Podatkowe trzy "P": przejrzystość, prostota i przyjazność
Teresa Czerwińska: System musi być nie tylko szczelny, ale także prosty, przyjazny i nowoczesny dla podatników
Deficyt budżetowy za ub.r. został wykonany na poziomie nieco ponad 25 mld zł, co znaczy, że był przeszło połowę niższy niż limit ustawowy. Jak w takim razie wyglądał deficyt całego sektora finansów publicznych? Na pewno znalazł się poniżej zakładanych 2,5-2,6 proc. PKB.
Jeśli chodzi o podany wynik budżetu państwa, to jest on zaledwie na poziomie ok. 43 proc. zakładanego deficytu w ustawie budżetowej. To jest bardzo dobry wynik i w znacznej mierze jest zasługą sprawności uszczelniania systemu podatkowego zarówno po stronie legislacyjnej, jak i działania służb skarbowych. Bardzo niski deficyt udało się osiągnąć, chociaż uregulowaliśmy bardzo wiele zaległych zobowiązań, m.in. wypłatę deputatów węglowych, dodatkowe nakłady na służbę zdrowia, naukę, kulturę czy ekwiwalenty mieszkaniowe dla służb mundurowych. Łącznie dodatkowe koszty przekroczyły 15 mld zł. W tej chwili, jeśli popatrzymy na różnego rodzaju szacunki deficytu sektora, to one kształtują się w przedziale 1,7-2,1 proc. PKB. Na razie chcę pozostać wstrzemięźliwa z ostatecznymi szacunkami, bo duży wpływ na nie będzie miało np. rozliczenie udziału samorządów w dochodach z PIT. Wynik na pewno będzie w istotny sposób lepszy od zakładanego.
Na ile wykonanie budżetu jest również zasługą tego, że nie wszystkie wydatki zostały zrealizowane?
Należy rozdzielić dwa wątki. Mamy bardzo dużą efektywność, jeśli chodzi o ściąganie podatków. To zagwarantowało bardzo wysokie dochody. Równocześnie bardzo oszczędnie gospodarowaliśmy środkami. To pozwoliło nam między innymi na przeprowadzenie nowelizacji budżetu i ustaw okołobudżetowych, dzięki czemu zrealizowaliśmy dodatkowe koszty na około 12 mld zł. Racjonalnie dysponowaliśmy pieniędzmi.
Taki punkt wyjścia, jaki dla budżetu na 2018 r. stworzyło wykonanie ubiegłorocznej ustawy, powoduje, że w tym roku trudniej będzie pokazać tak duże dynamiki wzrostu wpływów z podatku czy równie niski deficyt.
Jeśli chodzi o bieżący rok, będziemy kontynuowali działania uszczelniające system podatkowy, nakreślone przez premiera Morawieckiego. Oczywiste jest, że krańcowe przyrosty dochodów z naszych działań będą mniejsze niż w 2017 r. Początkowo one są bardzo duże. Konstruując budżet, wzięliśmy jednak pod uwagę to, że z powodu wysokiej bazy dynamiki wzrostu będą niższe. Co do stabilności budżetu nie mam żadnych obaw. Czy poziom 25 mld zł deficytu w tym roku będzie do osiągnięcia? Trudno na tym etapie wyrokować.
Co jest w takim razie pani celem na ten rok?
Stawiam na politykę trzech "P", czyli przejrzystość, prostotę i przyjazność systemu podatkowego. Obok działań uszczelniających musimy dokonać przeglądu już istniejących regulacji podatkowych, na przykład w zakresie ordynacji. Będziemy intensyfikowali działania w kierunku stworzenia nowej. Moim celem jest jej odchudzenie. Podatnik ma mieć poczucie, że przepisy są dla niego przyjazne. Z tego też względu rozpoczęliśmy prace koncepcyjne nad nowymi ustawami o podatkach dochodowych. Musimy dążyć do tego, by były to regulacje nowoczesne, nadążające za nowymi trendami w zakresie digitalizacji.
Czy to znaczy, że projekt ordynacji, który przygotowała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Podatkowego, zostanie znacząco zmodyfikowany?
Na pewno będą tam przez nas proponowane poprawki. Przepisy podatkowe powinny być krótsze, jaśniejsze, a do tego chcemy wyeliminować mnóstwo nadregulacji, które pojawiły się w ostatnich latach. Planujemy też stworzenie nowej instytucji rzecznika praw podatnika.
Chcę też, aby kontynuowane były prace w obszarze Jednolitego Pliku Kontrolnego. Do 26 lutego mikroprzedsiębiorcy mają czas na złożenie pierwszego JPK. Moją ambicją jest to, abyśmy w sposób jeszcze szerszy i głębszy wykorzystali te dane do analizy za sprawą narzędzi IT, np. sieci neuronowych. Jest wiele mniej medialnie spektakularnych rzeczy do zrobienia, ale one wszystkie sprowadzają się do poprawienia naszej analityki. To byłby element domykający proces uszczelniający system.
Wróćmy do planów na ten rok, które wykraczają poza kwestie podatków.
Jednym z priorytetów na mojej liście jest projekt wprowadzający pracownicze plany kapitałowe. Myślę, że trafi on do konsultacji w połowie lutego.
Czy projekt jest uzgodniony z resortem pracy, który zgłaszał wobec niego szereg obiekcji?
Ministerstwo Finansów będzie firmowało ten projekt, ale oczywiste jest, że on zostanie wypracowany w porozumieniu z minister Elżbietą Rafalską.
Czy rozpoczęcie w lutym konsultacji gwarantuje, że ten projekt wejdzie w życie od 1 lipca tego roku?
Będę orędownikiem szybkich prac nad nim.
Co z drugim elementem Planu Budowy Kapitału, czyli zmianami w OFE?
Jest w trakcie opracowywania i rozmawiamy o nim w tej chwili z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nie chcę mówić o terminach, ale na pewno nie będzie gotowy w połowie lutego.
Wkrótce będziecie państwo tworzyli Aktualizację Programu Konwergencji, przy tej okazji trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie: co dalej ze stawkami VAT. Zgodnie z obecną ustawą mają być obniżone od 2019 r., ale czy biorąc pod uwagę efekty uszczelnienia tak będzie, czy wyższe stawki zostaną przedłużone?
Przygotowujemy przegląd matrycy stawek VAT, takie prace zaraz będziemy prowadzić. Mówimy jednak o podatku, który stanowi około połowy dochodów podatkowych budżetu, dlatego każdy ruch w tej sprawie powinien być odpowiedzialny. Musimy przeprowadzić staranne analizy dotyczące uszczelnienia, jeden rok 2017 to za mało, czas powinien być dłuższy. Będziemy obserwować trendy w kolejnych miesiącach.
Pani minister przejęła kierowanie resortem u progu trzech kolejnych kampanii wyborczych. Czy czuje pani presję związaną z większymi wydatkami?
Uczestniczyłam w tworzeniu tegorocznego budżetu i zawsze jest jakiś rodzaj presji co do ustalania priorytetów, ale ja tu jestem także po to, by gwarantować stabilność budżetu i finansów publicznych. To moja odpowiedzialność nadrzędna.
Z drugiej strony mamy presję z Brukseli na ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych, także strukturalnego. Czy ta ścieżka zmniejszania różnicy między wydatkami a dochodami zostanie zachowana, czy będziemy negocjować, by zmniejszać go wolniej?
Oczywiście mamy ścieżkę dojścia do średniookresowego celu budżetowego i naszym zamiarem jest spełnienie wszystkich wymogów dotyczących zarówno deficytu, jak i tego celu. Ale proszę zwrócić uwagę, że jeśli - tak jak planujemy - zwiększą się wydatki inwestycyjne, to osiągnięcie tego celu nie wydaje się zagrożone.
A czy w kontekście prac nad APK myśli pani już o budżecie na 2019 r.?
W tym roku chcemy przyspieszyć prace nad budżetem na kolejny rok. Już w zasadzie się za nie zabieramy. Do połowy marca mamy dostać w miarę pełne dane od dysponentów budżetowych i będziemy nad nimi pracować. Planujemy, że pod koniec kwietnia zapoznamy premiera i Radę Ministrów z ramowymi założeniami do budżetu.
Jakie korzyści ma dać to przyspieszenie prac?
Planuję w sposób bardziej szczegółowy przyjrzeć się strukturze wydatków. Już w budżecie na 2018 r. zakładaliśmy tworzenie bardziej oszczędnej administracji. To przesunięcie da czas na weryfikację części pozycji budżetowych i szukanie racjonalizacji oraz optymalizacji kosztów. Każdy rozsądny menedżer w swojej organizacji robi tego typu przeglądy. Obiecywaliśmy tworzenie oszczędnej administracji i szanowanie pieniędzy podatników, więc będę miała więcej czasu na spokojną analizę.
Od 2012 r. mamy wzrost na poziomie 3 proc. lub wyższym. Świetne wyniki mają inne gospodarki, ale im dłużej trwa koniunktura, tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo spowolnienia. Czy budujemy bufory, które wcześniej czy później mogą się przydać?
Przecież podstawowym buforem jest stabilizująca reguła wydatkowa. Ona w okresach prosperity hamuje wydatki, a gdy nadchodzi spowolnienie, daje możliwość ich zwiększania i w ten sposób pomaga zarządzać tym ryzykiem przy konstrukcji budżetu. Ponadto nasze założenia budżetowe są ostrożne, co pokazuje choćby porównanie wzrostu założonego w budżecie na 2017 r. z faktycznym podanym przez GUS. Także w 2018 r. zakładany przez nas wzrost PKB jest niższy od konsensusu rynkowego, więc daleko jest nam do hurraoptymizmu czy krótkowzrocznej perspektywy.
O jakiegoś czasu wraca dyskusja o możliwości wejścia do strefy euro. Czy jako minister finansów widzi pani perspektywy do takiego ruchu?
Nie powinniśmy lekkomyślnie wyzbywać się własnych atutów, jak np. prowadzenia własnej polityki pieniężnej. W tej chwili nie widzę presji w tym kierunku czy takiej konieczności.
@RY1@i02/2018/023/i02.2018.023.00000080a.801.jpg@RY2@
fot. Wojtek Górski
Teresa Czerwińska, minister finansów
Rozmawiali Bartek Godusławski Grzegorz Osiecki
Cały wywiad na i
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu