Mycie rąk a tragedia wspólnego pastwiska
J ednym z podstawowych pojęć w ekonomii jest tragedia wspólnego dobra (tragedy of the commons). Na przykład wszyscy rybacy mają interes w tym, by nie łowić za dużo ryb, bo dzięki temu połowy będą możliwe przez wiele lat. Ale wśród nich będzie jeden, który wyłamie się z tej niepisanej umowy, bo większy połów to lepszy zarobek. Ta osoba nie przejmuje się tym, że jej postępowanie doprowadzi w przyszłości do załamania całego rybołówstwa.
Ta hipotetyczna sytuacja to klasyczny przypadek tragedii wspólnego pastwiska, opisanej przez biologa Garretta Hardina w magazynie „Science” w latach 60. XX w. Ten mechanizm nie dotyczy tylko zasobów naturalnych: badacze cywilizacji uważają, że organizacja społeczności lokalnych – i to niezależnie od kontynentu – motywowana była tym, by zniwelować skutki tragedii wspólnego pastwiska.
I ten sam mechanizm dotyczy pandemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Zdrowie, choć zazwyczaj myślimy o nim w kontekście indywidualnym, jest też dobrem publicznym – jego zapewnienie oraz utrzymanie jest możliwe tylko w warunkach współpracy. Tymczasem naturalne jest to, że ludzie korzystają z poświęcenia innych dla własnych korzyści. Do czasu wynalezienia szczepionki wszystkie wysiłki (mycie rąk, unikanie zatłoczonych miejsc i izolacja) mają na celu zminimalizowanie tempa rozprzestrzeniania się pandemii. Ale wystarczy, że niewielka grupa będzie naruszać te zasady, a ryzyko zakażenia innych się zwiększy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.