Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Degrowth, czyli bullshit

13 września 2024

Nie istnieje poważna oraz oparta na badaniach literatura ekonomiczna dotycząca koncepcji degrowth. To uderzający paradoks. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, z jak niewzruszoną pewnością siebie zwolennicy idei postwzrostu zgłaszają radykalne propozycje przebudowy życia ekonomicznego czy społecznego.

Postwzrost swoich korzeni szuka głęboko w przeszłości – głównie w pismach Tołstoja, Thoreau czy Morrisa. Wszyscy oni patrzyli z niesmakiem na rozpędzającą się w XIX w. rewolucję przemysłową i szukali dla niej alternatywy. Współcześni zwolennicy nurtu degrowth za swojego papieża obrali charyzmatycznego filozofa i statystyka Nicolasa Georgescu-Roegena. Napisał on w latach 70. XX w. kilka prac głoszących, że zasoby Ziemi są skończone – i człowiek będzie musiał się do tego dostosować. Najlepiej w sposób kontrolowany, redukując aktywność ekonomiczną. Te idee trafiły na podatny grunt – na dojrzewającą w tamtych okresie na Zachodzie myśl ekologistyczną (piszę ekologistyczną, by odróżnić „ekologizm” od „ekologii”). W ostatnich dwóch dekadach zielonego przebudzenia postwzrost stał się wręcz jednym z głównych pomysłów na ogarnięcie społecznej i politycznej potrzeby „ratowania płonącej planety” od strony ekonomicznej, a pewnie nawet i filozoficznej.

Pozostało 92% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.