Odchudzanie (portfeli) najbiedniejszych
W XXI w. podatki nie służą już jedynie do zaspokajania potrzeb budżetowych. Spełniają wiele innych ważnych zadań, takich jak ograniczanie nierówności ekonomicznych czy niwelowanie negatywnych efektów różnego rodzaju działalności gospodarczej. Najlepszym przykładem tej drugiej funkcji są opłaty za emisję dwutlenku węgla, które obowiązują w Unii Europejskiej. W ostatnim czasie w krajach Zachodu pojawiła się moda, by podatki traktować jako instrument wychowawczy. Skoro nakładając takie obciążenia na korporacje, można skłonić je do ograniczenia pewnych działań, to dlaczego nie próbować tego samego w stosunku do obywateli, aby wyeliminować „społecznie niepożądane” zachowania?
Obecna ekipa rządząca chętnie przyłączyła się do tego trendu, co nie dziwi – w końcu naczelną ideą Zjednoczonej Prawicy jest kształtowanie społeczeństwa według odgórnie przyjętej, konserwatywno-socjalnej koncepcji. Problem w tym, że podatki w omawianym znaczeniu stają się batem na najbiedniejszych. A batem, jak już dobrze wiadomo, trudno kogokolwiek wychować. Nawet jeśli z pozoru niewinnie nazwiemy go „akcyzą” albo „podatkiem cukrowym”.
Energetyk i papierosy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.