„Ktoś się z panią skontaktuje”
W iadomo, że do szpitala najgorzej trafić w piątek. W weekendy nic się tam nie dzieje, można liczyć co najwyżej na ustabilizowanie stanu pacjenta, ale niczego się człowiek nie dowie, trzeba czekać do poniedziałku. Bo w weekendy większość komórek nie pracuje. Okazuje się, że na test w kierunku koronawirusa też najgorzej trafić w piątek. Bo testy zwykle wykonuje się w szpitalu, a w weekendy… No właśnie.
W piątkowy wieczór na tzw. zakaźny SOR trafiła moja córka. Jako dziennikarka pisząca o ochronie zdrowia, świadoma mniej więcej, co dzieje się w takich placówkach, podyktowałam jej całą listę pytań, które ma zadać, zanim opuści oddział. Na żadne nie uzyskała odpowiedzi. A właściwie uzyskała jedną odpowiedź: ktoś z sanepidu się z panią skontaktuje. Oczywiście nikt się nie skontaktował. Cały weekend spędziła na wydzwanianiu na zmianę do szpitala i sanepidu. W szpitalu nikt nie odbierał, a w sanepidzie mówili, że dopóki nie będzie wyniku badania, oni nie wiedzą.
Problem w tym, że zakażenie, nawet potencjalne, na jakiś czas wywraca do góry nogami życie pacjenta i jego bliskich. Ale żeby stosować związane z tym reguły, trzeba je znać. Oczywiście ktoś powie, że przecież można znaleźć informacje w internecie. No niby można, ale odpowiedzi na wszystkie pytania się nie znajdzie, każdy przypadek jest inny i rodzi inne wątpliwości. Pandemia trwa piąty miesiąc, więc każdy coś tam na jej temat wie, ale jak dotknie kogoś bezpośrednio, to okazuje się, że w praktyce wie niewiele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.