Berek do TK. Polityka zaufania Donalda Tuska
Maciej Berek może być świetnym prawnikiem i nadal być złym kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Problem nie sprowadza się do jego nazwiska. Chodzi o moment, sposób i polityczną logikę tej kandydatury.
Gdy we wrześniu skończy się kadencja Justyna Piskorskiego, Sejm będzie mógł wybrać kolejnego sędziego TK. Jeśli uda się przełamać blokadę Bogdana Święczkowskiego i dopuścić do orzekania czworo sędziów wybranych już przez obecną większość, zmieni się układ sił w Trybunale. I stanie się tak niezależnie od tego, czy miejsce Piskorskiego zajmie Maciej Berek, profesor prawa czy sędzia, który nigdy nie przekroczył progu KPRM. Berek nie jest więc planem ratunkowym. Jest wyborem premiera.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.