Czego nie chcemy wiedzieć, czyli ryzykozwrot z inwestycji
S tare przyzwyczajenia umierają powoli. Świat finansów i ekonomii, szczególnie w stosowanej jego części, zgodnie z naturą ludzką, uwielbia uproszczenia – więc po latach praktyki zapomina o prawdziwej istocie zjawisk. Nie inaczej jest ze stopą zwrotu i ryzykiem inwestycji. By ocenić to pierwsze, wykorzystujemy liczby, żeby opisać to drugie – słowa. A przecież matematyka finansowa dostarczyła nam już wielu instrumentów, by móc mówić o tych dwóch nierozerwalnie związanych ze sobą wymiarach każdej inwestycji jednocześnie – jako o ryzykozwrocie.
Każde aktywo – firma, obligacja czy instrument pochodny proponowany zamiast przyzwoitego oprocentowania lokat przez banki – warte jest tyle, ile wynosi suma przepływów pieniężnych w przyszłości wyrażona w dzisiejszej wartości pieniądza. „Dzisiejsza wartość pieniądza” to dyskontowanie, „suma przepływów pieniężnych w przyszłości” jest prognozą – i to prognozą obciążoną niepewnością. Model ten – nazywany metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych – zaproponowali w latach 50. XX w. ekonomiczni nobliści Franco Modigliani (Massachusetts Institute of Technology) oraz Merton Miller (Uniwersytet Chicagowski).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.