Mądry minister po szkodzie, czyli prywatyzacyjny błąd
W prowadzenie na giełdę spółek energetycznych oraz z sektora oil & gas było błędem – powiedział były minister skarbu Jacek Socha. Tak, to ten sam, który przeszedł do historii rodzimego rynku kapitałowego jako twórca maksymy: „Prywatyzacja przez giełdę jest polską racją stanu”.
Socha był ministrem skarbu w rządach premiera Marka Belki (2004–2005) i jak mało kto zna nasz rynek kapitałowy i giełdę, bo wcześniej współtworzył nadzór finansowy i był przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. To za jego urzędowania w resorcie częściowo sprywatyzowane i wprowadzone na giełdę zostały takie giganty, jak PKO BP, Grupa Lotos i PGNiG. Był wtedy święcie przekonany, że upublicznienie potrzebne jest rynkowi kapitałowemu i samym przedsiębiorstwom. Tymczasem 5 lutego podczas konferencji „Kierunki 2020” zorganizowanej przez bank DNB Socha, będący dziś wiceprezesem i partnerem PwC Polska, zanegował kierunek i sposób prywatyzacji, których był współautorem.
Przyznanie się do błędu może budzić zdumienie, ale też zmusza do refleksji: co złego dzieje się z połowicznie sprywatyzowanymi spółkami, że lepiej, aby ich nie było na giełdzie? A skoro już są, to jaka powinna być ich przyszłość?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.