Musimy przewartościować myślenie o przyszłości miast
Od roku walczymy z koronawirusem, który tylko w Polsce przedwcześnie zabrał 65 tys. osób. Naszych przyjaciół, członków rodzin, współpracowników. Utrata bliskich jest najdotkliwsza, ale pandemia zadała też straty społeczne i gospodarcze
Czujemy, że świat został wybity z rytmu. Nasze dochody spadły, wiele firm zbankrutowało albo ograniczyło działalność. To odbiło się na finansach publicznych, zwłaszcza finansach samorządów. Swoje dołożyły chaos w edukacji i zduszone życie kulturalne. Wszyscy jesteśmy zmęczeni i przygnębieni. Nie znamy jeszcze pełnego bilansu pandemii, ale instynktownie czujemy, że nie będzie prostego powrotu do czasów „sprzed”.
Musimy przemyśleć i przewartościować myślenie o przyszłości miast. To, co wydawało się pewne jeszcze dwa lata temu, dziś stoi pod znakiem zapytania. A ponieważ kluczowe decyzje, które teraz podejmujemy, będą rzutować na kolejne dziesięciolecia (ulice i parki dziś zaprojektowane będą służyć i za 100 lat), na nowo musimy rozstrzygnąć kilka najważniejszych dylematów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.