Pchać taczkę, i tyle
N i e zwykłem tęsknić do PRL czy do lat 90. i z reguły nie twierdzę, że kiedyś było lepiej. Zazwyczaj było gorzej, a tylko czasem po prostu inaczej.
Kiedy dorastało moje pokolenie, urodzone 20 lat po wojnie, a 10 po śmierci wielkiego ludobójcy, słyszało nieraz o sobie: wydelikacone. Dla tych, którzy przeżyli w latach wojennych oraz powojennych terror, głód i poniewierkę, młodzi, którzy mieli co najwyżej kłopot z cukrem na kartki (i brakiem mieszkań), byli szczęściarzami, których los nie dotknął. Kiedy my staliśmy się starzy, patrzymy na pokolenie obecne z podobnym dystansem – mimozy w conversach i ze smartfonem w głowie (a niechby tak się zepsuł! O jeny!). Jak mawia mój znajomy, w młodości zawodowy rewolucjonista – z tym pokoleniem rewolty nie zrobię, tak długo szykowaliby odpowiedni outlook, że wszyscy by się spóźniali.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.