Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czego zabrakło w liście rektorów o frankowiczach

14 marca 2021
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

S ędziowie Sądu Najwyższego, którzy 2 5 m arca będą odpowiadać na pytania w sprawie kredytów frankowych, mają chyba ułatwione zadanie: przybywa tych, którzy im służą radą i pomocą. Do tego grona dołączyli też rektorzy czołowych polskich uczelni ekonomicznych – Szkoły Głównej Handlowej oraz uniwersytetów ekonomicznych w Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu, pisząc list otwarty.

Choć intencją ich magnificencji było zapewne wykazanie, że zbyt daleko posunięta spolegliwość wobec frankowiczów może się skończyć szkodą dla gospodarki i podatników – to jednak efekt jest nie najlepszy.

Rektorzy jako punkt wyjścia uznali za stosowne przyjąć, że zaciągnięcie hipotecznego kredytu walutowego niewiele się różni od inwestowania w wirtualne złoto w piramidzie finansowej. Tak chyba trzeba rozumieć śmiałą retoryczną figurę, w której najpierw przywołuje się kojarzone z aferami i stratami Bezpieczną Kasę Oszczędności czy Amber Gold, a potem stwierdza się, że niektórych te historie niczego nie nauczyły i nadal podejmują nadmierne ryzyko dla zysku, by – na koniec – brawurowo zakwalifikować do tego katalogu „zaciąganie kredytów mieszkaniowych denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej”. W ten sposób autorzy chcieli zdezawuować frankowiczów, ale niechcący wzmocnili przywoływany często przez nich argument, że kredyt walutowy nie był tak naprawdę kredytem, tylko spekulacyjnym instrumentem finansowym. A banki, sprzedając go, uprawiały tzw. misseling – czyli oferowały klientom produkt niedopasowany do ich potrzeb.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.