Normalność i siła
Rosja to inna historia – i nie jest trudno zrozumieć białoruski lęk przed wchłonięciem przez sąsiada. Rosja jest ogarnięta obsesją siły i słabości, dominacji i podporządkowania
Władimir Putin gościł ostatnimi czasy na pierwszych stronach polskich gazet, nie wychodził z naszych telewizorów, a wszystko to, oczywiście, w związku z jego próbą rewizji historii II wojny światowej – Kreml i podległe mu media zaczęły wrabiać Polskę w kolaborację z III Rzeszą oraz współsprawstwo w wymordowaniu milionów Żydów.
Mniejsza nawet o domniemane cele tych działań – czy chodziło o rosyjską politykę wewnętrzną, a ściślej o poszukiwanie przez władzę legitymizacji w obliczu kolejnej fali społecznego niezadowolenia, czy ewentualnie o bratnią pomoc w marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej i grę w rozbicie jedności Unii Europejskiej (być może chodziło o jedno i drugie – ostatecznie Warszawa po wstaniu z kolan sama wyrżnęła z całej siły facjatą w glebę, a kopnąć leżącego: żadna sztuka). Putinowi udało się co innego, zresztą nie pierwszy raz: symboliczne utożsamienie własnego wizerunku z całą Rosją, Rosją jako taką. Putin to Rosja, Rosja to Putin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.