Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

To nie nasza ręka

13 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Kiedy człowiekowi wydaje się, że w kwestii legislacyjnych absurd ó w (i jeszcze bardziej absurdalnych tłumaczeń) widział już sporo, zawsze okazuje się, że nie docenił jednak tw ó rczej inwencji polityk ó w odpowiedzialnych za tworzenie prawa. W poprzednim tygodniu opisywałam przepis, kt ó ry znalazł się w projekcie nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nad kt ó rym od kwietnia pracuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii ( „ Renta planistyczna ma być naliczana od samego wzrostu wartości działki ” , DGP nr 172/2022). Chodziło o propozycję zmian w zakresie opłaty planistycznej zakładającą, że do nałożenia obowiązku jej uiszczenia wystarczy uchwalenie nowego planu miejscowego (lub wprowadzenie zmian do już obowiązującego), kt ó re spowoduje, że wartość nieruchomości wzrośnie.

Obecnie renta planistyczna jest swego rodzaju opłatą od zysku. Gmina może jej żądać w momencie, gdy właściciel decyduje się sprzedać nieruchomość, której wartość wzrosła. Po zmianach, które znalazły się w projekcie resortu, warunek sprzedaży miał odpaść. Krótko mówiąc, żadna osoba posiadająca nieruchomość na terenie, którego nie obejmowałby jeszcze plan miejscowy, nie mogłaby spać spokojnie - a prawdę mówiąc, chyba nikt nie mógłby czuć się do końca bezpieczny. W grę miały bowiem wchodzić całkiem spore pieniądze, bo przepisy miały wprowadzić opłatę w wysokości 30 proc. wartości wzrostu nieruchomości. Teoretycznie założono także możliwość rozłożenia jej na raty, ale nie wobec wszystkich.

Do tej pory zastanawiam się, czy pan minister zdecydował się po prostu skłamać w żywe oczy, czy zwyczajnie nie przeczytał i nie znał projektu przygotowanego przez resort, którym kieruje. I w sumie nie wiadomo, która opcja jest gorsza

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.