Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Jak właściwie zorganizować pracę urzędu w 2010 roku

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czy fakt wyborów samorządowych w 2010 roku wpływa w jakikolwiek sposób na pracę wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, urzędu i podległych jednostek? Jak w tym kontekście zaplanować prace inwestycyjne. Z jakich największych środków europejskich będzie korzystało miasto Gdańsk w tym roku?

Nieszczęściem polskiego życia publicznego jest między innymi to, że dla polityka często najważniejszą rzeczą jest to, jak kształtuje się słupek poparcia. I to ów nieszczęsny słupek wyznacza kierunki i sposoby jego działania. Dlatego pytaniem zasadniczym, które winniśmy sobie postawić, jest pytanie o to, kim się jest w pierwszym rzędzie - politykiem, czy gospodarzem miasta.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, kiedy mnie pytają kim jestem. Otóż jestem przede wszystkim samorządowcem, gospodarzem mojego miasta. I moim celem nie jest dobrze wypaść w badaniach społecznych, a zrobić coś dla tych, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, czyli dla mieszkańców Gdańska. Każdy dzień pracy samorządowca jest czymś w rodzaju egzaminu. Tak naprawdę sprawdzamy się przez całą kadencję. I tyle de facto trwa kampania wyborcza - sam rok wyborczy jest tylko kulminacją, niczym więcej.

Nigdy planując inwestycję, remont, czy wydając jakąkolwiek decyzję, nie zastanawiałem się, jak to może odbić się na słupkach poparcia. Pytanie najważniejsze brzmiało - czy jest ona potrzebna miastu. Trzeba po prostu przyjąć jakąś skalę wartości. Życie pod presją oglądalności, poczytności, rankingów i wyników badań społecznych jest chorym życiem - życiem w pozornym świecie.

Podczas trwania poprzedniej kampanii wyborczej, w roku 2006, przeprowadzaliśmy remont jednej z głównych arterii Gdańska. Wielu moich kolegów zapewne przełożyłoby tę inwestycję na spokojny, bezpieczny czas po wyborach. Nie zrobiłem tego, co wcale nie ułatwiło mi kampanii wyborczej. Bo ludzie stali w korkach i - co naturalne - narzekali na władze miasta. Ale wyszedłem z założenia, że ten tak potrzebny remont należy zrobić najszybciej jak tylko można. Bo tego wymaga zarówno interes miasta, jak i interes jego obywateli. Prawdopodobnie kosztowało mnie to kilka procent w wyniku, który osiągnąłem w wyborach prezydenckich. Ale nigdy, ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, że postąpiłem słusznie i nie żałowałem tej decyzji.

Podobnie będzie w roku 2010. To będzie rok bardzo trudny. Rok wyborów nie tylko samorządowych, ale i prezydenckich i - co w Gdańsku ma szczególne znaczenie - wyborów w strukturach związku zawodowego Solidarność. A więc będzie to niewątpliwie czas demagogii, obietnic bez pokrycia i populistycznych haseł. Ale nie mamy zamiaru nic przekładać. Żadnych inwestycji, żadnych niezbędnych remontów. W najmniejszym stopniu nie będziemy ulegali dyktatowi słupków. Spokojnie i konsekwentnie zrobimy to, co zamierzyliśmy w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym.

@RY1@i02/2010/003/i02.2010.003.092.003b.001.jpg@RY2@

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.