Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Timeo Danaos et dona ferentes. Czy i jak zreformować naukę?

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

N ie miałem zamiaru pisania raz jeszcze o kwestiach reformy nauki - za często ją reformowano, podobnie jak szkolnictwo w og ó le - ale ostatnia wypowiedź ministra Przemysława Czarnka w pewnym sensie sprowokowała mnie do tego. Minister stwierdził m.in., że „ spos ó b oceny uczelni jest bardziej skomplikowany niż spos ó b oceny skok ó w narciarskich, dlatego zdecydowanie go uprościmy ” (cytat za PAP). Zapowiedział zmiany w zasadach ewaluacji, a także w punktowaniu publikacji w czasopismach naukowych. Dodał, że „ punktacja czasopism to jeden wielki skandal. Potworzyły się mafie czasopismowe, kt ó re wykupują miejsca w tych czasopismach zagranicznych, kt ó rym daliśmy 200 punkt ó w. ( … ) Możemy umiędzynarodowić wyniki polskiej nauki, prace naszych naukowc ó w r ó wnież naszymi czasopismami. Nie musimy być na łasce tych, kt ó re za ogromne pieniądze dają nam odrobinę miejsca po to, byśmy dostali 200 punkt ó w. Kończymy z tym ” .

Niby wszystko pięknie, bo i kwestia czasopism, w tym polskich, i umiędzynarodowienie, i ewaluacja. Ale całość może rodzić obawy. Wypowiedź ministra otwiera bowiem drogę do dyskusji nad zmianami, jakie winniśmy wprowadzić, aby nasze uczelnie, ale przede wszystkim nauka polska, znalazły należne im miejsce w nauce światowej. Nie byłbym jednak zwolennikiem kolejnej reformy, zwłaszcza w tej chwili, abyśmy nie wprowadzili, przy najlepszych chęciach, większego bałaganu. Zgodnie z powiedzeniem: timeo Danaos et dona ferentes (łac. strzeż się Greków nawet, gdy niosą dary). Dar Greków, drewniany koń, okazał się zgubnym dla Trojan. Kolejna reforma mogłaby zatem wyrządzić więcej szkód, niż przynieść pożytku. Niemniej pewne zmiany są potrzebne - takie, które pozwolą na ulepszenie tego, co już zostało zrobione.

Kwestią pierwszą jest systemowe rozwiązanie dofinansowania czasopism polskich, które są na liście MEiN. Sądzę, że winny one otrzymać gwarancję otrzymywania dotacji na druk i redakcję, pod warunkiem że pismo jest np. w bazie BazHum bądź ICI oraz jest na stronie internetowej odpowiedniego instytutu danej uczelni. Tu także istotną kwestią jest przywrócenie punktacji i to wysokiej za recenzje - mam na myśli oczywiście recenzje w pismach naukowych. Bez takiej zmiany trudno będzie o przywrócenie wysokiego poziomu publikacji naukowych. Tu niejako na marginesie przypomnę, że obecne przepisy preferują wyłącznie publikacje w języku angielskim, a nie w tzw. językach kongresowych - to trzeba zmienić! Jeden z moich kolegów, który jest uczonym zarówno amerykańskim, jak i niemieckim, zwrócił mi uwagę, gdy przygotowywałem recenzję jego książki, że powinienem ją napisać w języku niemieckim, a ograniczenie do języka angielskiego uznał za pewne dziwactwo.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.