Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Państwowy problem frankowy

6 lipca 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W brew żywionym przed laty nadziejom, że tanie kredyty hipoteczne dadzą mniej zamożnym szanse na własne mieszkanie, kredyty walutowe stały się produktem wysoce problematycznym, zarówno dla kredytobiorców, jak i dla banków. Dodatkowo pandemia zwiększa ryzyko ograniczenia zarobków kredytobiorców, co może doprowadzić do problemów ze spłatą rat. Dla banków natomiast, przy wysokim obecnie obciążeniu sektora, niemal zerowych stopach procentowych, a także inflacji, widmo recesji oznacza pogłębienie się negatywnego wpływu na jakość całego portfela kredytowego, zwłaszcza kredytów hipotecznych. Weszliśmy więc w okres, w którym problem frankowy – tak skrzętnie zamiatany przez ostatnie lata pod dywan – zaczyna odbijać się poważną czkawką dla Kowalskiego, sektora bankowego, a także dla… całego państwa. I ten stan, w obliczu kryzysu gospodarczego, będzie się coraz bardziej pogłębiał.

Dlaczego państwo powinno zaangażować się w rozwiązanie problemu kredytów frankowych? Wystarczy spojrzeć na dwa główne powody. Po pierwsze – nie trzeba być prawnikiem, by zauważyć coraz większą liczbę sądowych spraw frankowych. Kredytobiorcy, będąc przez cały czas pod wpływem agresywnej kampanii kancelarii prawnych i odszkodowawczych, uwierzyli, że sądy zwolnią ich z zadłużenia, a co więcej, że w wyniku wzajemnych rozliczeń, niesymetrycznych okresów przedawnienia roszczeń, ich dług zostanie znacznie zredukowany, nawet do zera. Z kolei banki zdają się nie przejmować sytuacją, chociaż obciążenia regulacyjne dla kredytów walutowych generują im duże i zupełnie niepotrzebne koszty, co w sytuacji recesji nabiera jeszcze większego znaczenia.

Być może mają rację, bo tradycyjnie słabo wydolny polski system sądownictwa padnie pod ciężarem tysięcy pozwów, a rozpatrzenie każdego z nich wymagać będzie indywidualnego podejścia. Każdy kredyt bowiem, każdy przypadek, będzie inny i sami prawnicy mówią, że nie da się tu zastosować standardowego podejścia. Ponadto uważna lektura orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz słynnej dyrektywy 93/13/EWG wraz z załącznikiem nakazywałaby ostudzić nadmierny entuzjazm, jaki demonstrują kredytobiorcy i ich kancelarie prawne. I wreszcie, już w marcu, w sądach warszawskich rozprawy dotyczące kredytów w CHF stanowiły drugą po rozwodach kategorię spraw, a ten tłok pogłębi jeszcze wymuszoną pandemią przerwę w funkcjonowaniu całej machiny sądowniczej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.