Turcja i Izrael ćwiczą w Syrii „możniemożliwość”
Izrael i Turcja znalazły się o krok bliżej bezpośredniej konfrontacji. Atak na syryjską bazę Abu al-Duhur mógł doprowadzić do starcia izraelskich i tureckich samolotów. Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się niemożliwy. Dziś coraz trudniej uznać go za czyste science fiction.
Stosunki turecko-izraelskie są bardzo napięte. Kolejna eskalacja miała miejsce w drugiej połowie sierpnia, gdy Izrael uderzył w syryjską bazę lotniczą Abu al-Duhur w przylegającej do Turcji prowincji Idlib. Przyczyną, zdaniem Tel Awiwu, były doniesienia wywiadowcze o ruchach tureckich wojsk w tamtym kierunku i chęć zasygnalizowania, że Izrael nie będzie tego tolerował. Ankara zaprzeczyła pogłoskom o działaniach swojej armii na tym obszarze i potępiła naruszenie integralności terytorialnej Syrii przez Izrael. Jej sposobem na deeskalację stało się obarczanie winą za incydent premiera Benjamina Netanjahu. Zdaniem Turków atak i towarzysząca mu „antyturecka retoryka” mają być kolejnym sposobem na polityczne przetrwanie premiera, którego 27 października czekają kolejne wybory. W Ankarze spekuluje się również, że była to reakcja Izraela na sojusz Turcji z Pakistanem i Arabią Saudyjską.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.