Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

A gdybyśmy sobie zaufali?

12 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Minister pracy zapowiedziała możliwość zwolnień lekarskich przez telefon. Może warto by w ogóle zrezygnować z konieczności ich wystawiania przy krótkich chorobach?

Znamy to wszyscy – zaczyna się zwykłe, niewymagające specjalnego leczenia przeziębienie, które trzeba po prostu przetrzymać w domu, a lekarz potrzebny jest tylko po to, aby usprawiedliwić nieobecność w pracy. Idziemy więc do przychodni, gdzie spotykamy wielu podobnych, ale i ciężej chorych. Wiadomo, duże skupiska ludzi w przychodniach to świetna droga rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, bo nawet jeśli sąsiad z kolejki do gabinetu ma łagodne objawy, to może być już chory. Niekoniecznie mieć od razu COVID-19. Ograniczenie kontaktu z potencjalnym źródłem infekcji byłoby więc bardzo wskazane, szczególnie teraz.

– Dodzwonienie się do przychodni publicznej i tak już graniczy z cudem, więc mało prawdopodobne, że ktoś zwolnienie tą drogą w ogóle otrzyma – skwitowali pomysł minister Marleny Maląg prześmiewcy, ale po jej wypowiedzi i tak podniosły się głosy, że oto polskich pracodawców czeka bankructwo. Nie tyle z powodu wirusa, ile masowego symulowania chorób i brania zwolnień przez telefon.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.