Skandal, który potwierdza ustrojową katastrofę
J eżeli potwierdzą się informacje o tym, że polskie służby podsłuchiwały szefa kampanii wyborczej głównej partii opozycyjnej, to będzie to niebywały skandal. W takiej sytuacji trudno uznać wybory za w pełni uczciwe. A to podważa demokratyczną legitymację władz Rzeczypospolitej. Nie tylko sam skandal, lecz także to, jak ograniczone mamy możliwości, aby w pełni go wyjaśnić, pokazują skalę ustrojowej katastrofy i niszczenia państwa, które są zasługą rządów, zjednoczonej – tylko z nazwy – prawicy.
Istotą demokracji są nie tylko wolne i uczciwe wybory, lecz także możliwość kontrolowania władzy i ochrona praw, wolności i majątku obywateli przed nadużyciami tejże. Tę ochronę w demokratycznym państwie prawa mają zapewniać silne, sprawne i niezależne instytucje. Zjednoczona Prawica doszła do władzy w 2015 r. pod mającym sporo sensu hasłem budowy silnego państwa. Jej rządy jednak to systematyczne tego państwa niszczenie. Goniąc za autokratyczną wizją przełamania imposybilizmu, jedne niezależne instytucje, takie jak prokuratura, podporządkowywane są aktywnym politykom, inne – takie jak Trybunał Konstytucyjny – zmieniane w pogrążone w letargu atrapy.
Nie wierzę, że pozbawione niezależności instytucje staną po stronie obywateli, gdy pojawi się konflikt ich interesów z władzą. To właśnie pozwala jej uchwalać prawo w taki żenujący, nieszanujący obywateli sposób, jak robi to w ciągu ostatnich tygodni z ustawami podatkowymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.