Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kto jeszcze pamięta Wspólnie dla Zdrowia?

14 lutego 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

R ząd twierdzi, że system lecznictwa to priorytet. Pandemia te zapewnienia bardzo szybko zweryfikowała. Oczywiście za chwilę usłyszę to, co władza uwielbia powtarzać jak mantrę, że nakłady publiczne na ochronę zdrowia nigdy nie rosły tak szybko, że pacjenci zyskują dostęp do kolejnych świadczeń bez określania limitów ich wykonywania. W końcu, że kadra medyczna zarabia coraz lepiej.

Potrzebowaliśmy jednak armagedonu w postaci ataku śmiertelnego wirusa, żeby zobaczyć, na jakiej prowizorce i paździerzu jest zbudowany nasz system lecznictwa. Brak sprzętu, kadry medycznej, zabezpieczenia w podstawowe środki ochrony, niewydolny system ratownictwa medycznego. Brak myślenia o zdrowiu w perspektywie dłuższej niż tu i teraz. To wszystko doprowadziło do czegoś, czego nikt, włącznie z rządzącymi, się nie spodziewał – drastycznego wzrostu liczby zgonów, nienotowanego od czasów II wojny światowej. Przy jednoczesnym wyraźnym spadku urodzeń. Problem demograficzny, z którym już i tak się borykamy, tylko się pogłębia.

W tak ekstremalnej sytuacji rząd zaczyna więc szukać rozwiązań, które mają naprawić system ochrony zdrowia. Zaczyna od pieniędzy. Bo, wbrew temu, co mówi władza – w systemie ich brakuje. I COVID-19 w bardzo bolesny sposób to potwierdził. Jak się okazuje tzw. ustawa 6 proc. PKB (tyle docelowo pieniędzy ma być przeznaczane na lecznictwo do 2024 r.) wcale nie spowoduje, że szybko dogonimy inny kraje UE w poziomie wydatków na zdrowie. Jak u nas będzie 6 proc. PKB, to w Niemczech, Francji czy u naszych południowych sąsiadów będzie to proporcjonalnie więcej. Średnia unijna to już 10,5 proc. Liderem jest Francja – ona na ochronę zdrowia przeznacza ponad 11,5 proc., potem są Niemcy – z wynikiem 11,1 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.