLĘZAK odpowiedzialny za VAT

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.812.jpg@RY2@

Peter Kay partner, szef działu doradztwa podatkowego i prawnego w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.813.jpg@RY2@

Bartosz Miłaszewski partner zarządzający RSM Poland

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.814.jpg@RY2@

Marek Sporny menedżer w dziale doradztwa podatkowego BDO, biuro w Poznaniu

Debatę prowadził i spisał Łukasz Zalewski

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.815.jpg@RY2@

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.816.jpg@RY2@

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.817.jpg@RY2@

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.118.gif@RY2@

@RY1@i02/2016/083/i02.2016.083.00000950o.819.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.