Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Podwyższanie oprocentowania przez RPP nie rozwiąże problemu inflacji

Obwinianie RPP i prezesa NBP Adama Glapińskiego (na zdjęciu) za wysoką inflację odwraca uwagę od prawdziwego winowajcy: polityki fiskalnej rządu
Obwinianie RPP i prezesa NBP Adama Glapińskiego (na zdjęciu) za wysoką inflację odwraca uwagę od prawdziwego winowajcy: polityki fiskalnej rządu
16 listopada 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

O d pierwszego kwartału br. wskaźnik inflacji wzrasta: od 3,2 proc. w marcu do 6,8 proc. w październiku. Powszechnie odpowiedzialnością za ten stan rzeczy już od dawna obarcza się Radę Polityki Pieniężnej. Długo utrzymywała ona urzędowe stopy procentowe na bardzo niskim poziomie. Dopiero na początku października zareagowała na krytykę swojej bezczynności raczej niż na dynamikę inflacji – m.in. podnosząc główną stopę procentową z 0,1 proc. do 0,5 proc. Sądzę, że na tym się nie skończy, zwłaszcza gdyby wysoka inflacja miała się utrzymywać. RPP może czuć się zobligowana do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Uważam, że byłoby to działanie nieskuteczne, jeśli idzie o ograniczanie inflacji – a przy tym potencjalnie szkodliwe dla gospodarki realnej.

Dyskusję o celowości podnoszenia stop procentowych NBP należałoby poprzedzić diagnozą, co faktycznie napędza obecną „ponadnormatywną” inflację. Otóż nie jest to coś, na co wpływ mogą mieć decyzje o stopach procentowych NBP. Z 5,9 proc. inflacji (w sierpniu) ponad 3,2 pkt proc. zawdzięczamy decyzjom administracyjnym (w tym arbitralnym podwyżkom cen dyktowanych przez monopolistyczny kartel państwowych firm elektroenergetycznych i paliwowych) oraz tendencjom cenowym światowego rynku ropy naftowej i gazu ziemnego. Nie inaczej będzie w przypadku inflacji w październiku (o której nie mamy jeszcze danych szczegółowszych). Bez owych 3,2 pkt proc. inflacja wrześniowa wyniosłaby co najwyżej 2,7 proc., a więc byłaby zgodna z oficjalnym celem inflacyjnym (2,5 proc. +/- 1 proc.). W istocie ogólna inflacja byłaby jeszcze dużo niższa, gdyż niższe byłyby też koszty energii elektrycznej i paliw przerzucane w ceny wszystkich innych produktów i usług: żywności, odzieży, AGD, RTV itd. Jest znamienne, że towary, których ceny są w istocie wolnorynkowe, drożeją najwolniej: w ciągu roku wskaźniki cen dla urządzeń gospodarstwa domowego, sprzętu informatycznego oraz odzieży i obuwia w istocie nie zmieniły się! Ceny pojazdów nabywanych przez osoby prywatne wzrosły jedynie o 2,2 proc. Nie obserwujemy wcale panicznego wykupywania towarów na zapas, przed którym ostrzegają np. byli prezesi NBP.

Podwyżki stóp NBP mogą pozostawić rynkowe stopy procentowe bez zmian: stopy depozytowe dla klientów banków komercyjnych pozostaną (niemal) zerowe (co jest od dawna powszechną praktyką światową), a oprocentowanie kredytów – całkiem wysokie. W tym przypadku nic realnie się nie zmieni – klienci dalej będą zwiększać swoje depozyty bankowe (owszem, nadal realnie tracące na wartości), a akcja kredytowa dalej pozostanie nad wyraz anemiczna.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.