Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Prywatność w czasach zarazy

9 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W ystąpienie pani dyrektor sanepidu w Słubicach na temat pierwszego w Polsce chorego zarażonego koronawirusem na długo pozostanie w mej pamięci. Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę. Pani dyrektor ze swadą opowiadała o życiu prywatnym pacjenta, skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jego dziecku i o tym, jak mieszka. Na koniec wyraziła żal, że żona chorego nie chciała jej podać dokładniejszych danych. „Ja nie potrzebuję tych danych, żeby sprzedać je na targu czy poopowiadać o nich przy budce z piwem” – zaznaczyła pani dyrektor. Lepiej chyba zdradzać szczegóły czyjegoś życia prywatnego przy budce z piwem niż podczas publicznej, rejestrowanej przez media konferencji.

Czytając artykuł zielonogórskiej „Gazety Wyborczej” też nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Już z pierwszego zdania dowiedziałem się, jakiej partii działaczem był pacjent. „Jak ustaliła Wyborcza” – podkreślono. Co mają czyjeś poglądy polityczne do choroby? Tego już nie wyjaśniono.

Te dwa przykłady pokazują, jak wielkie spustoszenie sieje koronawirus. Gorsza od choroby jest jednak utrata zahamowań. Jakim prawem publicznie roztrząsa się czyjeś rodzinne sprawy i ujawnia czyjeś poglądy? Nie wiem. Co gorsza, nie wiem też po co. Co dała nam informacja, w jakiej partii działał chory? Jaka jest korzyść z tego, że znamy jego rodzinne problemy?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.